tvp.pl informacje sport kultura rozrywka vod serwisy tvp.pl program telewizyjny

Telefon do sędziego

"Koscielny kopnięty przez Lewandowskiego przed monachijską świątynią" – napisał na Twitterze Piotr Stokłosa. To był idealny tytuł dla każdego portalu żebrzącego codziennie o lajki.

Telefon do sędziego

"Koscielny kopnięty przez Lewandowskiego przed monachijską świątynią" – napisał na Twitterze Piotr Stokłosa. To był idealny tytuł dla każdego portalu żebrzącego codziennie o lajki.
Robert Lewandowski (L) (fot. Getty)

Pierwszy zadzwonił Andrzej Strejlau:

Stary, nie było karnego. Robert przyjmuje piłkę na klatkę piersiową. Ta odskakuje, chce ją wykopnąć z własnego pola karnego i trafia w nogę rywala. Sytuacyjne zachowanie, bez złych intencji...

Czy były szef PKS wie co mówi? Kiedyś próbował nawet uczyć dziennikarzy przepisów gry, ale od tego czasu minął wiek. Dziś każdy wie swoje. Tak na marginesie – to Strejlau podał swego czasu żelazną regułę, że napastnik jest najmniej pożądanym gościem przed "świątynią" swego kolegi. Przyzwyczajony do innych zachowań pod bramką rywali nie myśli o konsekwencjach takich samych zachowań przed własną. Ta teoria byłego szefa sędziów odpowiada obecnemu – Zbigniewowi Przesmyckiemu.

Zbigniew Przesmycki (fot. PAP) Ta wykładnia Andrzeja jest super. Bardzo mi się podoba. Napastnik na własnym polu karnym to początek nieszczęścia... Proszę jednak wybaczyć, nie ocenię decyzji arbitra meczu Bayern – Arsenal, bo raz na dwa lata jako obserwator UEFA podpisuję zobowiązanie, że nie komentuję decyzji kolegów po fachu. Proszę wybaczyć i zrozumieć.

Rozumiem i wybaczam, bo pamiętam przewodniczącego kolegium jeszcze z czasów, kiedy gwizdał w I lidze. Każdy ma swoją klauzulę sumienia. Gdy teraz jest szefem, to może nawet narzucić swoją wolę podwładnym. Dziś żaden sędzia podległy PKS nie powinien oceniać pracy gwiżdżących na stadionach krajowych i zagranicznych. Owszem, mogę poprosić o zdanie kogoś kto macha chorągiewką kilka szczebli niżej i nie podlega władzy centralnej. Tylko kogo obchodzi zdania takiego, którego nie znał "Fryzjer"? Mogę też zadzwonić w rozpaczy do emerytowanego, choćby Wita Żelazki.

No to dzwonię. Bohater korupcyjnych anegdot sprzed lat numeru nie zmienił, prokuratorzy wrocławscy już z niego nie korzystają, bo mają dziś inne sprawy na głowie. – Leżę złożony chorobą. Biorę antybiotyki i właśnie oglądam powtórkę meczu Bayernu, ale tę sytuację akurat przegapiłem. Z tego co opowiadasz była absurdalna.

Po kilku minutach dzwoni telefon. – Tu Wit. Witam powtórnie. Pogadałem z paroma kolegami z tamtych lat. Mówili, że karny ewidentny. No, ale sobie odtworzyłem nagranie. Nakładka Kościelnego i wolny pośredni. Nie ma innej opcji!

Robert Lewandowski (fot. Getty) Po latach pisania o pomyłkach sędziowskich zostało mi też paru arbitrów, do których mam nieograniczone zaufanie. Jeden z nich przeprasza, może ocenić zdarzenie prywatnie, ale bez nazwiska. Zakaz centrali w mocy.

Od rana czytam opinie kolegów z branży. Skłaniam się ku tezie tych, którzy uważają, iż karny należał się Arsenalowi. Sędzia nie ocenia intencji graczy, a skutek ich zachowań.

Po kilku połączeniach ze znawcami tematu pozostaje już tylko telefon do starych "przyjaciół". Co podpowiada Serce? Przewinił Robert, nasz Robert – nie powinno być karnego! No, ale jeśli nie byłoby, to jak Arsenal strzeliłby gola honorowego? Karny należał się gościom, bo w tym klubie grali kiedyś Łukasz Fabiański i Wojtek Szczęsny. A co podpowiada Rozum? Dopóki nie będzie jednoznacznych przepisów gry, sędzia może w dowolny sposób interpretować wydarzenia boiskowe. Każdy ma swoją "klauzulę sumienia" i nic nam do tego...

Jerzy Chromik

najnowsze opinie

Piotr Sobczyński Filip Maciejuk to wielki talent. Zasłużył na medal MŚ

Marek Jóźwik Wygrane bitwy, przegrana wojna

Jacek Laskowski Legia straciła szansę, by mieć trenera na lata

Piotr Sobczyński Słowenia dała lekcję sportu, koszykówki i życia