tvp.pl informacje sport kultura rozrywka vod serwisy tvp.pl program telewizyjny

TOP 10 US Open

Dziennikarz TVP Sport – Michał Regulski – dokonał podsumowania najważniejszych wydarzeń US Open.

TOP 10 US Open

Dziennikarz TVP Sport – Michał Regulski – dokonał podsumowania najważniejszych wydarzeń US Open.
Marin Cilić (fot. Getty Images)

10. Czołowej DZIESIĄTCE najlepszych tenisistek rankingu WTA nie wiodło się tym razem w Nowym Jorku. Od ćwierćfinałów, z elity grała już tylko Serena Williams. Najszybciej – już w drugiej rundzie odpadła Agnieszka Radwańska i to największa im minus niespodzianka turnieju. Z pewnością marnym pocieszeniem dla Polki były rychłe porażki Simony Halep, Petry Kvitovej, Marii Szarapowej, Any Ivanović, czy Angeliki Kerber.

9. Roger Federer przyjechał na Flushing Meadows z nadzieją na osiemnasty wielkoszlemowy triumf. W DZIEWIĘCIU ostatnich imprezach najwyższej rangi nie udało mu się odnieść sukcesu. Tym razem też się Szwajcarowi nie powiodło. Było blisko, 33-latek dotarł do półfinału, ale zmęczony pięciosetową batalią z Gaelem Monfisem oraz obroną dwóch piłek meczowych nie był wstanie zatrzymać potężnie serwującego Marina Cilicia.

Mike i Bob Bryanowie (fot. Getty Images) 8. Gospodarze turnieju w Nowym Jorku już od ponad dekady, w turniejach gry pojedynczej, mogą liczyć tylko na triumfy Sereny Williams. OSIEM lat temu ostatnim Amerykaninem w finale był Andy Roddick – ale tradycyjnie nie dał rady Rogerowi Federerowi. Tradycyjnie, bo dla Roddicka Szwajcar był ścianą nie do pokonania, koszmarem z najgorszych snów. Nie wygrał z nim żadnej z OŚMIU wielkoszlemowych konfrontacji. Najbliżej szczęścia był w ich ostatnim spotkaniu na najwyższym szczeblu. W 2009 roku, w finale Wimbledonu przegrał z Federerem 14:16, w decydującym secie. Amerykanie mogą jednak fetować, ale sukcesy deblistów. A jest szczególny powód – Mike i Bob Bryanowie zdobyli Nowy Jork po raz piąty. To ich szesnasty wielkoszlemowy triumf i setny wygrany turniej we wspólnej karierze.

7. Od nastania ery wielkoszlemowych zwycięstw Rogera Federera, Rafaela Nadala i Novaka Djokovicia tylko SIEDMIU tenisistom udało się wyrwać tej trójce najcenniejsze trofeum. Dwukrotnie dokonał tego Andy Murray, raz – Andy Roddick, Gaston Gaudio, Marat Safin, Juan Martin del Potro, Stan Wawrinka i Marin Cilić. A zestaw finału bez Federera, Nadala i Djokovicia… tego nie było od 38 mistrzowskich spotkań, czyli 2005 roku, kiedy to w decydującym meczu o zwycięstwo w Australian Open spotkali się Marat Safin i Lleyton Hewitt.

6. SZEŚĆ meczów w Nowym Jorku rozegrała Shuai Peng. Chinka była jedną z największych gwiazd turnieju kobiet. Do półfinału awansowała jak błyskawica, bez starty seta, eliminując uznane rywalki. Marzenia o finale zniweczyły dramatyczne wydarzenia podczas pojedynku z Caroline Wozniacki. W ogromnym upale Peng przeżyła zapaść, skurcze mięśni i udar. Zrozpaczona musiała poddać mecz. Na szczęście szybko, po kilkunastu godzinach doszła do siebie. W rankingu tenisistek awansowała z 39. pozycji na 21.

Kei Nishikori (fot. Getty Images) 5. MR.FIVE – tak można by najkrócej określić wyczyny Keia Nishikoriego. Nowy bohater Japonii rozegrał dwa najdłuższe, pięciosetowe pojedynki tegorocznej imprezy. Najpierw w cztery godziny i dziewiętnaście minut pokonał Milosa Raonicia, później tylko cztery minuty krócej walczył ze Stanem Wawrinką. Sił wystarczyło jeszcze na czterosetowy mecz, w upale z liderem list Novakiem Djokoviciem. W finale, jak przyznał Kei – rozczarował, ale i tak Japończycy oszaleli na jego punkcie. Żaden tenisista z tego kraju nie znalazł się dotąd w finale wielkiego szlema.

