tvp.pl informacje sport kultura rozrywka vod serwisy tvp.pl program telewizyjny

Ga-Pa 2001: niemiecki fortel i rekord Adama Małysza

Noworoczne zmagania w Garmisch-Partenkirchen to jedna z największych tradycji skoków narciarskich. W pierwszej serii konkursu z 2001 roku doszło do ekscytującego pojedynku Martina Schmitta z Adamem Małyszem. Polak pokonał wielkiego faworyta gospodarzy, a w drugiej próbie ustanowił jeden z najbardziej spektakularnych rekordów skoczni.
Adam Małysz (fot. Getty Images)

Tym razem nikt nie mógł już sobie pozwolić na lekceważenia 23-letniego zawodnika. Fantastyczny drugi skok w Oberstdorfie i świetne próby na treningach kazały stawiać Polaka w gronie pretendentów. Faworytem numer jeden pozostawał jednak Schmitt, który wygrał pierwsze zawody 49. edycji, dodatkowo odbierając rekord Schattenbergschanze Małyszowi. Niemiec musiał być jednak ostrożny – dwa poprzednie Turnieje także zaczynał od zwycięstwa, a jednak ani razu nie triumfował w całej imprezie.

Martin Schmitt (L) i Reingard Hess (fot. Getty Images) Niemiecka taktyka

Polak wydawał się niebezpieczny, więc gospodarze zdecydowali się na taktyczny wybieg. Schmitt nie skakał w kwalifikacjach, aby w pierwszej serii konkursu trafić na ich zwycięzcę. Tym zgodnie z przewidywaniami został Małysz. Zagrywka Niemców pomogła osiągnąć dwa cele: podekscytowana publiczność gromadnie przybyła pod skocznię, a jej faworyt miał po raz drugi z rzędu rozprawić się z wiślaninem. Porażka skoczka trenowanego przez Apoloniusza Tajnera mogła podciąć mu skrzydła, a przecież starty w poprzednich latach wskazywały, że nie należy on do najmocniejszych psychicznie.

Małysz wygrał kwalifikację, a ich wyniki (choć nie z tego powodu) można było uznać za zaskakujące. Drugą lokatę zajął reprezentant Kirgistanu! Dmitrij Czwykow nigdy wcześniej ani nigdy później nie zdobył punktów Pucharu Świata. Na sylwestrowej wietrznej loterii wyciągnął jednak bardzo szczęśliwy los. Z warunkami nie radzili sobie za to skoczkowie czołówki – Masahiko Harada czy Jani Soininen nie dolecieli nawet do setnego metra.

Wojciech Skupień (fot. Getty Images) Pokonać lidera

1 stycznia warunki były już znacznie sprawiedliwsze. W konkursie bardzo długo prowadził Janne Ahonen po skoku na 121,5 metra. Dmitrij Wasiljew wylądował metr dalej, ale dostał niższe noty za styl. Za nim kibice oglądali zmagania ostatniej pary, doszło do polskiego pojedynku. Wojciech Skupień zdecydowanie pokonał Grzegorza Śliwkę. Awansu do drugiej serii nie wywalczył Robert Mateja – słabszy od Roara Ljoekelsoeya.

Wreszcie na belce startowej pojawił się zawodnik z numerem 50. Schmitt wylądował na linii punktu konstrukcyjnego (115 metrów). Nie mógł być do końca zadowolony z tej próby, a podobne odczucia wyrażała twarz trenera Reinharda Hessa. Niemiec zajmował szóste miejsce. Po chwili wylądował Małysz – 117 metrów pozwoliło wskoczyć przed lidera Pucharu Świata. Strata do Ahonena wynosiła 12,1 punktu, a do drugich ex aeqvo Wasiljewa i Noriakiego Kasaiego 9,4.

Adam Małysz (fot. Getty Images) ”Coś nieprawdopodobnego”

Gdy Małysz ponownie pojawił się na belce startowej, prowadził Risto Jussilainen, a Schmitt był drugi po niezbyt udanej próbie. Polak – tak jak w Oberstdorfie – najlepsze zostawił na drugą serię. - W ciągu kilku dni świat skoków narciarskich przypomniał sobie o 23-letnim chłopaku z Wisły - mówił Krzysztof Miklas, komentujący konkurs dla Telewizji Polskiej, aby po chwili krzyczeć: - 129,5 metra! Coś nieprawdopodobnego!.

Małysz objął prowadzenie, ale po raz kolejny daleki skok odbił się na notach. Polak nie miał szans na poprawny telemark. Stąd niskie oceny, które odbiły się na końcowych rozstrzygnięciach. Konkurs wygrał stylista Kasai, który skakał łącznie o cztery i pół metra bliżej niż zawodnik Tajnera. Drugi był Wasiljew z pierwszym miejscem na podium w Pucharze Świata w karierze. „Orzeł z Wisły” był ostatecznie trzeci. Skończył zawody na „pudle” po blisko czteroletniej przerwie.

Noriaki Kasai (fot. Getty Images) Rekord na zawsze

Ważne były też rozstrzygnięcia w klasyfikacji generalnej. Liderem został Kasai, a Małysz awansował z czwartej na drugą pozycję. Do doświadczonego 28-letniego Japończyka tracił niespełna 10 punktów. Trzeci był Schmitt – gorszy od Polaka o 9,3 punktu. Tuż za nim plasował się Sven Hannawald. Strata pozostałych skoczków była już znacznie większa.

Małysz wyjeżdżał z Garmisch-Partnekirchen jako rekordzista skoczni. Poprzedni najlepszy wynik (Schmitta z 1999 roku) poprawił aż o sześć i pół metra! To nieprawdopodobny wyczyn na obiekcie o punkcie K 115 metrów. Żaden skoczek do czasu przebudowy Grosse Olympiaschanze nie poleciał tam tak daleko. Blisko był Janne Ahonen, ale w 2003 roku podparł skok na 129. metr. To najlepszy dowód na to, że w sezonie 2000/01 Polak imponował nie tylko wybiciem, ale i zdolnościami lądowania.

najpopularniejsze

Walka Włodarczyka do powtórki? Pomyłka sędziego...

Bandycki atak. Trener pobił pięściarza po walce!

Świat Moto GP w żałobie. Nie żyje Nicky Hayden

Media: "Mistrzowie", "33", "Honorowe pożegnanie"

Skrzecz: Artur Szpilka? Więcej szumu niż roboty...