tvp.pl informacje sport kultura rozrywka vod serwisy tvp.pl program telewizyjny

Mundial 48

Nikt już prawie nie pamięta o korupcji w FIFA i aresztowaniach w hotelu "Baur au Lac" w Zurychu sprzed półtora roku. Temat jest teraz jeden. Infantino powiększa finały MŚ o 16 drużyn, wzrost o 50 procent jest imponujący. Szaleństwo jako metoda zarządzania kryzysem?

Mundial 48

Nikt już prawie nie pamięta o korupcji w FIFA i aresztowaniach w hotelu "Baur au Lac" w Zurychu sprzed półtora roku. Temat jest teraz jeden. Infantino powiększa finały MŚ o 16 drużyn, wzrost o 50 procent jest imponujący. Szaleństwo jako metoda zarządzania kryzysem?
Gianni Infantino (fot. Getty Images)

Dzieje FIFA mają od kilku dekad rys tragiczny. Przez ostatnie 42 lata organizacja miała zaledwie trzech (!) szefów. To Havelange, Blatter i od niecałego roku Infantino. Każdy musiał powiększać mundial, bo to najlepszy sposób na zdobycie głosów. I najlepszy sposób na ciszę, nie tylko wyborczą.

Joao Havelange (fot. Getty Images) Już kiedyś imprezę finałową powiększono o połowę. W 1982 roku liczba drużyn wzrosła gwałtownie, z 16 do 24. Mogły zadebiutować Kamerun, Algieria, Kuwejt, Honduras i Nowa Zelandia. Sytuacja była jednak diametralnie inna. W latach 60. FIFA "przespała" dekolonizację Afryki. Ten ogromny kontynent miał wtedy w finałach jedno miejsce i to na spółkę z Azją (!), co w 1966 roku doprowadziło do największego w historii bojkotu piłkarskich mistrzostw świata. To, że od roku 1970 Afryka i Azja miały już po jednym samodzielnym miejscu, nie łagodziło sporu. Prezydent FIFA, strzegący starego porządku Anglik Stanley Rous, upadł z hukiem w 1974. Zastąpił go rzecznik "trzeciego świata" Joao Havelange.

Rozrost mundialu był wtedy nieunikniony. Havelange musiał wywiązać się z wyborczych, ale jednak racjonalnych obietnic. (Na marginesie: mało kto pamięta, że mistrzostwa miały być powiększone już w 1978 roku, do 20 zespołów; pisałem o tym w "Kopalni 3").

Kolejny skok to rok 1998. Sepp Blatter został wtedy szefem FIFA, bo jeszcze jako sekretarz generalny zbierał głosy powiększając grono finalistów do 32 zespołów. Tyle, że znowu było to racjonalne. Globalizacja, rozwój futbolu w wielu krajach, coraz większa liczba zgłoszeń do eliminacji, powstanie wielu silnych drużyn po upadku ZSRR oraz rozpadzie Jugosławii. Oczywiście, najważniejsza była kasa od sponsorów, ale Blatter miał przynajmniej alibi.

Sepp Blatter (fot. Getty Images) Dziś Gianni Infantino – usuwając w cień wielką aferę korupcyjną w FIFA – czaruje hasłem "Mundial na miarę XXI wieku" i sprytnie kupuje maluczkich, wołając, że "futbol to nie tylko Europa i Ameryka Łacińska". Jest jednak demagogiem, a tak naprawdę korporacyjnym działaczem typowym dla Wieku Logo. FIFA to wielkie interesy Coca-Coli, Adidasa, Gazpromu i Visy. Kasa, mundial, kasa.

Zadziwiający jest argument o wielkim rozroście światowej federacji piłkarskiej, bo od poprzedniej reformy, w 1998 roku, przybyło zaledwie 14 członków. Są to: Czarnogóra, Kosowo, Bhutan, Mongolia, Timor Wschodni, Samoa Amerykańskie, Erytrea, Nowa Kaledonia, Palestyna, Turks i Caicos, Amerykańskie Wyspy Dziewicze, Sudan Południowy, Komory, Gibraltar. Tylko pierwsze dwie drużyny prezentują poziom finalistów.

Nie ma dobrego uzasadnienia, by powiększać znowu najważniejszą imprezę sportową. Za to nic nie zostanie z prestiżu, niezwykłości i elitarności. Polska pewnie skorzysta, za każdym razem będzie w tej czterdziestce ósemce. Tyle, że nigdy nie będzie to miało takiego znaczenia jak niegdyś, gdy trener Górski awansował do mundialowej szesnastki, po wygranej w Chorzowie, a potem wyeliminowaniu na Wembley Anglii.

Leszek Jarosz

Zbigniew Boniek: mundial straci swoją elitarność
Tomaszewski: 48 drużyn na MŚ? Zyska cały świat!

najnowsze opinie

Joanna Sakowicz-Kostecka "Powrót Szarapowej jest za bardzo gloryfikowany"

Kacper Bartosiak Przed Joshua – Kliczko: pięć wielkich znaków zapytania

Kacper Bartosiak W pogoni za... miliardem. Joshua spełni marzenia?

Jacek Jońca Gdzie jak gdzie, ale w Stuttgarcie Radwańska nie musi się nikogo obawiać