tvp.pl informacje sport kultura rozrywka vod serwisy tvp.pl program telewizyjny

Czas przełomu. Boks odzyskuje wielkość?

W 2017 roku spełniają się marzenia nawet najbardziej wybrednych fanów boksu. Pierwszy kwartał dostarczył wielu znakomitych pojedynków, jednak najlepsze dopiero się zbliża. 29 kwietnia na wypełnionym do ostatniego miejsca stadionie Wembley Anthony Joshua (18-0, 18 KO) zmierzy się z Władimirem Kliczką (64-4, 53 KO). Po latach unikania wyzwań najlepsi wreszcie walczą z najlepszymi i nie jest to chwilowy trend. Skąd ta zmiana?

Czas przełomu. Boks odzyskuje wielkość?

W 2017 roku spełniają się marzenia nawet najbardziej wybrednych fanów boksu. Pierwszy kwartał dostarczył wielu znakomitych pojedynków, jednak najlepsze dopiero się zbliża. 29 kwietnia na wypełnionym do ostatniego miejsca stadionie Wembley Anthony Joshua (18-0, 18 KO) zmierzy się z Władimirem Kliczką (64-4, 53 KO). Po latach unikania wyzwań najlepsi wreszcie walczą z najlepszymi i nie jest to chwilowy trend. Skąd ta zmiana?
Anthony Joshua (L) i Władimir Kliczko (fot. Getty)

SZPILKA DLA SPORT.TVP.PL: NIGDY NIE PODAM RĘKI ZIMNOCHOWI!

Jeszcze do niedawna nic nie zapowiadało takiego obrotu spraw. – 2016 rok był być może najgorszym rokiem w historii boksu. To nie jest kwestia talentu – jest wielu świetnych pięściarzy, ale ich promotorzy muszą wreszcie podjąć wyzwania – ocenił Oscar de la Hoya, jeden z najbardziej wpływowych promotorów w branży, a wcześniej wielokrotny mistrz świata w sześciu kategoriach wagowych.

Co się zmieniło? Być może różne biznesowe interesy pogodziło wspólne zagrożenie płynące ze strony mieszanych sztuk walki. Gale organizacji UFC regularnie notują w Stanach Zjednoczonych fantastyczne wyniki sprzedaży, podczas gdy boks zmaga się z luką powstałą po odejściu Floyda Mayweathera. Fakty są jednoznaczne – tak wielu kapitalnych pojedynków w tylu kategoriach wagowych nie było od dawna, a perspektywy wydają się... jeszcze lepsze.

Floyd Mayweather (fot. Getty) Czas unifikacji

Jednym z największych problemów dyscypliny jest brak przejrzystości. W boksie od 2007 roku uznawane są cztery wiodące federacje – WBC, WBA, IBF i WBO. Każda z nich może mieć w danej kategorii innego mistrza, więc wybranie faktycznego numeru jeden robi się sprawą niemal wyłącznie subiektywną.

To jednak nie koniec – organizacja WBA oprócz tzw. "superczempiona" potrafi równolegle honorować "mistrza regularnego" oraz... "mistrza tymczasowego". Połapać się w tym wszystkim naprawdę nie sposób i wobec tego naprawdę trudno dziwić się rosnącej popularności UFC, która w każdej kategorii ma jednego mistrza. Tam obecność w rankingu odzwierciedla faktyczną pozycję zawodnika. W boksie najczęściej jest wypadkową wielu zakulisowych interesów...

W 2017 roku pięściarze nagle zaczęli dążyć do wyłaniania najlepszych w poszczególnych kategoriach. Zaczęło się w styczniu – czempion IBF w wadze superśredniej James DeGale (23-1-1, 14 KO) zmierzył się z mistrzem WBC Badou Jackiem (20-1-3, 12 KO). Po dwunastu wyrównanych rundach, w trakcie których obaj lądowali na deskach, decyzją większości sędziów padł remis.

Daniel Jacobs (L) i Giennadij Gołowkin (fot. Getty)

Kolejne walki unifikacyjne przyniosły zdecydowane rozstrzygnięcia. 4 marca mistrz WBC Danny Garcia (33-1, 19 KO) skrzyżował pięści z czempionem WBA Keithem Thurmanem (28-0, 22 KO). Starcie dwóch niepokonanych liderów kategorii półśredniej pokazała w otwartym paśmie telewizja Showtime.

W szczytowym momencie pojedynek śledziło ponad 5 milionów telewidzów. Obejrzeli bardzo wyrównaną, taktyczną batalię, w której ostatecznie po dwunastu rundach nieznacznie lepszy okazał się Thurman. Sporo wskazuje na to, że w drugiej połowie 2017 roku może dojść do kolejnego spotkania obu zawodników.

