tvp.pl informacje sport kultura rozrywka vod serwisy tvp.pl program telewizyjny

"Smuda mnie zaskoczył"

Reprezentacyjny obrońca, jeden z najbardziej uznanych polskich piłkarzy w Bundeslidze - Tomasz Wałdoch wrócił do reprezentacji. Już w nie w roli piłkarza, gdyż karierę zakończył kilka lat temu, ale w roli asystenta selekcjonera Franciszka Smudy.
Żewłakow: zaczynamy od podstaw
Tomasz Wałdoch ćwiczy z kadrowiczami, jako asystent selekcjonera (fot.cyfrasport.pl)

Dla Wałdocha propozycja od nowego trenera kadry była ogromnym zaskoczeniem, ale też z gatunków tych nie do odrzucenia. Oferta pracy była też o tyle zaskakująca, że obaj panowie mieli ze sobą sporadyczne kontakty.

- Ponad dwa lata temu Dariusz Gęsior w Chorzowie organizował mecz na zakończenie swojej kariery. Zaprosił m.in. mnie i trenera Smudę, który wówczas prowadził zespół gwiazd. To było takie nasze pierwsze spotkanie. Drugi kontakt miał miejsce jakieś dwa miesiące temu. Trener Smuda zadzwonił do mnie w pewnej sprawie, której szczegółów nie chce zdradzać. Dlatego miło mnie zaskoczyło to, że zadzwonił do mnie i zaproponował współpracę. Nie zastanawiałem się wcale. Być może drugiej takiej szansy w życiu bym nie otrzymał i spontanicznie się zgodziłem - opowiada były reprezentant kraju.

Jak przyznał, najbliższa rodzina również ucieszyła się z propozycji nowego selekcjonera. Nowa praca oznacza jednak, że rzadziej będzie w domu. - Zdają sobie sprawę, że częściej będę w rozjazdach, będę musiał obserwować zawodników. Ale ja właśnie w tym kierunki chcę iść. Kiedyś w przyszłości też będę chciał przejść do tej dorosłej piłki, gdzie to ja będę odpowiedzialny za zespół. Być może właśnie reprezentacja to mój pierwszy krok w tym kierunku - podkreślił.

Na razie bardzo skromnie wypowiada się o swojej nowej roli. Jak zapewnia będzie się starał jak najlepiej wykonywać swoje obowiązki, a fakt, że ponad 70 razy grał w reprezentacji Polski, może mu pomóc w zbudowaniu autorytetu wśród zawodników.

- Znam swoje miejsce w szeregu. Na razie moim celem jest po prostu dobra współpraca z drużyną. Zapoznać się w jaki sposób ona funkcjonuje, poznać się ze szkoleniowcem. Trener, który kiedyś grał w piłkę często jest w uprzywilejowanej sytuacji, bo wie jak czasami zawodnicy reagują na pewne sytuacje, czy to w szatni, czy na boisku. Co nie znaczy jednak, że ja będę miał superoptymalny kontrakt z zawodnikami. Będę się starał, by nasze relacje były jak najlepsze. Chcę być taki pośrednikiem pomiędzy trenerem, a drużyną - tłumaczy asystent Smudy.

Karierę zakończył ponad trzy i pół roku temu, choć wcześniej zaliczył epizod w pierwszoligowej wówczas Jagiellonii Białystok. W ostatnim czasie opiekował się drużyną Schalke U-17.

- Oprócz tego miałem swobodny czas by przygotowywać się w tej hierarchii trenerskiej czyli dokształcać się, zdobywać odpowiednie licencje. Najpierw musiałem zaliczyć tzw. pierwszy stopień wtajemniczenia czyli niemiecka B-licencja. Po roku czasu uzyskałem A-licencję, a obecnie jestem na szkole trenerskiej w Kolonii. Jeszcze w poniedziałek rano miałem końcowy egzamin z jednego z przedmiotów. Nie chciałem go odkładać, dla mnie było to bardzo istotne. Oceny jeszcze nie znam, gdyż był to egzamin pisemny. O wyniku dowiem się jak wrócę ze zgrupowania - mówi.

Na razie Smuda kompletuje sztab reprezentacji, a Wałdoch nie zastanawia się, jak długo potrwa jego praca w kadrze. - To wszystko zależy od trenera. Niezależnie od tego czy nasza umowa ma być na dwa mecze, na dwa i pół roku czy jeszcze dłużej, będę podchodził tak samo do swoich obowiązków. Naszym priorytetem jest budowa i przygotowanie reprezentacji na mistrzostwa Europy w 2012 roku - podkreśla.

38-letni Wałdoch jest wychowankiem Stoczniowca Gdańsk, skąd przeszedł do Górnika Zabrze. W 1995 roku zadebiutował w Bundeslidze w VfL Bochum, przez siedem sezonów reprezentował Schalke 04 Gelsenkirchen. Dwa i pół roku temu na krótko wrócił do Polski i pomógł Jagiellonii Białystok awansować do ekstraklasy. W ostatnim czasie pracował z grupami młodzieżowymi Schalke. W reprezentacji rozegrał 71 spotkań, zdobył dwie bramki. Wystąpił na mistrzostwach świata w Korei i Japonii w 2002 roku.