tvp.pl informacje sport kultura rozrywka vod serwisy tvp.pl program telewizyjny

Ważą się losy Jacka Płachty. Za i przeciw zmianie selekcjonera

Od zakończenia mistrzostw świata dywizji 1A minęło już kilka dni, jednak Polski Związek Hokeja na Lodzie wciąż nie podjął decyzji o przyszłości selekcjonera Jacka Płachty. W środowisku głosy krytykujące trenera reprezentacji Polski słychać jednak od dłuższego czasu.
Jacek Płachta (fot. PAP)

Kroplą, która przelała czarę goryczy była porażka 0:11 z reprezentacją Austrii – najwyższa od 1995 roku. Czy jednak decyzję, czy Płachta pozostanie na stanowisku powinno się uzależniać jedynie od wyniku ostatniego spotkania? Przecież rok wcześniej pokonaliśmy grającą w podobnym składzie Austrię 1:0... Żeby trafnie osądzić selekcjonera trzeba na sprawę spojrzeć szerzej. Poniżej lista argumentów za i przeciw pozostaniu na stanowisku selekcjonera.

ZA:


Wyniki nie są takie złe

Mimo wszystko, Jacka Płachtę w porównaniu z poprzednimi laty bronią wyniki. Wprawdzie reprezentacja Polski nie zdołała awansować do Elity, jednak aż dwa razy była w grze do ostatniej kolejki. Przed erą obecnego trenera, występowała dywizję niżej, a ostatni raz tak wysokie miejsce, jak w latach 2015 i 2016, mieliśmy w 2005 roku.

W dodatku Polacy pierwszy raz od dawna zakwalifikowali się do drugiej fazy turnieju kwalifikacyjnego do igrzysk olimpijskich, jednak tam musieli ulec zdecydowanie lepszym reprezentacjom Danii, Białorusi i Słowenii.

Jacek Płachta (fot. PAP)

Tak krawiec kraje, jak mu materii staje

Ostatnie porażki reprezentacji to tylko wierzchołek góry lodowej. Problemy polskiego hokeja są zdecydowanie większe i sięgają podstaw. Przede wszystkim brakuje pieniędzy i głównego sponsora. Kuleje także szkolenie – reprezentacje juniorskie osiągają jeszcze gorsze wyniki niż pierwsza kadra. Słaba i biedna jest Polska Hokej Liga, a czołowe zespoły wciąż myślą o przeprowadzce do innych rozgrywek.

Porównując naszą reprezentację do innych zespołów balansujących pomiędzy Elitą, a Dywizją 1A, to nasza wygląda naprawdę blado. Austria ma infrastrukturę i bardzo silną ligę EBEL, o dołączeniu do której marzyły kiedyś polskie kluby, większość Kazachów gra w drugiej najlepszej lidze świata (rosyjska KHL), natomiast w Korei i na Węgrzech zostały zainwestowane spore pieniądze. Nawet zespoły z malutkiej Słowenii grają w lepszej lidze od naszej, nakłady na hokej również są tam większe, a w dodatku kraj ten ma w składzie Anże Kopitara, czyli... kapitana Los Angeles Kings.

Nie jest łatwo znaleźć selekcjonera

Jeżeli PZHL zdecyduje się na rozwiązanie umowy z Jackiem Płachtą, to będzie musiał znaleźć godnego następcę. Przypomnijmy, że w 2012 roku selekcjonerem reprezentacji sensacyjnie został Igor Zacharkin – niezwykle ceniony rosyjski trener. Oficjalnym konsultantem kadry ogłoszono zaś Wiaczesława Bykowa, który dopiero skończył trenować reprezentację Rosji.

W pierwszych mistrzostwach, w których trenował nas ten duet, nie zdołaliśmy awansować z dywizji 1B, czyli hokejowej... trzeciej ligi. Sztuka ta udała się dopiero w kolejnym roku, natomiast w mistrzostwach dywizji 1A poprowadził nas już dotychczasowy asystent Zacharkina, Jacek Płachta.

Sprowadzenie drogich trenerów nie zawsze gwarantuje sukces, dużo istotniejszy jest długofalowy plan działania i współpraca z selekcjonerami kadr młodzieżowych.

W kuluarach mówi się, że tym razem PZHL może postawić na kierunek amerykański, a w wyborze pomoże znany na całym świecie Jarosław Byrski – jeden z najlepszych specjalistów od szkolenia indywidualnego w Ameryce Północnej.

Igor Zacharkin (fot. Getty Images)

Przeciw:

Archaiczny hokej

Znane są słowa byłego selekcjonera Igora Zacharkina, który zaraz po objęciu stanowiska stwierdził, że hokej w Polsce jest archaiczny. Głównym zarzutem Rosjanina było złe wykorzystywanie gry w przewadze liczebnej oraz zbyt częsta gra za bramką. Podczas jego krótkiej kadencji elementy te się poprawiły, jednak po tym jak kadrę objął Płachta, stare nawyki wróciły.