Ważne rozstrzygnięcia zapadły także w kategorii średniej. Choć nikt nie kwestionuje tego, że Giennadij Gołowkin (37-0, 33 KO) jest najlepszym pięściarzem w tym limicie, to posiadający pas federacji WBC, WBA i IBF Kazach 25 marca pokonał uznawanego za numer dwa dywizji Daniela Jacobsa (32-2, 29 KO), "regularnego" czempiona organizacji WBA.

Amerykanin zaskoczył wielu ekspertów – przegrał jednogłośnie na punkty, ale przetrwał pełen dystans, przerywając tym samym imponującą serię 24 zwycięstw Gołowkina przed czasem. – Był zdecydowanie najlepszym przeciwnikiem, jakiego spotkałem na swojej drodze – ocenił z uznaniem mistrz.

David Haye (fot. Getty)

Oprócz pojedynków unifikacyjnych, w pierwszym kwartale 2017 roku doszło do innych ciekawych walk. W styczniu Leo Santa Cruz (33-1-1, 18 KO) udanie zrewanżował się Carlowi Framptonowi (23-1, 14 KO) i odzyskał tytuł mistrza świata federacji WBA w kategorii piórkowej.

Status najlepszego pięściarza bez podziału na kategorie wagowe stracił Roman Gonzalez (46-1, 38 KO). W marcu kontrowersyjnie przegrał na punkty z Wisaksilem Wangekiem (43-4-1, 39 KO), tracąc także pas mistrza świata WBC w kategorii supermuszej. Władze federacji błyskawicznie nakazały rewanż, do którego powinno dojść w drugiej połowie roku.

W marcu mistrzowskie aspiracje miał zgłosić David Haye (28-3, 26 KO), jednak w hitowym pojedynku na rynku brytyjskim przegrał z mistrzem świata federacji WBC w kategorii junior ciężkiej Tonym Bellew (29-2-1, 19 KO). Były czempion królewskiej kategorii od szóstej rundy walczył... z zerwanym ścięgnem Achillesa. W dziesiątej został poddany przez narożnik. Po wyleczeniu kontuzji Haye chciałby zrewanżować się rywalowi. I to jeszcze w 2017 roku.

Władimir Kliczko (fot. Getty) Im dalej tym lepiej?

Wszystko wskazuje na to, że w kolejnych miesiącach sympatycy szermierki na pięści zobaczą jeszcze więcej znakomitych widowisk. 29 kwietnia uwaga całego świata skupi się na Londynie, gdzie na Wembley Anthony Joshua (18-0, 18 KO) spotka się z Władimirem Kliczką (64-4, 53 KO).

To będzie wojna pokoleń. 28-letni Brytyjczyk jest faworytem bukmacherów i będzie bronił mistrzowskiego tytułu federacji IBF. Oprócz tego do wzięcia będzie także wakujący pas organizacji WBA. Zwycięzca zostanie więc nieoficjalnym numerem jeden w kategorii ciężkiej – wcześniej ten tytuł dzierżył Tyson Fury (25-0, 18 KO), który jednak w ostatnich miesiącach walczy głównie z osobistymi problemami.

Patrzę na Joshuę i widzę widzę swoją kopię. Mamy podobne gabaryty, ale za mną przemawia doświadczenie. To nie będzie nic osobistego, zwykły biznesocenił Kliczko. Na razie biznes sprzedaje się świetnie – konferencje prasowe cieszą się wielkim zainteresowaniem, a 90 tysięcy biletów na Wembley wyprzedano błyskawicznie. Na czarnym rynku niektóre z nich osiągają cenę ponad 40 tysięcy funtów!

Anthony Joshua (L) i Władimir Kliczko (fot. Getty)

O ile walka Joshua – Kliczko to absolutny hit najbliższych tygodni, to emocji nie zabraknie także później. 6 maja w Las Vegas w meksykańskiej wojnie zmierzą się Saul Alvarez (48-1, 34 KO) i Julio Cesar Chavez jr (50-2-1, 32 KO). Choć pięściarze spotkają się w umownym limicie 164,5 funtów, to zwycięzca tego pojedynku może zostać jesienią kolejnym rywalem Gołowkina.

Sam Kazach nie zamierza czekać – w czerwcu lub lipcu ma wystąpić w ojczyźnie. Jego rywalem ma zostać Billy Joe Saunders (24-0, 12 KO), czempion organizacji WBO. Jeśli dojdzie do tego pojedynku, to jego zwycięzca zostanie pierwszym od grudnia 2006 roku (!) niekwestionowanym mistrzem świata w boksie zawodowym. To pokazuje jak wyjątkowym osiągnięciem jest obecnie zdobycie tego tytułu.

Pod koniec maja do kolejnego hitu dojdzie w Wielkiej Brytanii. W Sheffield Kell Brook (36-1, 25 KO) – urzędujący czempion organizacji IBF w wadze półśredniej – podejmie najwyżej notowanego pretendenta. Errol Spence (21-0, 18 KO) został namaszczony przez Floyda Mayweathera na przyszłego dominatora tej kategorii, jednak w tej walce faworytem nie będzie.

