tvp.pl informacje sport kultura rozrywka vod serwisy tvp.pl program telewizyjny

"Najwięcej w tym wszystkim robienia z nas tata wariata"

Zdobyte 374 punkty przez obie drużyny, 52 punkty MVP meczu – Anthony'ego Davisa, 122 próby rzutów za trzy punkty i 75 wsadów. 66. edycja Meczu Gwiazd NBA pod wieloma względami była rekordowa. Ale czy zapamiętana? Większość fachowców ma coraz więcej wątpliwości, czy w dobrą stronę to zmierza?

"Najwięcej w tym wszystkim robienia z nas tata wariata"

Zdobyte 374 punkty przez obie drużyny, 52 punkty MVP meczu – Anthony'ego Davisa, 122 próby rzutów za trzy punkty i 75 wsadów. 66. edycja Meczu Gwiazd NBA pod wieloma względami była rekordowa. Ale czy zapamiętana? Większość fachowców ma coraz więcej wątpliwości, czy w dobrą stronę to zmierza?
Russell Westbrook (fot. Getty Images)

Za każdym razem po gwiazdorskiej nocy za Oceanem przypomina mi się kultowa już scena z filmu "Miś" Stanisława Barei, kiedy to Ryszard Ochódzki mówi do swojej naiwnej partnerki: ty wiesz, jak ja byłem młody, to też byłem Murzynem i grałem w kosza, poważnie!

A to wszystko po tym, jak do Warszawy przyjechała zawodowa drużyna koszykówki, aby rozegrać pokazowy mecz. I jak można usłyszeć w filmie: pokaz jak pokaz, ale z koszykówką i sportem ma to już coraz mniej wspólnego. Trochę w tym cyrku, trochę zabawy, a najwięcej robienia z nas tzw. "tata wariata". I z jednym się trzeba zgodzić "niesamowici są ci Murzyni".

Kevin Durant (fot. Getty)

Każda formuła kiedyś się wyczerpuje

I o tym, że "ci Murzyni" grają genialnie w koszykówkę, w Polsce wiemy mniej więcej właśnie od daty premiery filmu Stanisława Barei, czyli początku lat osiemdziesiątych. To właśnie wtedy nad Wisłę przyjechał grać do Polski pierwszy czarnoskóry gracz Kent Washington, który z resztą występuje w powyższej scenie z filmu.

Ciągłe udowadnianie jednak nie ma większego sensu, a ostatni Mecz Gwiazd w Nowym Orleanie dobitnie pokazał, że taka formuła indywidualnych popisów się wyczerpała. Bo skoro mało wybredny amerykański naród już w czwartej kwarcie gwiżdże i namawia zawodników do defensywy, to wiedz że coś się dzieje...



– Nie oglądałem tego spotkania. Wystarczyło mi, że wstałem rano i w internecie zobaczyłem skrót. Nie zaskoczyło mnie nic, bo koszykówka bez obrony już chyba nikogo nie cieszy – mówi Cezary Trybański, pierwszy polski koszykarz, który miał przyjemność zagrać w najlepszej lidze świata.

Dzisiejszym fanom koszykówki NBA pewnie aż ciężko wyobrazić sobie, że trzydzieści lat temu Hakeem Olajuwon schodził z parkietu wyeliminowany limitem przewinień. Jeszcze trudniej wyobrazić sobie, że mecz kończył się wynikiem 154:131 dla Zachodu, ale po dogrywce!

– Kiedyś przez dwie i pół kwarty była zabawa, a ostatnie minuty trzeciej kwarty i cała ostatnia to było poważne granie. Teraz już tego nie ma, zawodnicy sami nie chcą gry z defensywą tłumacząc się ewentualną kontuzją. Szkoda – dodaje Trybański.

– Kiedyś czekaliśmy na konkursy. W tym roku poza "skills challenge", który wygrał Kristaps Porzingis, to nawet konkurs wsadów był mało interesujący. To wszystko jest przecież dla kibiców, a niedzielny mecz momentami był wyrazem braku szacunku dla fanów koszykówki – tłumaczy dziennikarz TVP Sport, wielokrotnie akredytowany na mecz NBA - Robert El Gendy.

Anthony Davis (fot. Getty)

NBA vs Europa?

Amerykanie są w stanie zrobić wszystko, żeby zainteresować publiczność, bo przecież za tym idą ogromne pieniądze. Więc jeśli już teraz zza wielkiej wody można usłyszeć głosy krytyki, możemy spodziewać się rewolucji w najbliższych latach. W lidze NHL wprowadzono krótkie spotkania, w których rywalizowały drużyny z każdej dywizji. Innowacja się sprawdziła. W baseballowej lidze MLB zwycięska konferencja w finale rozgrywek ma przewagę swojego boiska. Co wymyśli Adam Silver, komisarz NBA?

– Marzy mi się spotkanie gwiazd z najlepszych klubów europejskich z gwiazdami NBA, które pewnie za wszelką cenę chciałyby udowodnić rywalowi swoją wyższość. Na przeszkodzie jednak zawsze będzie stał kalendarz, w którym trudno byłoby znaleźć wspólny termin – mówi Robert El Gendy.