Podczas mistrzostw świata w Kijowie od patrzenia na grę z przewagą liczebną Polaków bolała głowa. W turnieju biało-czerwoni grali tak 22 razy, a zdołali strzelić... dwa gole.

Dziwne powołania oraz konflikty z zawodnikami

Największym zarzutem wobec Jacka Płachty są jego decyzje kadrowe. Przez długi czas pomijał przy powołaniach... Damiana Kapicę, ostatecznie ugiął się pod presją dziennikarzy i zaprosił na zgrupowanie jednego z najlepszych zawodników ligi. Okazało się, że przedstawiciele mediów mieli rację, bo napastnik Cracovii w kadrze prezentował się równie dobrze jak w klubie.

Kibiców od dawna irytuje sprawa Jarosława Rzeszutki. Płachta notorycznie pomija niezwykle bramkostrzelnego zawodnika, a w jego miejsce powołuje hokeistów, którzy mają spory problem z trafianiem. Gracz GKS-u Tychy nawet gdy został powołany na jeden z turniejów, to grał nie na swojej pozycji.

Wiele kontrowersji wywoływały także powołania dla graczy, którzy byli bez formy. Selekcjoner bronił się wprawdzie, że woli postawić na zawodników, który znają jego założenia, jednak ich późniejsze występy pokazywały, że najczęściej nie miał racji.

Trener biało-czerwonych zdążył się także skłócić z Michaelem Cichym. Amerykanin dostał polskie obywatelstwo właśnie po to, by wspomóc reprezentację w walce o Elitę.

Jarosław Rzeszutko (fot. PAP)

Brak promocji młodzieży

O sprawie Alana Łyszczarczyka słyszał już chyba każdy kibic hokeja w Polsce. W artykule na ten temat pisaliśmy: "Kibice, działacze i reszta hokejowego środowiska powinna zadać sobie pytanie: czy polski hokej stać na brak pomocy dla jedynego zawodnika, który ma szansę zagrać w najbliższym czasie w NHL?".

Jednak zawodnik Sudbury Wolves to nie jedyny problem, bo Jacek Płachta po prostu... nie lubi stawiać na młodzież. Rodzynkiem w kadrze na mistrzostwa w Kijowie był urodzony w 1998 roku Bartłomiej Jeziorski, natomiast reszta zawodników (oprócz lidera kadry Patryka Wronki) miała minimum 25 lat.

Selekcjonerzy na całym świecie coraz częściej podczas dużych imprez stawiają na mniej doświadczonych zawodników, a zdarza się, że juniorzy stanowią piątkę. Tym bardziej cierpiąca na brak talentów Polska i jej selekcjoner nie powinni utrudniać życia zawodnikom, którzy mają szansę osiągnąć poziom przynajmniej europejski.

Podsumowanie (Patryk Rokicki – Ekspert TVP Sport)

Podsumowując kadencję Jacka Płachty należy zacząć od minusów. Jakby nie patrzeć – trzy próby awansu do Elity i trzy próby nieudane. Oczywiście trzeba przyznać, że często graliśmy całkiem przyzwoicie i wynik 0:11 z Austrią nie może zaciemnić obrazu pracy selekcjonera. Innym problemem był brak wspólnego języka z zawodnikami, których zabrakło m.in. w Kijowie. Mowa tu o takich hokeistach jak Cichy, Kotlorz, czy Rzeszutko, który przez trzy lata dostał zaledwie jedną szansę i to nie na swojej pozycji... 2 razy w składzie na MŚ zabrakło także Alana Łyszczarczyka pukającego już do bram NHL.

Nowy trener wprawdzie nie gwarantuje awansu do Elity, ale Jacek Płachta miał swoje trzy szanse i w myśl znanej reguły teraz nadszedł czas na zmianę.

Nie możemy jednak zapominać, że selekcjoner jest wciąż młodym trenerem. Kiedyś terminował u Zacharkina, teraz – jeśli odejdzie – wciąż będzie mógł zbierać doświadczenie w polskim lub zagranicznym klubie i powrócić na obecne stanowisko. Płachta był przecież wybitnym reprezentantem Polski, który zawsze gdy mógł, to stawiał się na zgrupowanie kadry. Myślę, że zasłużył na to, by kiedyś dać mu jeszcze szansę zmazania plamy z meczu z Austrią.

Reasumując: cenię go ogromnie jako zawodnika, jako selekcjoner też miał sporo udanych meczów, jednak teraz przyszedł w polskim hokeju czas na zmiany.

Czy selekcjoner Jacek Płachta powinien zostać na swoim stanowisku?
Czy selekcjoner Jacek Płachta powinien zostać na swoim stanowisku?
  • 19.6%Tak
  • 80.4%Nie

najpopularniejsze

Messi: mam nadzieję, że futbol spłaci dług wobec mnie

Mioduski: ten piłkarz nie ma przyszłości w Legii

Al-Jazira bez szans? Nic z tych rzeczy – największe wpadki Realu

Kot o upadku: myślałem, że ból będzie większy

Skromne zwycięstwo Bayernu. "Lewy" bohaterem