4. CZTERECH wspaniałych na trybunach US Open. Takiej konstelacji, tenisowych gwiazd, w roli trenerów, na szczeblu półfinałów jeszcze nie było. Kei Nishikori wspierany był przez Michaela Changa. Novakovi Djokoviciowi doradzał Boris Becker. Rogera Federera dopingował Stefan Edberg a za Marina Cilicia kciuki trzymał Goran Ivanisević. Czterech wielkich seniorów w przeszłości zdobyło 14 wielkoszlemowych tytułów – łącznie wygrali 146 turniejów. Co ciekawe, nigdy w półfinałach nie wystąpili razem na korcie.

3. TRZY lata czekała na powrót na szczyt Caroline Wozniacki. Wciąż niespełnionym marzeniem byłej liderki światowego rankingu jest zwycięstwo w wielkim szlemie. Było blisko, a jednak znów trochę zabrakło – pomysłu, determinacji, ale też umiejętności. Pięć lat temu w nowojorskim finale lepsza była Kim Clijsters, teraz o szczebel za wysoko dla Dunki grała przyjaciółka, Serena Williams. Obie tenisistki po meczu, miały uczcić wspólny sukces i wybrać się na drinka. Mogły zafundować sobie najdroższe roczniki, bo w nagrodę dostały w sumie pięć i pół miliona dolarów.

Goran Ivanisević (L) (fot. Getty Images) 2. DRUGI Chorwat z wielkim szlemem. Trzynaście lat po wimbledońskim triumfie Gorana Ivanisevicia mistrzem US Open został jego podopieczny Marin Cilić. Podobieństw jest sporo – tak jak w 2001 roku niewielu stawiało na Gorana (grał w Londynie z dziką kartą) tak teraz Marin rozstawiony był dopiero z numerem czternaście. Obaj wysocy, prawie dwumetrowi. Goran nauczył swojego rodaka jaką bronią może być serwis. Kilkanaście asów w meczu to od dwóch tygodni u Cilicia norma. Do tego nadzwyczajna regularność, siła, precyzja i nerwy w ryzach. To pozwoliło 25-latkowi z Medjugorie bez straty seta wygrać trzy ostatnie mecze – z Berdychem, Federerem i Nishikorim. W Bośni i Chorwacji wybuchło szaleństwo. Zapewne porównywalne do tego sprzed trzynastu lat. Wówczas Ivanisevicia witało w Splicie ponad sto tysięcy rodaków, a bohater narodowy swój sukces uczcił skokiem ze skały do Adriatyku…

1.Jeżeli skład finału mężczyzn był ogromną niespodzianką to triumf Sereny Williams już z pewnością nie. Liderka światowego rankingu była faworytką numer JEDEN i z dużą swobodą osiągnęła cel. Największa gwiazda kobiecego tenisa znów udowodniła, że mimo trzydziestu trzech – gdy jest zdrowa i w formie – nie ma sobie równych. US Open wygrała nie tracąc partii, najwięcej – sześć gemów – pozwoliła ugrać finałowej rywalce. W Nowym Jorku czuje się jak w domu – zwyciężyła szósty raz i trzeci z rzędu. Nie ustaje w pogoni za rekordami – już dogoniła Martinę Navratilovą i Chris Evert – wszystkie mają po osiemnaście wielkoszlemowych tytułów. W iście amerykańskim stylu, dwie byłe mistrzynie uhonorowały młodszą koleżankę naszyjnikiem zapewne z osiemnastokaratowego złota. Ale dla Sereny to mało. I nic w tym dziwnego – jest najlepsza, więc marzy o kolejnych koronach. Jej cel to przegonienie Steffi Graf, która w wielkim szlemie wygrywała 22 razy. Niemożliwe? Dla Sereny Williams to słowo nie istnieje.

najnowsze opinie

Piotr Jagiełło Wolna sobota. Fonfara jak Lennox Lewis

Rafał Rostkowski Dlaczego polscy sędziowie pomogli anulować gola Ajaksu

Piotr Sobczyński Karnawał i post

Jacek Dąbrowski Więcej światła