tvp.pl informacje sport kultura rozrywka vod serwisy tvp.pl program telewizyjny

Wysokie cele Lampre-Merida, wzrosła pozycja Niemca

– Chcemy wejść do pierwszej "10" World Touru – powiedział Brent Copeland, menedżer Lampre-Merida, wymieniając cele grupy na obecny sezon. W ich realizacji ma pomóc m.in. Przemysław Niemiec, przedstawiony podczas niedawnej prezentacji ekipy jako jeden z jej liderów.
Piąty z lewej Przemysław Niemiec (fot. Merida Polska (rowerymerida.pl)

Mamy wiele celów na ten sezon. Jednym z nich jest to, by stać się grupą z pierwszej "10" World Touru. Zamierzamy go osiągnąć poprzez dobre starty w wielu wyścigach, od ardeńskich klasyków, przez Giro d’Italia, po Tour de France i inne – powiedział Brent Copeland, menedżer Lampre-Merida, podczas oficjalnej prezentacji grupy na Majorce.

Przemysław Niemiec (fot. Merida Polska) W połowie lutego na Balearach w obecności dziennikarzy z 25 krajów przedstawiono skład włoskiej grupy z mistrzem świata Rui Costą na czele. Dotychczasowe tegoroczne wyniki Lampre-Merida napawają jej kolarzy optymizmem przed najważniejszymi startami w sezonie, choć jeszcze niedawno mogli się oni obawiać o to, czy będą mieli czym jeździć.

Po koniec roku nasza grupa została okradziona ze 111 rowerów. Poradziliśmy sobie jednak z wszystkimi trudnościami i w ciągu trzech tygodni cały zespół dostał nowy sprzęt. Wierzę, że będzie tylko lepiej i ten rok przyniesie nam wiele sukcesów – powiedział William Jeng, wiceprezes Meridy.

Czeka nas wspólnie wielka przyszłość – wtórował mu Brent Copeland, nowy menedżer Lampre-Merida.

(fot. Merida Polska) Giro celem Przemysława Niemca

Przemysław Niemiec, Damiano Cunego, Filippo Pozzato, Diego Ulissi i Chris Horner – w takiej kolejności zostali zaprezentowani liderzy Lampre-Merida. Dało się odczuć, że pozycja Niemca w Lampre-Merida wzrosła, m.in. dzięki ostatniemu Giro d’Italia, które zakończył na 6. miejscu.

Chciałbym w tym roku przejechać Giro na równie wysokim poziomie jak w zeszłym roku. Jestem bardzo skoncentrowany na tym sezonie – powiedział Niemiec.

Po nim mikrofon przejął Damiano Cunego, któremu spiker przypomniał zwycięstwo w Giro sprzed 10 lat. – Jestem odpowiednio zmotywowany i chcę dobrą jazdą nawiązać w tym roku do moich wcześniejszych osiągnięć – zapowiedział "Mały Książe".

Jednym z tych, na których spoczywa odpowiedzialność za wyniki Lampre-Merida, jest także Filippo Pozzato. – Dobrze zaczęliśmy sezon, grupa ma wyższą jakość niż w zeszłym roku. Musimy być mocno skoncentrowani, by wygrać najwięcej, jak się da – motywował „Pippo”. Wśród swoich najważniejszych celów na ten sezon wymienił m.in. klasyki Mediolan-San Remo i Paryż-Roubaix, a do wiosennej kampanii czuje się lepiej przygotowany niż rok temu.

Christopher Horner (fot. Merida Polska) O dobrą wiosnę postara się także Diego Ulissi, który odniósł już w tym sezonie jedno zwycięstwo etapowe i zajął 3. miejsce w kl. generalnej Santos Tour Down Under. – Moje zimowe przygotowania przynoszą właściwe rezultaty. Wierzę, że ja i moi koledzy będziemy dobrze rywalizować także w dalszej części sezonu – powiedział Ulissi.

Horner znów wygra Vueltę?

Czy kiedy podpisywałeś kontrakt z Lampre-Merida, wiedziałeś, że jesteś pierwszym Amerykaninem w historii tej grupy? – zapytał Chrisa Hornera spiker. – Oczywiście, ścigam się mniej więcej tak długo, jak ona istnieje – usłyszał w odpowiedzi.

Horner z uśmiechem opowiadał także o swoim tegorocznym planie startów, który ustalił z kierownictwem grupy. – Chcą, żebym znowu wygrał Vueltę, ale wcześniej chciałbym dobrze przejechać inne wyścigi, jak Vuelta al Pais Vasco czy Giro d’Italia. Moja taktyka na ten sezon? Piękne Giro d’Italia i fantastyczna Vuelta a Espana – stwierdził.

Gwiazdą wieczoru był Rui Costa. – Cieszę się, że jestem częścią tak dużej grupy z wieloma profesjonalistami w różnych dziedzinach. Mam tu dobrych kolegów, z którymi świetnie się dogaduję – nie krył zadowolenia Portugalczyk. – Czuję, że mogę z Lampre-Merida wiele osiągnąć i odnieść z tą ekipą wiele zwycięstw – dodał.

Chcę, żeby mój tytuł mistrza świata pozytywnie wpłynął na grupę i dodał jej mocy – przyznał Rui Costa, zanim oświetlił go blask setek fleszy.