tvp.pl informacje sport kultura rozrywka vod serwisy tvp.pl program telewizyjny

Możemy z optymizmem czekać na starty Polaków

Vogtland Arena w Klingenthal po raz pierwszy gości inauguracyjne zawody Pucharu Świata w skokach narciarskich. To zasłużone wyróżnienie dla tego pięknego, nowoczesnego obiektu wzniesionego nakładem około 15 miliardów euro oraz dla miejscowych działaczy i kibiców.

Możemy z optymizmem czekać na starty Polaków

Vogtland Arena w Klingenthal po raz pierwszy gości inauguracyjne zawody Pucharu Świata w skokach narciarskich. To zasłużone wyróżnienie dla tego pięknego, nowoczesnego obiektu wzniesionego nakładem około 15 miliardów euro oraz dla miejscowych działaczy i kibiców.
Piotr Żyła (fot. PAP/EPA)

Jak widać, coraz mniejszym problemem dla organizatorów staje się brak zimy i śniegu, który, podobnie jak w Soczi, magazynowano od poprzedniego sezonu. I tylko wiatru nie udało się jeszcze Walterowi Hoferowi i jego ekipie ujarzmić, co spowodowało konieczność odwołania drugiej serii sobotniego konkursu drużynowego.

Kamil Stoch (fot. PAP/EPA) Dla nas szkoda takiego właśnie finału pierwszych skoków o punkty, bo wspaniała druga próba Piotra Żyły oraz bardzo dobra forma pozostałych kadrowiczów dawały uzasadnione nadzieje co do miejsca Polaków na podium. A tak skończyło się tylko na 4. miejscu.

Z drugiej strony, może to i dobrze, bo sezon jest długi, a raz obudzone apetyty kibiców trzeba by potem zaspokajać w każdym kolejnym starcie. Tymczasem rola faworyta w sporcie nie zawsze bywa korzystna. Pierwsze skoki na śniegu pokazały, że forma podopiecznych Łukasza Kruczka jest bardzo dobra i możemy z optymizmem czekać na niedzielny konkurs indywidualny oraz kolejne pucharowe starty.

W sobotę na plus zaskoczyli Słoweńcy, dość nieoczekiwani zwycięzcy konkursu drużynowego, słabo natomiast spisali się najmocniejsi w poprzednim sezonie Norwegowie i Austriacy. Czyżby trenerzy Stoeckl i Pointner szykowali formę swoich podopiecznych dopiero na drugą część sezonu, a na razie jeszcze eksperymentowali?

Jane Ahonen (fot. PAP/EPA) Po fatalnym minionym roku trochę odbudowali się Finowie, ale nie jestem przekonany co do zasadności powrotu na skocznie Janne Ahonena. Trochę żal patrzeć jak ten wielki mistrz skacze w konkursie na równi z Kazachem Pczelintsewem, choć w pojedynczych próbach prezentował się wcześniej zupełnie przyzwoicie.

Brak stabilności skoków to zresztą znana bolączka większości zawodników na początku każdego sezonu. W tej sytuacji trudno wskazać faworytów niedzielnego konkursu indywidualnego. Osobiście liczę na naszych reprezentantów, których próby są na ogół powtarzalne. Uważam, że sukcesem będzie szóstka Polaków w 2. serii zawodów, po dwóch w każdej dziesiątce.

Poza tym widać, że niespodziankę mogą sprawić dotychczasowi skoczkowie drugiego planu jak Karl Geiger i Marinus Kraus z Niemiec, Norweg Anders Fannemel, czy Słoweniec Jaka Hvala. Na pewno dużo będzie zależało od wiatru i związanych z nim przeliczników punktowych, które często powodują, że lądując na 125. metrze można pokonać rywala skaczącego 10 metrów dalej. Mnie to jednak jakoś nie przekonuje...

Stanisław Snopek

najnowsze opinie

Piotr Jagiełło Wolna sobota. Fonfara jak Lennox Lewis

Rafał Rostkowski Dlaczego polscy sędziowie pomogli anulować gola Ajaksu

Piotr Sobczyński Karnawał i post

Jacek Dąbrowski Więcej światła