tvp.pl informacje sport kultura rozrywka vod serwisy tvp.pl program telewizyjny

Leszek Jarosz: matematyka Infantino, czyli 48 drużyn na mundialu

"Matematyka nie działa" – błyskotliwie zauważył działacz wybrany w lutym na prezydenta FIFA m.in. dzięki obietnicy powiększenia imprezy finałowej do 40 drużyn.

Leszek Jarosz: matematyka Infantino, czyli 48 drużyn na mundialu

"Matematyka nie działa" – błyskotliwie zauważył działacz wybrany w lutym na prezydenta FIFA m.in. dzięki obietnicy powiększenia imprezy finałowej do 40 drużyn.
Gianni Infantino (fot. Getty)

Nie zgadza się bowiem nic. 40 to po pięć drużyn w ośmiu grupach. Każda musiałaby zagrać po cztery mecze, a jedna w kolejce by pauzowała. Mundial byłby niebezpiecznie długi. Już teraz trwa miesiąc.

Gianni Infantino postanowił więc wycofać się rakiem z tej nieprzemyślanej propozycji. I znalazł lekarstwo: nie 40, a… jeszcze więcej, bo 48 zespołów! Szaleństwo? Bez wątpienia.

Szef FIFA wymyślił teraz rundę wstępną, po której odpadałoby 16 zespołów. W szczegółach wygląda to tak: jest 48 reprezentacji. 16 jest rozstawionych i rozpoczyna od fazy grupowej. Pozostałe 32 grają w parach, systemem pucharowym – 16 odpada po jednym meczu, 16 awansuje.

Czyli zmieniamy wszystko, by było tak jak teraz. W fazie grupowej zostałyby 32 drużyny – a tak właśnie wygląda to od 1998 roku. I już teraz są międzykontynentalne baraże – przed mistrzostwami w Brazylii rozegrano dwa: Meksyk pokonał Nową Zelandię, a Urugwaj wyeliminował Jordanię.

Niemcy radują się z mistrzostwa świata w 2014 roku (fot. Getty) Teraz Infantino chce urządzić de facto dodatkowe eliminacje, ale niby w ramach finałów. Pomińmy nawet fakt, że szanse w turnieju będą nierówne, bo 16 zespołów już przed fazą grupową będzie miało dodatkowy mecz. Ale jaki jest sens przyjazdu na mundial na jeden mecz? Kto podoła organizacji (48 baz dla zespołów, 48 centrów treningowych, pewnie ze 20 stadionów)? Zamiast obecnej, już zabójczej dawki 64 meczów, mielibyśmy aż 80 spotkań!

Pomysłodawca nie zważa jednak na to. Mówi o "rozwoju futbolu". A w istocie te dodatkowe miejsca dla Azji, Afryki czy Ameryki Środkowej mają pomóc mu w wygraniu wyborów w FIFA w 2019 roku. Na razie bowiem tylko kontynuuje kadencję, rozpoczętą przez Seppa Blattera. Zauważmy jedno – w finałach mistrzostw świata grałaby aż 1/4 członków organizacji.

Decyzje mają zapaść całkiem niedługo, bo w styczniu 2017 roku. Może należałoby do tego czasu zbadać, czy Infantino, z pochodzenia Włoch, nie jest związany z mającą siedzibę w Modenie firmą Panini? Skompletowanie albumu z naklejkami 48 zespołów to będzie już gigantyczny wydatek, rodzice by zadowolić pociechy będą musieli kupować bez szemrania. A księgowy w FIFA będzie zadowolony . Pewnie już niedługo szef zapyta: po co eliminacje? Od razu niech gra w finałach 211 zespołów, wszyscy członkowie!

Leszek Jarosz

PS. Taka wstępna runda już była, w 1934 roku we Włoszech. USFA, czyli federacja piłkarska USA borykała się z kłopotami finansowymi w dobie Wielkiej Depresji. Zgłoszenie wysłała po wielu wahaniach, za późno, gdy eliminacje trwały. FIFA jednak je przyjęła, chodziło wszak o półfinalistę poprzednich mistrzostw z 1930 roku. Ustalono, że decydujące spotkanie z Meksykiem (który wyeliminował Kubę) odbędzie się... w Rzymie, tuż przed finałami. Gospodarze mistrzostw Włosi obiecali drużynom zwrot kosztów, licząc na nieplanowane zyski z dodatkowego meczu.

O ile Amerykanie stawili się już 10 dni przed meczem i spokojnie trenowali, o tyle Meksykanie mieli bardzo źle zorganizowaną podróż. Najpierw dopłynęli do Vigo na północy Hiszpanii, potem do Boulogne-sur-Mer na północy Francji. Dopiero stamtąd pociągami dotarli zmęczeni do Rzymu. Wzbudzali tam powszechną sympatię; drużyna spotkała się nawet z Benito Mussolinim. 3 dni przed finałami, 24 maja 1934 roku, Meksykanie przegrali z USA 2:4. Bez formalnego udziału w mistrzostwach musieli wracać do domu... Niby byli, ale nie byli…

najnowsze opinie

Piotr Jagiełło Wolna sobota. Fonfara jak Lennox Lewis

Rafał Rostkowski Dlaczego polscy sędziowie pomogli anulować gola Ajaksu

Piotr Sobczyński Karnawał i post

Jacek Dąbrowski Więcej światła