tvp.pl informacje sport kultura rozrywka vod serwisy tvp.pl program telewizyjny

"Spod zamarzniętych powiek" (recenzja). Bielecki podzieli los Pawłowskiego

Adam Bielecki ma na koncie wejścia na cztery ośmiotysięczniki (w tym dwa pierwsze wejścia zimowe), do tego wiele osiągnięć w niższych górach – m.in. Tatrach, Alpach i Andach. Z jego osobą kojarzy się przede wszystkim tragedia, do której doszło podczas zejścia z Broad Peaku. Choć od tamtych wydarzeń minęły już przeszło cztery lata, to himalaista wciąż musi się mierzyć z trudnymi pytaniami. W biografii "Spod zamarzniętych powiek", wydawnictwa Agora, raz jeszcze wrócił do 5 i 6 marca 2013 roku...
Adam Bielecki (fot. TVP)

APLIKACJA TVP SPORT – JAK POBRAĆ?

Przypomnijmy: Adam Bielecki, Maciej Berbeka, Tomasz Kowalski i Artur Małek dokonali pierwszego zimowego wejścia na Broad Peak (8051 m npm). Radość z sukcesu nie trwała długo, bo wkrótce do kraju napłynęły dramatyczne wieści Podczas zejścia ze szczytu zginęli Berbeka i Kowalski. Dwójka, która przeżyła i kierownik wyprawy, Krzysztof Wielicki, nie przypuszczali, że w kraju już rozpętała się "medialna uczta". Przewidział ją Zbigniew Piotrowicz, psycholog, wspinacz i wieloletni redaktor "Taternika", którego słowa w książce przywołał Bielecki.

Na Bieleckiego, Małka i Wielickiego spadła fala krytyki ze strony ekspertów, komentatorów i zwykłych ludzi, którzy śledzili w kraju losy wyprawy. Powstał także raport specjalnej komisji PZA, który największą winą za śmierć Berbeki i Kowalskiego obarczył właśnie Bieleckiego. Główny powód to rozdzielenie się zespołu, który zaatakował szczyt w czteroosobowym składzie. Wina Bieleckiego miała polegać na tym, że jako najszybszy z grupy nie poczekał na wolniejszych kolegów...

W książce "Spod zamarzniętych powiek" raz jeszcze odpowiada na zarzuty. Zwrócił uwagę, że żyje tylko siedem osób, które znają z autopsji ekstremalne warunki panujące zimą w Karakorum w okolicach ośmiu tysięcy metrów (w tym on i Małek). Jednak one albo w ogóle się nie wypowiadały na temat wyprawy, albo wspierały i dodawały otuchy. Nie został też, co niektórzy sugerowali, wykluczony ze środowiska wspinaczkowego.

Nie oznacza to, że na Broad Peaku uczestnicy nie popełnili żadnych błędów. Bielecki do błędów zalicza atak całą grupą zamiast dwiema dwójkami (dzień po dniu). W książce przywołuje rozmowę z Wielickim w bazie, który do pierwszej dwójki wskazał – jako najszybszych – Bieleckiego i Małka. Z takiej decyzji najmniej miał być zadowolony Tomasz Kowalski, który obawiał się, że straci szansę na wejście na szczyt i to on miał później przekonać kolegów, że warto zaatakować w czwórkę.

Kolejne błędy, które wylicza Bielecki to zbyt późne wyjście (około piątej nad ranem), na które miał nalegać z kolei Maciej Berbeka, najbardziej doświadczony himalaista w tym gronie. Powodem były odmrożenia, których doznał podczas pierwszej zimowej próby na Broad Peaku 25 lat wcześniej. Wreszcie kontynuowanie ataku szczytowego mimo późnej pory, chociaż Bielecki sugerował kolegom odwrót. "Wtedy moje pytanie nie doczekało się żadnej odpowiedzi. Jakby było nieistotne. Miałem wiarę w moc i doświadczenie Maćka. I to był mój błąd" – oto fragment komentarza Bieleckiego do sytuacji na Rocky Summit, przedwierzchołku Broad Peak.

Czy przytoczone wyjaśnienia zakończą dyskusję o dramacie w Karakorum? Nie. Czy przekonają jego największych krytyków, do których zalicza się środowisko wspinaczkowe z Zakopanego? Nie. Czy pomogą uniknąć podobnych tragedii w przyszłości? Nie. Ludzie nie przestaną się wspinać, a to wiąże się z ryzykiem. Można je zmniejszyć, ale nie można się go pozbyć. "Broad Peak pokazał mi, jaka może być cena ambicji. Wszyscy chcieliśmy wejść na szczyt i każdy z nas za to zapłacił" – to znów słowa Bieleckiego z biografii "Spod zamarzniętych powiek".

Nie jest wykluczone, że do pierwszych zimowych wejść na Gaszerbrum I i Broad Peak dopisze w przyszłym roku K2. To ostatni niezdobyty ośmiotysięcznik o tej porze roku. Szykowana jest polska wyprawa na K2 i Bielecki znajdzie się w jej składzie. Musi mieć jednak świadomość, że już zawsze będzie mu towarzyszył cień Broad Peaku. I czeka go los Ryszarda Pawłowskiego, znakomitego himalaisty, który zdobył 11 ośmiotysięczników i pięciokrotnie wszedł na Mount Everest. Przede wszystkim był jednak świadkiem śmierci Jerzego Kukuczki, podczas wspólnej wspinaczki na południowej ścianie Lhotse w 1989 roku. Około 400 metrów od szczytu pękła lina. Kukuczka odpadł od ściany i zginął, a jego ciała nigdy nie odnaleziono. Pawłowski przeżył, ale do dzisiaj musi odpowiadać na pytania o śmierć Kukuczki. Wiele osób – choć nie mówią tego wprost – wini go za śmierć kolegi.

Choć Broad Peak to tylko rozdział książki "Spod zamarzniętych powiek" i rozdział w himalajskiej karierze Bieleckiego, to już zawsze będzie słyszał podobne pytania – dlaczego on przeżył, a dwójka jego kolegów nie wróciła z wyprawy...

(fot. Agora SA)

podobne informacje

"Spod zamarzniętych powiek" – przeczytaj fragment książki

Na grani życia i śmierci. Adam Bielecki dla SPORT.TVP.PL

Nanga Parbat – plan "C". Bielecki i Txikon łączą siły

Janusz Gołąb: wyścig na Nanga Parbat? To nie mój świat