tvp.pl informacje sport kultura rozrywka vod serwisy tvp.pl program telewizyjny

Boski Johan od futbolu

Był Artystą. Takich jednak było, jest i będzie w piłce nożnej kilku, może nawet kilkunastu w każdej generacji. Johan Cruyff był kimś więcej. Architektem. Wizjonerem i rewolucjonistą, który zastał futbol uczący się profesjonalizmu, konserwatywny i zesztywniały od schematów. Przez kilkadziesiąt lat obecności tchnął weń swój geniusz, pomysłowość i dążenie do doskonałości.

Boski Johan od futbolu

Był Artystą. Takich jednak było, jest i będzie w piłce nożnej kilku, może nawet kilkunastu w każdej generacji. Johan Cruyff był kimś więcej. Architektem. Wizjonerem i rewolucjonistą, który zastał futbol uczący się profesjonalizmu, konserwatywny i zesztywniały od schematów. Przez kilkadziesiąt lat obecności tchnął weń swój geniusz, pomysłowość i dążenie do doskonałości.
(fot. Getty)

Mundial 1974 kojarzy nam się jednoznacznie, ale nie tylko biało-czerwoni podbili podczas niemieckiego turnieju piłkarski świat. Była 23. minuta grupowego spotkania Holandii ze Szwecją. Wysoki, pełen gracji napastnik z numerem 14 na pomarańczowej koszulce ograł Jana Olssona w sposób, który sprawił, że Szwed wyglądał jak relikt minionej epoki. Publiczność w Dortmundzie zamarła. Gdyby stało się to w dziś, trik Johana Cruyffa obiegłby świat w mgnieniu oka, choć i tak bez kłopotu można znaleźć go w internecie. Cruyff tamtego dnia zyskał rozpoznawalność i pokazał, że wymyślony i opisany przez Anglików futbol nie musi być sztywny. Nie wystarczało mu idealne wypełnianie nakreślonych obowiązków. On musiał, niczym najwięksi z artystów, przełożyć obrazy w swojej głowie na boisko. Był symbolem nowej epoki, której echa znajdujemy do dziś.

Johan Cruyff (fot. Getty) Od kiedy piłka nożna stała się częścią świata telewizji, każda dekada miała swojego wielkiego bohatera. Przyjmując, że zaczynamy od lat pięćdziesiątych, kolejność jest następująca: Pele, Alfredo di Stefano, Johan Cruyff, Diego Maradona, Zinedine Zidane. Dopiero w drugiej dekadzie XXI wieku okazało się, że rywalizacja Leo Messiego z Cristiano Ronaldo bywa trudna do rozstrzygnięcia.

Cruyff, który wkroczył do piłki nożnej w latach sześćdziesiątych nie był pierwszym z rewolucjonistów. Okazał się jednak w swoich czasach największym. Choć twardo stąpał po murawie i trudno go było przewrócić dzięki silnym udom, był jednocześnie myślicielem z umysłem wiecznie szalonego naukowca, chcącym każdego dnia, w każdym meczu – charakterystycznie dla jego narodu - kwestionować zastany porządek i uznane autorytety, poszukując doskonałości. Potrafił także bić się o swoje, negocjować kontrakty i zmuszać pracodawców, by szanowali jego kunszt odpowiednio Go wynagradzając. Nigdy się też nie spieszył. I nie przeczytałby tych słów. Nigdy nie wciągnął się w nowe technologie, gdyż zaburzały jego zdaniem równowagę i komfort życia.

Johan Cruyff (fot. Getty) Johan Machiavelli

Poszukiwanie nowych form gry dawało piorunujące efekty, choć tak błyskawicznie jak podbijał świat, zyskiwał wrogów. Tak już jest z silnymi osobowościami. Cruyff już jako piłkarz był człowiekiem charakterystycznym. Takim, którego się kocha lub nienawidzi. Jeszcze w szatni zrozumiał, że wzniecanie konfliktów można wykorzystać dla budowy. To makiaweliczne podejście ujawniło się z pełną siłą, gdy został trenerem. Dla Niego istniała tylko jedna droga: ta, którą wyznaczał.

