tvp.pl informacje sport kultura rozrywka vod serwisy tvp.pl program telewizyjny

Debiut Bońka w reprezentacji. 40 lat minęło...

24 marca 1976 rok, stadion Śląski w Chorzowie, mecz Polska – Argentyna. W wyjściowym składzie biało-czerwonych po raz pierwszy pojawił się Zbigniew Boniek. Furory w tym spotkaniu nie zrobił, Kazimierz Górski nie zabrał go na igrzyska w Montrealu, ale kolejne lata należały już do niego. Od reprezentacyjnego debiutu jednego z najlepszych naszych piłkarzy w historii w czwartek mija 40 lat.
Boniek to jeden z najwybistniejszych polskich piłkarzy w historii. W reprezentacji rozegrał w sumie 80 spotkań, w których strzelił 24 gole (fot. PAP)
W debiucie z Argentyną Boniek furory nie zrobił, ale już kolejne lata należały do niego (fot. PAP)
Pierwszym klubem "Zibiego" był Zawisza Bydgoszcz. Najdłużej jednak grał w Widzewie, z którym dwukrotnie sięgnął po mistrzostwo Polski (fot. PAP)
W 1982 roku z kolegami z reprezentacji zajął 3. miejsce na rozgrywanych w Hiszpanii mistrzostwach świata (fot. PAP)
Jeszcze przed startem Mundialu podpisał kontakt z Juventusem, z którym święcił największe sukcesy – m.in. Puchar Europy w 1985 roku (fot. Getty Images)
Ostatnie trzy lata kariery spędził w Romie, w której grał do 1988 roku (fot. Getty Images)
W reprezentacji Polski po raz ostatni wystąpił 23 marca 1988 roku w meczu z Irlandią Północną (fot. Getty Images)
Po zakończeniu kariery postawił na pracę w roli trenera. W 2002 roku przez kilka miesięcy był selekcjonerem reprezentacji Polski (fot. PAP)
Lepiej niż na ławce trenerskiej radzi sobie w roli działacza. "Na salonach" ma okazję wspóracować z przyjacielem z czasów gry w Juve, Michelem Platinim (fot. Getty Images)
Od października 2012 roku pełni funkcję prezesa Polskiego Związku Piłki Nożnej (fot. Getty Images)
Zbigniew Boniek (fot. Getty Images)

Meczem z Argentyną drużyna Górskiego rozpoczynała przygotowania do igrzysk w Montrealu. Cztery lata wcześniej w Monachium biało-czerwoni w wielkim stylu wywalczyli złote medale i do Kanady jechali w roli faworytów do kolejnego triumfu. Z Albicelestes nasi reprezentanci jednak nie zachwycili, przegrali 1:2, a Boniek pierwszego meczu w kadrze do najlepszych zaliczyć nie mógł.

Zszedł w 64. minucie, a w jego miejsce pojawił się kolejny debiutant. Janusz Kupcewicz, bo o nim mowa, w tamtych czasach uważany był za znacznie większy talent niż Boniek. Co zatem sprawiło, że to "Zibi", a nie Kupcewicz, zrobił zdecydowanie większą karierę? Charakter.

Wkrótce zagram w pierwszej drużynie, zostanę liderem, za rok awansuję do reprezentacji, za trzy lata zagram na mistrzostwach świata, a gdy będę miał 27 lub 28 lat wyjadę za granicę do znanego klubu! – mówił po przeprowadzce z Zawiszy Bydgoszcz do Widzewa Łódź.

Jego słowa potwierdziły się niemal w stu procentach. To właśnie ta pewność siebie doprowadziła go na szczyt, choć początki za czasów Górskiego łatwe nie były. Przed igrzyskami Polacy zagrali w sumie pięć spotkań (licząc ten wspomniany już z Argentyną), a Boniek wystąpił w czterech z nich. Ze Szwajcarią zdobył pierwszą bramkę, ale ostatecznie do Montrealu Górski go nie zabrał.

On miał wtedy 20 lat, na boisku robił co chciał, ale niestety nikogo się nie słuchał. Pomyślałem, że pojedzie jeszcze na niejedne igrzyska. A nie pojechał już na żadne – cytował Górskiego Paweł Zarzeczny w zbiorze felietonów "Mój własny charakter pisma".

To była jedna z nielicznych pomyłek w karierze naszego legendarnego trenera. Po latach potrafił jednak docenić Bońka.

