tvp.pl informacje sport kultura rozrywka vod serwisy tvp.pl program telewizyjny

Finał Ligi Mistrzów: przeklęte koszulki, czyli jak Liverpool zatrzymał Real

Sobotni finał Ligi Mistrzów będzie piątym angielsko-hiszpańskim starciem o Puchar Europy. Tylko raz wygrali Wyspiarze – w 1981 roku, kiedy... Liverpool pokonał Real Madryt! Jednocześnie była to ostatnia finałowa porażka Królewskich. Z sześciu kolejnych prób (1998, 2000, 2002, 2014, 2016, 2017) Hiszpanie wychodzili zwycięsko.
Phil Thompson (fot. Getty Images)

Transmisja meczu Liverpool – Real od 20:35 w TVP1, SPORT.TVP.PL i aplikacji mobilnej

Dwie godziny przed spotkaniem z Realem, Alan Kennedy i spółka mieli na głowie inny problem niż rozgrzewka, przedmeczowe rytuały i przemowa menedżera Boba Paisleya. Wszystko z powodu wymogów, jakie postawili nadawcy telewizyjni, którzy mieli podpisane umowy z reklamodawcami. Pod ich naciskiem drużyna Liverpoolu zmuszona została do zaklejenia logo Umbro na koszulkach.

Alan Kennedy (fot. Getty Images) – To było absolutnie przerażające – wspomina Kennedy. – Kilka godzin przed meczem naklejaliśmy taśmę klejącą na nasze koszulki. Ja pomagałem Alanowi Hansenowi, on mnie, a Phil Thompson zaklejał logo na koszulce Phila Neala.

– To było śmieszne i nie powinno się wydarzyć, ale Bob Paisley zareagował w dobry sposób. Powiedział, że powinniśmy być jeszcze bardziej zdeterminowani, aby wygrać mecz. Jego postawa zawsze taka była. Jeśli pojawiały się problemy na naszej drodze, to potrafiliśmy się nimi nie przejmować. Tak też było tym razem.

Stadion Parc de Princes oszalał w 82. minucie, gdy Liverpool wreszcie zamienił instrukcje Paisleya w czyn – po zagraniu z autu, Kennedy przyjął piłkę przed polem karnym, wbiegł w "szesnastkę", minął dwóch obrońców i uderzył obok bramkarza Realu – Agustina Rodrigueza. Była to jedyna bramka w tym spotkaniu i Liverpool zdobył swój trzeci Puchar Europy w ciągu pięciu lat.

Bob Paisley (fot. Getty Images) Kennedy został oczywiście bohaterem meczu, ale to, że zagra z Realem wcale nie było pewne. – Złamałem nadgarstek w pierwszym spotkaniu półfinałowym z Bayernem Monachium. Klubowy lekarz oznajmił, że czeka mnie 10 tygodni przerwy – zauważył Kennedy, który dołączył do Liverpoolu z Newcastle w 1978 roku. Debiut wspomina jednak traumatycznie, bo Paisley zażartował w przerwie, że "zastrzelili niewłaściwego Kennedy'ego".

W rewanżu z Bayernem nie zagrał. Został w Liverpoolu i musiał polegać na relacji radiowej. To z niej dowiedział się o trafieniu Kenny'ego Dalglisha w 83. minucie i wyrównującym golu Karla-Heinza Rummenigge pięć minut później, który jednak nie ucieszył Bayernu, bo z awansu do finału cieszyli się The Reds (mecz na Anfield zakończył się bezbramkowym remisem).

O tym, że zagra w finale dowiedział się dopiero w Paryżu. – Niektórzy z kolegów grali już w finale Pucharu Europy w 1977 i 1978 roku, gdy Liverpool pokonał Borussię Moenchengladbach i Club Brugge, ale dla mnie był to pierwszy raz. Marzyłem o tym, aby zagrać, ale czułem też potworny ból w nadgarstku – dodał Kennedy.

Ray Clemence (fot. Getty Images) – Nie myślałem wcale o strzeleniu gola – zapewnia. – Chciałem uciec z piłką, aby zrobić trochę miejsca dla kolegów. Ale to Dalglish zrobił dla mnie miejsce, więc z tego skorzystałem. Po zakończeniu meczu piłkarze świętowali całą noc, ale feta nie zakończyła się wcale w Paryżu.

– Powrót do Anglii był niesamowity – wspomina Kennedy. – Miasto było czerwono-niebieskie, bo nawet kibice Evertonu wyszli na ulice, aby wiwatować. Jechaliśmy autobusem, piliśmy drinki, ale nam to nie przeszkadzało. Sezon był już dla nas skończony. Nadszedł czas, aby się wspólnie cieszyć.

Finał Pucharu Europy – 27 maja 1981
Paryż, Parc des Princes

Liverpool - Real Madryt 1:0 (0:0)
Bramka: Alan Kennedy 82
Liverpool: Ray Clemence - Phil Neal, Phil Thompson (kapitan), Alan Hansen, Alan Kennedy, Sammy Lee, Terry McDermott, Graeme Souness, Ray Kennedy, Kenny Dalglish (87 Jimmy Case), David Johnson
Trener: Bob Paisley
Real: Agustin Rodriguez - Rafael Garcia Cortes (87 Francisco Pineda), Antonio Garcia Navajas, Andres Sabido, Vicente Del Bosque, Angel De los Santos, José Camacho, Uli Stielike, Juanito, Carlos Santillana, Laurie Cunningham
Trener: Vujadin Boskov
Sędzia: Karoly Palotai (Węgry)
Widzów: 48 360

Mohamed Salah: staliśmy się jednością
Stadion w Kijowie gotowy na finał Ligi Mistrzów
Stan wyjątkowy w Kijowie? Spokojnie, to tylko ćwiczenia!