Nie znaczy to, że nie umiał słuchać, choć z pewnością nie lubił. To Jego słuchano. Słuchał słynnego Rinusa Michelsa, od niego nauczył się najwięcej. Cruyff wymagał skupienia na Jego słowach i podążania za Jego myślą. Współtwórca futbolu totalnego (krzywiący się na próbę nazywania tak jego dzieła i etykietowanie wszelkich następnych) był zarazem władcą totalnym. Jego wizja dotyczyła każdego obszaru boiska. Odmienił nie tylko grę napastników.

Cruyff i jako piłkarz, i jako trener rozumiał, że piękno gry trzeba łączyć z wynikami. Poniósł jednak dwie spektakularne porażki. Wspomniany Mundial 1974 zakończył się przegraną w finale z Niemcami, choć już w drugiej minucie Holendrzy prowadzili po rzucie karnym. Faulowanym był Cruyff. Boski, jak Go już wtedy nazywano, Johan uznał, że sprawa jest przesądzona. Nie zmusił siebie i zespołu do koncentracji, co miało fatalne skutki. Druzgocącą klęską de facto kończyła się także era Cruyffa trenera w Barcelonie – w maju 1994 roku w Atenach Milan rozbił Dumę Katalonii 4:0.

Choć Cruyff został w klubie jeszcze dwa lata, puchary zastąpiła wojna wewnętrzna, której był centralną postacią. Nie zmienia to faktu, że jako trener Ajaxowi dał w drugiej połowie lat 80. dwa puchary krajowe oraz Puchar Zdobywców Pucharów. W Barcelonie zaś wygrał m.in. cztery mistrzostwa z rzędu, PZP w 1989 roku oraz słynny finał trzy lata później, Pucharu Europy z Sampdorią na Wembley.

Johan Cruyff (fot. Getty) Hiszpania, nie Holandia

Nie jest tajemnicą, że miał wielu kopistów, ale i uczniów. To on dostrzegł i dał szansę debiutu w Ajaksie młodziutkiemu Denisowi Bergkampowi, to on stworzył pierwszy "dream team" FC Barcelona. La Masia, system szkolenia Ajaxu – funkcjonowały tak chciał Holender. Pep Guardiola nigdy nie ukrywał, że tiki-taka byłą ewolucją idei, która powstała w umyśle Johana Cruyffa. Ten wierny swoim wizjom gry był na tyle, że gdy Holandia pod wodzą Berta Van Maarwijka, grając siłowo i czasem brutalnie, dotarła do finału Mundialu 2010, otwarcie wsparł Hiszpanię, w której znalazł dom i drugą ojczyznę. Nie przyłączył się też do chóru zachwyconych Holandią na MŚ 2014 Louisa van Gaala, z którym przeszli drogę od przyjaźni i mentorstwa do otwartej niechęci.

Cruyff najlepiej czuł się na boisku lub jak najbliżej niego. W roli doradcy (głównie w Barcelonie oraz Ajaksie), którą to przyjmował po karierze trenerskiej, potrafił wytrwać krótko, znów rozpalając ogień wokół siebie. Gdy go nie słuchano, nie ukrywał gniewu. Dawał mu wyraz w mediach, które ochoczo zatrudniały Go jako eksperta i felietonistę. Najlepszy piłkarz Mundialu 1974, dwukrotnie Sportowiec Roku w Holandii, trzykrotny zdobywca Złotej Piłki, człowiek który w roli zawodnika lub trenera brał udział w trzynastu (sic!) finałach europejskich pucharów...

To wszystko nie oddaje wpływu, jaki miał na swoją i następne pokolenia. Tchnienia, które będzie obecne. Boski Johan Cruyff urodził się dla futbolu i uczynił z tej gry arenę wyrażania swojego geniuszu. Do końca uporządkowanego i szczęśliwego rodzinnie życia mieszkał w Barcelonie. Szczęśliwi, którzy widzieli Go w akcji.

najnowsze opinie

Maciej Iwański "Zasady głosowania Złotej Piłki ulegną zmianie"

Przemysław Babiarz "Pozbywanie się klasyka, jest odcięciem się od korzeni"

Michał Lewandowski Stawiam na Halep, ale żaden scenariusz nie będzie niespodzianką

Marek Jóźwik Lepiej późno niż za późno