– Już dyskutowaliśmy z Robertem na ten temat. Ciekawa opcja. Na przeszkodzie zawsze będą stały problemy logistyczne. Aklimatyzacja w jedną i drugą stronę trwałaby zbyt długo. Na takie przedsięwzięcie potrzeba by jakieś dwa tygodnie. Ale kto wie, może kiedyś uda się rozegrać takie spotkanie – wtóruje Trybański.

Marzy mi się spotkanie gwiazd z najlepszych klubów europejskich z gwiazdami NBA. Robert El Gendy

Zawodowi dunkerzy vs zawodnicy NBA?

Rewolucji potrzebuje nie tylko sam mecz, ale także magnes który przez lata przyciągał nawet tych mniej zorientowanych w temacie. Konkurs wsadów interesujący oraz innowacyjny staje się raz na dziesięć lat. I tak, jak przed rokiem rywalizacja Zacha LaVine'a z Aaronem Gordonem zapierała dech w piersiach, tak w tym roku było... delikatnie mówiąc bardzo sennie.

– Długo musieliśmy czekać na taki konkurs wsadów. Ostatni raz podobne emocje towarzyszyły temu z Vincem Carterem w roli głównej. Teraz znów może nastąpić delikatna zapaść w tym temacie – komentuje El Gendy, który proponuje innowacyjne rozwiązanie.

– Organizacja Meczu Gwiazd NBA vs Europa to raczej melodia przyszłości, ale konkurs wsadów z udziałem zawodowych dunkerów to już bardziej realna sprawa. Taka sytuacja z pewnością uatrakcyjniłaby już zakurzony nieco konkurs – dodaje dziennikarz TVP Sport.



Jeśli w USA taka sytuacja od początku nie miałaby wielu zwolenników, to z pewnością w Polsce już tak. Bowiem do grona najlepszych dunkerów na świecie należy nasz rodak Rafał "Lipek" Lipiński, który pewnie zawstydziłby uczestników tegorocznego Slam Dunk Contest. Zobaczcie sami w wideo powyżej zachwyt Carmelo Anthony'ego czy Scottiego Pippena.

Gwiazdy nie dla Polski

Stany Zjednoczone to oczywiście ojczyzna koszykówki, która do dziś pozostaje niedoścignionym wzorem. W Polsce w pewnym momencie postanowiono uczyć się od najlepszych i śladami NBA również zorganizowano Mecz Gwiazd PLK. Wszystko po niezapomnianych transmisjach w TVP!

Pierwszy mecz najlepszych zawodników Polskiej Ligi Koszykówki rozegrano w 1994 roku. Ostatni trzy – lata temu. – Organizacyjny szczyt osiągnęliśmy w 2012 roku. Wówczas Mecz Gwiazd oglądał niemal komplet publiczności w katowickim Spodku. Wcześniej były jednak głosy o wyczerpaniu formuły, którą postanowiliśmy zmieniać. Stąd w następnych dwóch latach mecz PLK kontra gwiazdy ligi czeskiej – wspomina Jacek Jakubowski, były prezes Polskiej Ligi Koszykówki.



– Pomysł się sprzedał. W Czechach zorganizowaliśmy nawet eliminacje konkursu wsadów w galerii handlowej, które oglądało mnóstwo ludzi. Następne edycje chcieliśmy zorganizować z federacjami niemiecką i rosyjską. Niemcy mieli jednak umowę z telewizją, która był nie do przeskoczenia. Rosjanie byli w trakcie reformacji rozgrywek i też nie udało się dogadać – dodaje Jakubowski.

– W tej sytuacji stwierdziliśmy, że kibiców (nie tylko koszykówki) zainteresujemy Meczem Gwiazd, ściągając kogoś ekstra do Polski. Kontaktowaliśmy się nawet z menadżerami Christiny Aguilery czy Lady Gagi. Niestety gwiazd tego formatu nie udało się sprowadzić, więc zaczęliśmy szukać innego rozwiązania – mówi nam były prezes PLK.

Tym innym rozwiązaniem jest Puchar Polski z udziałem ośmiu najlepszych drużyn w kraju. – Wzorowaliśmy się na koszykarskim Copa del Rey. Wiele razy rozmawialiśmy z Hiszpanami na ten temat. Format funkcjonuje do dziś, także chyba się także sprawdził – zakończył Jakubowski.

Nowych formuł szukać zawsze warto. I nieważne, że w sezonie 2016/17 poznaliśmy krajowego pucharu... "zbobywcę". W końcu chodzi o to, żeby – w tym przypadku – minusy nie przysłoniły nam plusów.

najnowsze opinie

Michał Lewandowski O sukces na trawie będzie bardzo trudno

Maciej Iwański Awans, na który zasłużyli... działacze

Kacper Bartosiak Krew, szwy i łzy. Ostatnie tango Lennoksa Lewisa...

Przemysław Babiarz Ważne, by podczas DME w zespole nie było "dziur"