tvp.pl informacje sport kultura rozrywka vod serwisy tvp.pl program telewizyjny

Królowie defensywy. Jak Juventus podbija Europę

W środę Juventus po raz kolejny zaskoczył. Na Camp Nou bezbramkowo zremisował z Barceloną i dzięki wygranej (3:0) w Turynie awansował do półfinału Ligi Mistrzów. Gianluigi Buffon i spółka nie stracili w Europie gola od prawie dziewięciu godzin, a w rewanżu z Barcą pozwolili rywalom na oddanie tylko jednego celnego strzału!

Królowie defensywy. Jak Juventus podbija Europę

W środę Juventus po raz kolejny zaskoczył. Na Camp Nou bezbramkowo zremisował z Barceloną i dzięki wygranej (3:0) w Turynie awansował do półfinału Ligi Mistrzów. Gianluigi Buffon i spółka nie stracili w Europie gola od prawie dziewięciu godzin, a w rewanżu z Barcą pozwolili rywalom na oddanie tylko jednego celnego strzału!
(fot. Getty)

CZYTAJ TEŻ: DLACZEGO WENGER MUSI ODEJŚĆ?

Choć bramki nie padły, to nikt nie miał prawa narzekać na jakość widowiska. Gospodarze ambitnie próbowali przełamać zasieki obronne Juventusu, ale zabrakło im argumentów w starciu z najlepszą w tym sezonie defensywą w Europie. Leo Messi zaliczył aż 5 niecelnych strzałów – najwięcej w LM od... 2011 roku.

W 31. minucie Argentyńczyk zza pola karnego mocno kopnął na bramkę i Buffon po raz pierwszy i jedyny (!) został tego dnia zmuszony do interwencji. Ostatni raz piłkarze Barcelony tak mało celnych strzałów na bramkę rywala oddali na własnym boisku... w sierpniu 2013 roku, w bezbramkowo zremisowanym meczu z Espanyolem.

Środowe spotkanie to także koniec fantastycznej passy Luisa Enrique. Do tej pory w domowych meczach Ligi Mistrzów Barcelona za jego kadencji miała nieskazitelny bilans, wygrywając w każdym z 15 meczów! W obecnych rozgrywkach zwyciężała –odpowiednio – 7:0, 4:0, 4:0 i 6:1. To pokazuje skalę osiągnięcia piłkarzy Juventusu, którzy ani przez moment nie byli w środę zagrożeni.

Wydawało mi się, że możemy grać jeszcze przez 24 godziny, a Barcelona i tak nie trafi do bramki... Massimiliano Allegri

W obu meczach z Katalończykami Massimiliano Allegri zdecydował się wyjść w eksperymentalnym ustawieniu 4-2-3-1. Taktyka ta zrodziła się w styczniu... z potrzeby chwili. Gdy do zdrowia wrócili Paulo Dybala i Gonzalo Higuain, szkoleniowiec nie chciał posadzić na ławce Mario Mandzukicia. Wymyślił więc nowy wariant, w którym znalazło się miejsce dla wszystkich ofensywnych graczy Juventusu.

Jako dwaj środkowi pomocnicy występują najczęściej Miralem Pjanić i Sami Khedira, na lewym skrzydle gra Mandzukic, a po prawej stronie biega Juan Cuadrado. Jako cofnięty napastnik – typowa "dziesiątka" – realizuje się Dybala. Bliżej bramki rywali pojawia się tylko grający na szpicy Higuain.

To ustawienie "rozbiło" charakterystyczną taktykę 3-5-2, którą Juventus zachwycał w poprzednich sezonach. Z trójki stoperów miejsce w wyjściowej jedenastce stracił najstarszy Andrea Barzagli. W środku żelazny duet tworzą Giorgio Chiellini i Leonardo Bonucci, z prawej strony dominuje Dani Alves, a po drugiej flance biega Alex Sandro.

W meczach z Barceloną Juventus atakował skrzydłami, słusznie diagnozując największe słabości w defensywie rywala. Po szarżach prawą i lewą stroną dwie bramki zdobył w pierwszym starciu Dybala. W ostatnich minutach obu spotkań Allegri zmieniał ustawienie. Z wejściem na murawę Barzagliego Juventus przechodził na ultradefensywny wariant 3-5-2, który "zabijał" mecz. W tej taktyce mistrzowie Włoch nie pozwolili rywalom na stworzenie choćby jednej groźnej akcji.

Strzały piłkarzy Barcy na bramkę Buffona w rewanżu (fot. independent.co.uk)

W Lidze Mistrzów piłkarze Allegriego nie stracili już gola od 531 minut – to najdłuższa passa w tym sezonie. W sumie w 10 meczach kapitulowali tylko dwukrotnie. – Zbudowali górę, której nie potrafiliśmy zdobyć – obrazowo podsumował kunszt defensywnej gry Juventusu Gerard Pique.

W środę mistrzowie Włoch pokazali, że wyciągnęli wnioski z rewanżowego starcia PSG z Barceloną. W pierwszych 10 minutach dominowali w posiadaniu piłki, osiągając nawet 60 procent. Cel był prosty – wybić rywalom z głowy marzenia o awansie. A te bez wątpienia mogłyby ożyć po szybko strzelonym golu, co pokazało właśnie drugie starcie z paryżanami.

