tvp.pl informacje sport kultura rozrywka vod serwisy tvp.pl program telewizyjny

Stacja Niciarniana

– Widzew, Widzew, łódzki Widzew, tej przyjaźni się nie wstydzę... To oczywiście złagodzona wersja przyśpiewki spod znaku stołecznej "Żylety". Wyznawcy rywala nie śpiewają bynajmniej grzeczniej.

Stacja Niciarniana

– Widzew, Widzew, łódzki Widzew, tej przyjaźni się nie wstydzę... To oczywiście złagodzona wersja przyśpiewki spod znaku stołecznej "Żylety". Wyznawcy rywala nie śpiewają bynajmniej grzeczniej.
Thomas Philbel i Jakub Kosecki (fot. SPORT.TVP.PL/C. Korycki)

Łódź Niciarniana – w latach 80. osobowy z Warszawy zatrzymywał się tam na minutę. Stąd było najbliżej do stadionu położonego przy Armii Czerwonej. Po roku 1989 czerwoni ze wstydu mieszkańcy zmienili patrona ulicy na Józefa Piłsudskiego. Z okien wagonu można było próbować zajrzeć w okna piłkarzy. Na najnowszym osiedlu mieszkali najważniejsi gracze. Ich czas pięknie opisał ostatnio Marek Wawrzynowski w książce "Wielki Widzew".

Kibice Widzewa (fot. PAP/Grzegorz Michałowski) Nieopodal tej stacji przebierał w mieszkaniach jak w ulęgałkach najdroższy piłkarz PRL, kupiony za 21 milionów złotych Dariusz Dziekanowski. Najgłośniejszy wywiad z nim został przeprowadzony bliżej stadionu, u Mirosława Jaworskiego, pomocnika kupionego z AZS AWF Biała Podlaska, który jako jedyny dogadywał się z warszawianinem. Nie był gorzej wyszkolony od "Dziekana". Podczas całonocnej rozmowy rywalizowali, żonglując dziesięciozłotową monetą, i wygrywał na ogół ten mniej znany...

Przy stadionie była kawiarenka pani Basi. Tam pojawiali się przed meczami gracze z bliskimi. Żyli jak w wielkiej rodzinie. Posłuchanie rozmów narzeczonych i żon piłkarzy było bezcenne. Tylko nieliczne nie wiedziały nic o spalonym, wszystkie zażarcie dyskutowały nie tylko o obiadach dla oblubieńców, ale także o niewykorzystanych sytuacjach podbramkowych, a nawet o nocach poślubnych. Tego dziś nie usłyszymy w żadnym klubie ekstraklasy.

Dwadzieścia lat temu w budynku klubowym łodzian zmarł nieodżałowany redaktor Maciej Biega. Zasłabł w trakcie wywiadu z prezesem Sobolewskim. Symboliczna śmierć dziennikarza sportowego... Dziś jest okazja, by przywołać te wszystkie fakty z pamięci, bo Widzew jak co roku podejmuje Legię. Celem gospodarzy są przede wszystkim trzy punkty gwarantujące utrzymanie, a przy okazji chodzi o pokrzyżowanie planów rywalowi szykującemu się do koronacji. Tyle i aż tyle.

Różne były stawki tych meczów. Decydowały o mistrzostwie, jak ten niezapomniany z 1997, kiedy pupile Smudy wyrwali Legii przy Łazienkowskiej tytuł z gardeł. Były też takie bez znaczenia dla obu stron. Dzisiejsze spotkanie to wizyta potentata u ubogiego krewnego, który nie ma na życie i gra na stadionie, który aż za dobrze pamięta starcie z Juventusem. Do tego trener kłóci się z właścicielem, bo nie ma napastnika z prawdziwego zdarzenia.

Nie zmieniło się jedno. Wzajemna nienawiść klubowa. I tylko dlatego można pisać o klasyku ligowym. Reszta jest wspomnieniem...

najnowsze opinie

Włodzimierz Szaranowicz "Alfabet Szarana". A jak Ammann, czyli Harry Potter skoków narciarskich

Adam Małysz Ryoyu? Silna głowa i wesołość

Rafał Rostkowski Piękny horror z karnym Lewandowskiego i spalonym widmo

Maciej Szczęsny W tej kolejce Ekstraklasy... Bryndza panowie!