tvp.pl informacje sport kultura rozrywka vod serwisy tvp.pl program telewizyjny

"Mourinho. Pogłębiona anatomia zwycięzcy" – fragment

W zmaganiach Mourinho ukazane są kontrastujące filozofie. Podobnie jest w przypadku Pepa Guardioli. I Arsene’a Wengera.
Jose Mourinho (fot. Getty Images)

CHŁOPCY, NIE MĘŻCZYŹNI. "NOWY ŚWIAT" WEDŁUG MOURINHO

Zderzenie filozofii

Spodziewana rozrywka na konferencjach prasowych Mourinho i Wengera przed bezbramkowym remisem na Emirates pod koniec kwietnia 2015 roku – bez wątpienia podsycana przez dziennikarzy, którzy wiedzieli, że słowo "nuda" podziała na Portugalczyka jak płachta na byka – zaczęła się osiem dni wcześniej, gdy Wenger, kiedy powiedziano mu, że Chelsea pokonało Manchester United na Stamford Bridge, zapytał o wynik i usłyszawszy go, skomentował:

Jeden do zera? Jak zwykle. Nudy.

Nie opanował pokusy, żeby być złośliwym. W końcu, odkąd Mourinho wrócił do Anglii, Wenger nie miał z nim lekko: nie chodzi tylko o określenie "specjalista od przegrywania" (poinformowany, że Wenger nie chciał przepowiedzieć jego niemal pewnego triumfu w Premier League w pierwszym sezonie po powrocie, Mourinho uznał to za dowód strachu Francuza przed nieuchronną porażką i zjadliwie ocenił, że Wenger właściwie będzie wiedział wszystko o porażkach), ale również o wyśmianie przez Mourinho tak zwanego „okolicznościowego meczu z okazji 1000 spotkań Wengera”, który, jak wspaniale napisał Jeremy Wilson w "The Telegraph", "zasadniczo był klepnięciem dyrektorów Arsenalu po plecach dla przypomnienia, że trzymają go u siebie zbyt długo".

Nudy? Dziesięć lat bez żadnego trofeum – powiedział Mourinho – to były nudy. W czasie ich pierwszego spotkania w tym sezonie Wenger dosłownie i metaforycznie przekroczył pewną linię, opuszczając strefę techniczną, żeby pchnąć Mourinho po twardym wejściu Gary’ego Cahilla w Alexisa Sáncheza; Mourinho od razu stwierdził, że funkcjonują odrębne przepisy dla Chelsea i jego pracowników oraz odrębne dla wszystkich pozostałych. Brak reakcji Federacji Piłkarskiej na zachowanie Wengera aż nadto potwierdził jego słowa. Pod względem zawodowym wydawało się jednak, że Wenger i tak nigdy nie przebije Mourinho. Filozoficzna dyskusja trwała, Mourinho bowiem prowokował dziennikarzy wypowiadających się o stylu i talencie.

Czasami, mówił, spogląda w przyszłość i zastanawia się, czy futbol nie będzie kiedyś rozgrywany "na pięknym dywanie z trawy, ale bez bramek" i czy "meczów nie będzie wygrywać zespół dłużej utrzymujący się przy piłce". Jakim sposobem Chelsea, które strzeliło mnóstwo goli, mogło być nudnym zespołem, skoro nudna nie była drużyna, która miała 70 procent posiadania piłki i nic nie strzeliła? (Mourinho mógł mieć na myśli zmagania Barcelony zarówno z Chelsea, jak i z Interem). Kiedy futbol powstawał, wszystkie zespoły miały jeden jasny cel. Teraz cel był już inny.

Moje analizy są bardzo proste. Futbol polega na strzelaniu bramek przeciwnikom oraz na unikaniu ich tracenia. Kiedy w meczu nikt nie strzela bramek, mówi się, że jest nudny. Wtedy aż chce się wołać o przywrócenie futbolowi bramek.

fot. inf. prasowa

podobne informacje

Czy Mourinho odmienił Manchester Utd? Zadecyduje Sztokholm

Niebieska Premier League. Obiecano za wiele...?

Mourinho: Ajax nie powinien grać w Lidze Europejskiej

LE: "Dwa potwory" w finale. Zawód w Lyonie i Vigo