tvp.pl informacje sport kultura rozrywka vod serwisy tvp.pl program telewizyjny

Kibice Barcelony tracą cierpliwość. Luis Enrique pożegna się z pracą?

4 stycznia 2015 roku – Barcelona doznała porażki na Estadio Anoeta z Realem Sociedad 0:1 po samobójczym trafieniu Jordiego Alby. Było to przełomowe spotkanie dla tamtej drużyny, która po przegranej zdołała wyjść na prostą i zakończyć sezon z potrójną koroną. Ostatni blamaż w Paryżu może stać się podobnym punktem zwrotnym dla Katalończyków lub... początkiem końca Luisa Enrique na Camp Nou.
Od lewej: Lionel Messi, Sergio Busquets i Andres Iniesta (fot. Getty Images)

We wspomnianym meczu z Realem Sociedad Luis Enrique pozostawił na ławce rezerwowych swoich najlepszych graczy – Lionela Messiego, Neymara i Gerarda Pique. Argentyńczyk i Brazylijczyk pojawili się na boisku po przerwie, ale trenerowi zarzucano, że stosuje rotacje w nieodpowiednich momentach.

Andres Iniesta po meczu z Realem Sociedad w 2015 roku (fot. Getty Images) Wtedy udało się zażegnać konflikt w szatni i zakończyć sezon z trzema pucharami, ale powtórka z historii jest niemal niemożliwa. W finale Pucharu Króla drużyna Luisa Enrique będzie faworytem, ale dla samego Hiszpana może być to szansa na ostatnie trofeum jako szkoleniowca zespołu. Chyba że uda się dokonać cudu – wyeliminować PSG w spotkaniu na Camp Nou. Dzięki temu piłkarze Barcelony uwierzyliby w swoje umiejętności, co mogłoby ich zmotywować także do pogoni za Realem w lidze hiszpańskiej.

Paryżanie obnażyli wszystkie słabości zespołu Enrique. Były wcześniej znane, ale Unai Emery wykorzystał wszystkie bez skrupułów. Największą bolączką jest środek pola. W czasach kiedy Barcę prowadził Pep Guardiola, druga linia była kluczową formacją, która zawsze musiała funkcjonować bez zarzutu. Dla obecnego trenera Manchestera City było to tak ważne, że często decydował się na grę bez klasycznego napastnika, wstawiając w jego miejsce „fałszywą dziewiątkę” – Fabregasa. Ogromne posiadanie piłki nie zawsze przekładało się na wynik, ale zazwyczaj była to wina braku skuteczności, a nie organizacji.

Luis Enrique (fot. Getty Images) Ktoś mógłby powiedzieć – „mając pomoc złożoną z Xaviego, Iniesty i Busquetsa, nie dało się nie wygrywać”. Choć dwóch z nich cały czas jest w drużynie i prezentuje bardzo wysoki poziom, to jednak brak Hernandeza jest widoczny. Rozgrywającym Barcy, pomijając Iniestę, brakuje kreatywności, nie podejmują odpowiednich decyzji i nie potrafią kontrolować tempa gry. Andre Gomes większość swoich podań kieruje do tyłu, Rakitić częściej wspomaga Busquetsa w defensywie kosztem obowiązków pod polem karnym rywala, a Denisowi Suarezowi chyba bardziej służyła gra na skrzydle w drużynie pokroju Villarrealu.

„Odchodzimy od idei, która sprawiła, że staliśmy się wielcy” – podobno takie wnioski wyciągali piłkarze w trakcie zebrania zespołu po porażce z PSG, na którym omawiano popełnione blędy. Jednym z czynników, które pozwoliły Barcelonie wygrywać był wysoki pressing. Pep Guardiola dawał swoim graczom sześć sekund na odebranie piłki rywalowi po stracie. Obecna drużyna często daje się tłamsić, zamyka się na własnej połowie, popełniając błędy przy wyprowadzaniu piłki od własnej bramki. To doskonale było widać w półfinale Pucharu Króla przeciwko Atletico Madryt. Los Colchoneros nie odstępowali na krok przeciwnika, agresywnie odbierając piłkę, często na pograniczu faulu.