Dobre wieści napływają także ze Stanów Zjednoczonych. Andre Ward (31-0, 15 KO) zgodził się na rewanżową walkę z Siergiejem Kowaliowem (30-1-1, 25 KO). Do starcia ma dojść 17 czerwca w Las Vegas. Pierwsza walka obu pięściarzy w listopadzie 2016 roku zakończyła się kontrowersyjnym werdyktem. Choć Kowaliow miał rywala na deskach i dominował w statystykach zadanych ciosów, to po dwunastu rundach wszyscy trzej sędziowie widzieli wygraną Amerykanina jednym punktem.

* * *


Czy znakomite miesiące boksu zawodowego obrodzą także wielkimi walkami Polaków? Nie sposób tego wykluczyć. Krzysztof "Diablo" Włodarczyk (52-3-1, 37 KO) 20 maja zmierzy się w Poznaniu z Noelem Gevorem (22-0, 10 KO). Jeśli wygra, to dostanie kolejną mistrzowską szansę – zostanie obowiązkowym pretendentem dla mistrza świata federacji IBF w kategorii junior ciężkiej, Murata Gassijewa (24-0, 17 KO).

W grze o najwyższe trofea jest także Krzysztof Głowacki (26-1, 16 KO). Choć boksujący w tej samej kategorii wagowej co "Diablo" pięściarz stracił tytuł mistrza świata organizacji WBO na rzecz Oleksandra Usyka (11-0, 10 KO), to wciąż jest wysoko notowany w rankingach wszystkich federacji, a jego nazwisko często pojawia się w gronie potencjalnych rywali dla Gassijewa.

W królewskiej kategorii na wielką walkę czeka Artur Szpilka (20-2, 15 KO). W styczniu 2016 roku przegrał mistrzowską szansę z Deontayem Wilderem (38-0, 37 KO) i... wypadł z obiegu. Ze względu na nieaktywność stracił miejsce w czołówkach rankingów, ale chce wrócić dużym pojedynkiem. Według promotora, Polak może wrócić w lipcu, a jego rywalem miałby zostać Dominic Breazeale (18-1, 16 KO). Amerykanin w lutym po kapitalnej ringowej wojnie pokonał Izu Ugonoha (17-1, 14 KO).

Nowych wyzwań zamierza poszukać Maciej Sulęcki (23-0, 8 KO), który nie chce czekać w długiej kolejce do Gołowkina. Zamiast tego spróbuje podbić kategorię junior średnią, gdzie teoretycznie dużo łatwiej będzie zorganizować mistrzowską walkę.

Ostatniego słowa na zawodowych ringach nie powiedział też Tomasz Adamek (50-5, 30 KO). Były mistrz świata w wadze półciężkiej i junior ciężkiej pierwotnie zakończył karierę po porażce z Erikiem Moliną, ale zmienił zdanie. – Walczę od dwunastego roku życia, tęsknię za ringiem. Chcę udowodnić, że umiem wrócić mocniejszy po porażce – powiedział.

Ciekawe perspektywy rysują się także przed Mariuszem Wachem (33-2, 17 KO). Po ostatnim zwycięstwie 37-letni "Wiking" awansował w rankingach i może liczyć na kolejną wielką walkę. – Starcie o tytuł to mój cel... Pytanie tylko kiedyprzyznał Wach w rozmowie ze SPORT.TVP.PL, potwierdzając przy okazji zainteresowanie ze strony obozu Deontaya Wildera.

Najszybciej o pas może zawalczyć jednak Andrzej Fonfara (29-4, 17 KO). W marcu w walce "o wszystko" znokautował w dramatycznych okolicznościach Chada Dawsona (34-4, 19 KO). "Polski Książę" powalił rywala w ostatniej rundzie – gdyby tego nie zrobił, to przegrałby na punkty. Po tej wygranej awansował w rankingach i teraz może liczyć na rewanż z Adonisem Stevensonem (28-1, 23 KO). Z mistrzem WBC spotkał się w maju 2014 roku i choć miał rywala na deskach, to przegrał jednogłośnie na punkty.

Do drugiego pojedynku według kanadyjskich mediów dojdzie pod koniec maja lub na początku czerwca. Starcie z 39-letnim Stevensonem to dla Fonfary najszybsza i najlepsza droga do wymarzonego mistrzowskiego tytułu w bardzo mocno obsadzonej kategorii półciężkiej.

Kacper Bartosiak

(fot. SPORT.TVP.PL)

najnowsze opinie

Apoloniusz Tajner Problem organizacji igrzysk? Wszyscy boją się o bezpieczeństwo

Joanna Sakowicz-Kostecka Ślub nie wpłynął negatywnie na formę Agnieszki Radwańskiej

Michał Lewandowski Radwańska od dawna nie startowała z tak trudnej pozycji

Bartłomiej Rabij Messi uratował Argentynę!