Wielkie role w defensywie odegrali nominalni skrzydłowi – Cuadrado i Mandzukic. Gdy wymagała tego sytuacja, uzupełniali defensywny kwartet. Kolumbijczyk szalał też w ataku – miał dwie świetne okazje do strzelenia gola. Chorwat z kolei wygrywał pojedynki główkowe i tradycyjnie już zapewniał dodatkowe wsparcie fizyczne.

CZYTAJ TEŻ: MANDZUKIC – NAPASTNIK STWORZONY NA NOWO

Organizacja gry obronnej Juventusu (fot. Twitter.com)

Warto podkreślić jeszcze inny fakt – Juventus eliminujący Barcelonę w ćwierćfinale Ligi Mistrzów w sezonie 2016/17 to zupełnie inny Juventus od tego, który przegrał z tym samym przeciwnikiem w finale rozgrywek w niespełna dwa lata wcześniej.

Tylko Buffon i Bonucci rozpoczynali tamto spotkanie w wyjściowej jedenastce. Chielliniemu w występie przeszkodziła kontuzja, z kolei Alexa Sandro, Daniego Alvesa, Pjanicia, Khediry, Cuadrado, Dybali, Mandzukicia i Higuaina... w ogóle nie było wtedy w klubie! Obecny był za to Massimiliano Allegri, architekt ostatnich sukcesów Juventusu i jeden z najbardziej niedocenianych menedżerów ostatnich lat.

Fakty pokazują jednoznacznie – były trener Milanu wprowadził mistrzów Włoch do europejskiej elity. Antonio Conte odzyskał dominację w ojczyźnie, ale w Lidze Mistrzów nie potrafił pokonać granicy ćwierćfinału. Mało tego – w ostatnim sezonie pracy z klubem... nie zdołał nawet wyjść z grupy.

Allegri w dwóch sezonach dwukrotnie prowadził piłkarzy do podwójnej korony – to także coś, co nigdy nie udało się jego poprzednikowi. Nie zawsze jednak wszystko wyglądało tak dobrze – na początku poprzedniego sezonu Juventus dopadła niespotykana wcześniej zapaść. Po 10 kolejkach klub miał na koncie więcej porażek (4) niż... zwycięstw i remisów (po 3).

Juventus i trzymanie linii w grze defensywnej (fot. twitter.com)

Mimo najgorszego startu sezonu od momentu, w którym zaczęto przyznawać trzy punkty za zwycięstwo w Serie A, szkoleniowiec zdołał znaleźć remedium na wszystkie problemy i pewnie sięgnął ze swoimi zawodnikami po kolejną podwójną koronę. W obliczu tych osiągnięć trudno zrozumieć jego sytuację kontraktową – dotychczasowa umowa wygasa latem 2018 roku, a przyszłość Allegriego jest obiektem nieustannych medialnych spekulacji.

Choć piłkarze Juve w ostatnich tygodniach imponują formą, to klubem targały wewnętrzne konflikty. Na początku stycznia z menedżerem poróżnił się Paulo Dybala, który źle zareagował na zmianę. Schodząc z boiska... ostentacyjnie nie podał Allegriemu ręki. W lutym klub ukarał grzywną Leonardo Bonucciego, który wdał się w wulgarną wymianę zdań ze szkoleniowcem po wygranym (4:1) meczu z Palermo, alergicznie reagując na straconego w ostatnich sekundach gola. Ostatnie sukcesy umocniły jednak pozycję trenera i poprawiły nastroje w drużynie.

Nie ma żadnych nieporozumień, które mogłyby rozbić to udane małżeństwo – przyznał po wyeliminowaniu Barcelony odpowiedzialny w Turynie za transfery Giuseppe Marotta. Według włoskich mediów w najbliższych dniach ma dojść do spotkania, które ma zakończyć się przedłużeniem kontraktu.

Dla kibiców Juventusu to wymarzony scenariusz. Allegri przez ostatnie 3 lata pokazał, że jest jednym z najlepszych taktyków w Europie. Nie jest więźniem schematów i potrafi w trakcie sezonu wywracać do góry nogami wcześniej przyjęte założenia.

Oprócz tego podjął się projektu zrewitalizowania Starej Damy – w finale LM w 2015 roku średnia wieku piłkarzy podstawowej jedenastki wyniosła 30 lat i 153 dni. W historii rozgrywek starszy skład w decydującym meczu miał tylko Milan w 2007 roku. I choć siła Juventusu nadal opiera się na doświadczonych zawodnikach, to jego przyszłością są 23-letni Dybala, 26-letni Alex Sandro i 27-letni Pjanić.

Kacper Bartosiak

CZYTAJ TEŻ: STARA DAMA TAŃCZY SAMA?


CZYTAJ TEŻ: CALCIOPOLI CZY VENDETTA? ZWROT AKCJI PO LATACH

(fot. SPORT.TVP.PL)

najnowsze opinie

Piotr Sobczyński Filip Maciejuk to wielki talent. Zasłużył na medal MŚ

Marek Jóźwik Wygrane bitwy, przegrana wojna

Jacek Laskowski Legia straciła szansę, by mieć trenera na lata

Piotr Sobczyński Słowenia dała lekcję sportu, koszykówki i życia