Od lewej: Luis Suarez, Lionel Messi i Neymar Trudno oprzeć się wrażeniu, że rolą trenera Barcelony jest uporządkowanie gry za plecami tercetu Messi-Suarez-Neymar. Jeśli ci zawodnicy mają odpowiednie wsparcie od drugiej linii w postaci skutecznego odbioru i dokładnych podań, to sami są w stanie decydować o losach meczów. Tego jednak zabrakło w meczu z PSG. Suarez rzadko miał piłkę przy nodze, Neymar, aby ją zdobyć cofał się na własną połowę, a Messi ani razu nie był z nią w polu karnym rywala (grafika poniżej).



Zwolennicy pracy Luisa Enrique mówią, że należy się szacunek trenerowi za zdobycie wielu trofeów, który według nich powinien dalej kontynuować pracę na Camp Nou. Cierpliwość większości kibiców jednak się wyczerpuje. Według informacji Cadena Cope zespół ponoć nie wierzy już w cudowną odmianę, a przyszłość trenera jest już ponoć jasna. Jego kontrakt wygasa wraz z końcem sezonu i prawdopodobnie nie dojdzie do parafowania kolejnego. Jako potencjalnych zastępców wymienia się: Jorge Sampaoliego, Ernesto Valverde, Eusebio Sacristana czy Ronalda Koemana. Oficjalne informacje pojawią się na pewno pod koniec sezonu, ponieważ władze klubu nie będą podejmować radykalnych kroków w trakcie trwających rozgrywek.

Wraz ze zmianą na ławce trenerskiej pod znakiem zapytania staną także dalsze występy niektórych graczy w bordowo-granatowej koszulce. Chodzi głównie o tych, którzy przybyli do Barcelony w trakcie ostatniego letniego okienka transferowego. Najwięcej słów krytyki otrzymują Andre Gomes oraz Paco Alcacer – obaj ściągnięci z Valencii. Łącznie kosztowali Barcę 65 milionów euro... plus zmienne w zależności od rozegranych meczów i osiągniętych sukcesów. Lucas Digne oraz Denis Suarez także nie spełniają oczekiwań. Jedynie Jasper Cillessen oraz Samuel Umtiti okazali się solidnymi wzmocnieniami, ale to nie w obronie leżą obecnie największe problemy.

Zawodnicy podczas rozmów z prasą zaznaczają, że chcą powalczyć o awans do ćwierćfinału PSG. – Mamy szansę stworzyć historię. To jest ogromne wyzwanie i drużyna jest w stanie to zrobić. Nie możemy złożyć broni, nawet jeśli byliśmy rozczarowani sytuacją w ostatnich dniach – powiedział Luis Suarez. W odmianę losów dwumeczu z PSG wierzy także Luis Enrique czy Josep Maria Bartomeu, ale fakty są takie, że żaden klub nie był w stanie odrobić czterobramkowej straty w fazie pucharowej Ligi Mistrzów. Już raz Barca znalazła się w takiej sytuacji, kiedy została rozgromiona przez Bayern 0:4. W rewanżu Niemcy potwierdzili swoją wyższość, wygrywając na Camp Nou 3:0.

Barcelona potrafiła jednak w Champions League strzelić cztery gole i nie stracić żadnego. W marcu 2013 roku przegrała na San Siro z Milanem 0:2, aby w rewanżu zwyciężyć 4:0. Taki wynik dałby Katalończykom dogrywkę w starciu z PSG. Dla Luisa Enrique będzie to ostatni dzwonek, aby przekonać wszystkich, że posiada zdolności zmotywowania zawodników. Swojej przyszłości raczej nie zmieni, ale być może da jeszcze odrobinę radości kibicom. Z pewnością byliby szczęśliwi, zauważając choćby zaangażowanie, a tego w ostatnim czasie ogromnie brakuje.

Czy Barcelona awansuje do ćwierćfinału Ligi Mistrzów?
Czy Barcelona awansuje do ćwierćfinału Ligi Mistrzów?
  • 33.8%Tak
  • 66.3%Nie
Zobacz także "Cud", "Katastrofa", "Zniszcznie" – prasa po blamażu Barcy Luis Enrique zawiedziony po blamażu. "Fatalna noc" PSG – Barcelona 4:0. Wielki mecz w Paryżu

podobne informacje

Pique i Puyol zagrali w... padla. Kto wygrał? [wideo]

Messi uratował Barcę. "Nie straciliśmy wiary w Enrique"

Barcelona – Leganes 2:1. Dzielna postawa beniaminka

Luis Enrique zawiedziony po blamażu. "Fatalna noc"