tvp.pl informacje sport kultura rozrywka vod serwisy tvp.pl program telewizyjny

Zapiski z Giro: rozmowy o piłce i... przekleństwa

Po pierwsze napiszę wam, że jeden z dyrektorów CCC Sprandi, Gabriele Missaglia jest fanem Juventusu Turyn. Po drugie, napiszę wam, że Gabriele Missaglia nie jest fanem Kamila Glika. Dziś rano w autobusie jadącym na piąty etap Giro d’Italia poznałem wszystkie, podkreślam: wszystkie, włoskie przekleństwa.

Zapiski z Giro: rozmowy o piłce i... przekleństwa

Po pierwsze napiszę wam, że jeden z dyrektorów CCC Sprandi, Gabriele Missaglia jest fanem Juventusu Turyn. Po drugie, napiszę wam, że Gabriele Missaglia nie jest fanem Kamila Glika. Dziś rano w autobusie jadącym na piąty etap Giro d’Italia poznałem wszystkie, podkreślam: wszystkie, włoskie przekleństwa.
fot. PAP/Getty Images

"Bandyta". Europejskie media ostro o Gliku


Kolarze, w zdecydowanej większości nie są kibicami piłki nożnej. Mają przekonanie, że media zbyt wiele miejsca poświęcają futbolowi, a za mało reszcie dyscyplin. Są przekonani, że piłkarze zarabiają zdecydowanie za dużo, choć nie są w połowie tak twardzi jak oni. A po trzecie – i tu też najczęściej padają przekleństwa we wszystkich językach świata – dlaczego oni, kolarze, muszą być kłuci przez służby antydopingowe dwa razy w tygodniu, a przeciętny piłkarz igłę widzi raz na rok. Ta niechęć do kopanej nie dotyczy jednak Włochów, bo tu calcio jest świętością. I tak w autobusie CCC szczęśliwy był dziś Missaglia, a milczał posępnie Interista Simone Ponzi.

fot. PAP/EPA Wracając do Kamila Glika i sportowych manier w ogóle. W peletonie również o nich głośno, bo niektórym puściły nerwy. Javier Moreno z ekipy Bahrain-Merida został wyrzucony z Giro po tym jak popchnął Diego Rosę z Teamu Sky. Popchnięcie zakończyło się upadkiem, a wszystko zarejestrowała kamera przemysłowa z helikoptera. Zespół Hiszpana na wykluczenie z wyścigu zareagował oficjalnym komunikatem, zawierającym:

a) Zdjęcie Moreno, siedzącego smętnie, ze spuszczoną głową.
b) Tłumaczenia kolarza, w dużym skrócie: źle zrobiłem, ale to on zaczął.

Tłumaczeń dla chamskiego zachowania zawodnika Bahrain-Merida oczywiście nie ma, warto w tym miejscu jednak podkreślić, że kolarze najlepszych zespołów bywają przeświadczeni o własnej wyjątkowości i specjalnych prawach. To oczywiście uogólnienie, ale nie lubią ustępować miejsca, nie lubią, gdy ktoś próbuje się między nich wmieszać, a już wybitnie nie lubią kolarzy z niższych dywizji, przeświadczeni, że ci na rowerach jeździć nie potrafią, są nieprzewidywalni i niebezpieczni. Zajeżdżają więc drogę, nie oszczędzają łokci i gorzkich słów.

Łokcie na tym Giro są zresztą w powszechnym użyciu. Tuż po dyskwalifikacji Moreno media społecznościowe obiegł film z udziałem Jana Polanca, który po przegranej walce o wygraną na premii, popychał współtowarzysza ucieczki. I jak najbardziej zasadne pytanie, czy etapowych zwycięzców obowiązują inne zasady niż szarych robotników z peletonu? Czy teraz dzielić będziemy popchnięcia na te mniej i bardziej groźne?

Polanc jedzie w każdym razie dalej, opromieniony brawurowym zwycięstwem pod Etną. A mała Słowenia przeżywa wyjątkowo piękny czas. Od 2014 roku na każdym Giro świętuje etapowe zwycięstwa: Mezgec, Polanc, Reglić i teraz znowu Polanc. W ekipie CCC smak etapowego zwycięstwa we włoskim tourze zna tylko Missaglia. Ale zapewnia, że jest gotów oddać wygraną Juve w finale Ligi Mistrzów za to, by ktoś w pomarańczowym stroju uniósł w tym roku ręce w geście triumfu. Ba, nawet Glikowi może wtedy rękę uścisnąć.

Zobacz także De Giorgi: czas sprawdzić nowych zawodników (WIDEO) Zapiski z Giro. Dzień piąty

najnowsze opinie

Piotr Sobczyński Filip Maciejuk to wielki talent. Zasłużył na medal MŚ

Marek Jóźwik Wygrane bitwy, przegrana wojna

Jacek Laskowski Legia straciła szansę, by mieć trenera na lata

Piotr Sobczyński Słowenia dała lekcję sportu, koszykówki i życia