Czy Boniek był lepszy od Deyny, Lubańskiego, Laty? Według mnie nie, ale grał w lepszym okresie niż poprzednicy. W epoce telewizji, kiedy transmisji z pucharów i meczów międzypaństwowych nie słuchano już wyłącznie przez radio. Grał też we wspaniałym Juve i wyjechał w wieku 26 lat – inni mogli o tym tylko pomarzyć. Ale to nie umniejsza jego wielkości. On swoją piłkarską szansę wykorzystał najpełniej jak można, a pewnie i lepiej. Zawdzięczał to swoim cechom: woli walki, zadziorności, odwadze. Był widoczny nie tylko z powodu rudej czupryny.

Górskiego na stanowisku zastąpił Jacek Gmoch i to właśnie za kadencji tego trenera Boniek na dobre zadomowił się w reprezentacji. W kolejnych latach zagrał na mundialach w 1978, 1982 i 1986 roku – w sumie rozegrał 16 spotkań, w których strzelił sześć goli. Kibice pamiętają szczególnie mecz z Belgią na MŚ w Hiszpanii, w którym popisał się hat-trickiem. Świat usłyszał o nim jednak cztery lata wcześniej, gdy w Argentynie w potyczce z Meksykiem dwa razy wpisał się na listę strzelców.

Kilka tygodni temu Boniek został uznany przez "Piłkę Nożną" zawodnikiem 60-lecia w Polsce. W rozmowie z tygodnikiem przyznał, że jedna zadra w reprezentacyjnej karierze pozostała. Mowa o półfinale MŚ 1982 z Włochami, w którym nie zagrał z powodu żółtych kartek.

To boli do dziś. Absolutnie zasługiwałem na grę, ale Italia była wtedy mocna w strukturach FIFA i jej przedstawiciele uknuli spisek, żeby mnie wyeliminować z półfinałowej rywalizacji. Sędzia tylko czekał, kiedy będzie mógł mi pokazać żółtą kartkę, i przy byle zderzeniu to zrobił. I w ten sposób straciliśmy szansę, największą w historii, na tytuł mistrza świata. Przecież nawet beze mnie w składzie, a byłem na tym etapie turnieju mocno rozpędzony, nasz zespół rozgrywał dobry mecz. Przegraliśmy, ale po wyrównanej walce. Dlatego twierdzę, że gdybym zagrał, mielibyśmy szanse na wyeliminowanie Włochów. I pewnie byśmy to zrobili.

W sumie w reprezentacji wystąpił 80 razy, strzelając 24 gole. W 1979 roku wybrany zostały do drużyny "Reszty Świata", która zagrała z Argentyną, a w 1982 zajął trzecie miejsce w plebiscycie Złotej Piłki tygodnika "France Football" na najlepszego piłkarza Europy.

Boniek to jeden z najwybistniejszych polskich piłkarzy w historii. W reprezentacji rozegrał w sumie 80 spotkań, w których strzelił 24 gole (fot. PAP)
W debiucie z Argentyną Boniek furory nie zrobił, ale już kolejne lata należały do niego (fot. PAP)
Pierwszym klubem "Zibiego" był Zawisza Bydgoszcz. Najdłużej jednak grał w Widzewie, z którym dwukrotnie sięgnął po mistrzostwo Polski (fot. PAP)
W 1982 roku z kolegami z reprezentacji zajął 3. miejsce na rozgrywanych w Hiszpanii mistrzostwach świata (fot. PAP)
Jeszcze przed startem Mundialu podpisał kontakt z Juventusem, z którym święcił największe sukcesy – m.in. Puchar Europy w 1985 roku (fot. Getty Images)
Ostatnie trzy lata kariery spędził w Romie, w której grał do 1988 roku (fot. Getty Images)
W reprezentacji Polski po raz ostatni wystąpił 23 marca 1988 roku w meczu z Irlandią Północną (fot. Getty Images)
Po zakończeniu kariery postawił na pracę w roli trenera. W 2002 roku przez kilka miesięcy był selekcjonerem reprezentacji Polski (fot. PAP)
Lepiej niż na ławce trenerskiej radzi sobie w roli działacza. "Na salonach" ma okazję wspóracować z przyjacielem z czasów gry w Juve, Michelem Platinim (fot. Getty Images)
Od października 2012 roku pełni funkcję prezesa Polskiego Związku Piłki Nożnej (fot. Getty Images)

podobne informacje

Podziękowania i gratulacje dla Agnieszki Radwańskiej od rywalek i ekspertów

#Sportowiec100lecia: Irena Szewińska najlepsza w głosowaniu kibiców

Zbigniew Boniek przeprasza, Raków zaczepia Legię. Reakcje po losowaniu 1/8 finału Pucharu Polski

121 goli na 121 lat Juventusu. Del Piero, Ibrahimović i... Boniek [WIDEO]