tvp.pl informacje sport kultura rozrywka vod serwisy tvp.pl program telewizyjny

Rok temu był bezdomny, a teraz chce go Juventus

Wielu znakomitych piłkarzy wywodzi się z biedy, ale historia Mamadou Coulibaly'ego jest wyjątkowa. Senegal opuścił dwa lata temu i jako uchodźca trafił do Europy, choć nie miał pieniędzy, ani nawet noclegu. – Jedyna drużyna, w jakiej grałem to szkolna. Futbolu nauczyłem się na ulicy – mówi. W marcu podpisał pierwszy profesjonalny kontrakt w karierze. Minęły zaledwie dwa miesiące, a już zainteresowany nim jest Juventus.
Mamadou Coulibaly (fot. Getty)

Rodzice pożegnali się z nim, gdy miał 16-lat. Obawiali się, że już nigdy go nie zobaczą. Tymczasem życie ich syna w ciągu 24 miesięcy zmieniło się o 180 stopni.

Coulibaly pochodzi z biednej, ale wykształconej senegalskiej rodziny. Część jego wujostwa pracuje jako nauczyciele, tak jak jego ojciec, trener wychowania fizycznego. Coulibaly senior wierzył w sportowe umiejętności syna, ale wolał by skupił się na nauce. To ona miała zapewnić lepszy byt. 16-latek zdecydował jednak na wyjazd z kraju.

Coulibaly kupił bilet autobusowy z Dakaru do Maroka. W ten sposób wydał wszystkie pieniądze, więc zaczął sypiać na dworcu. Po kilku dniach przypadkowo poznany mężczyzna zaproponował mu transport do Europy.

Na prowizorycznej łódce, wraz z dwudziestoma innymi nastolatkami, popłynął do Francji.

Ryzykowałem życie dla futbolu. Ale moim nadrzędnym celem było zarobienie pieniędzy, aby pomóc rodzinie. To dlatego podjąłem ryzyko – powiedział w rozmowie z "La Gazzetta dello Sport".

Podróż była dość bezpieczna, ale całe szczęście, że łódka się nie wywróciła, bo... nie umiem pływać – dodał.

Tak trafił do Marsylii. Mimo że mieszka tam wielu uchodźców, to chciał pojechać do Włoch. Dotarł do Livorno, gdzie głodował i mieszkał na ulicy.

Miałem szczęście, gdy ktoś podarował mi kanapkę – powiedział.

Mamadou Coulibaly (fot. Getty)

Zwiedził także Cessenę, Rzym i Sassuolo. Usiłował dostać się do różnych szkółek piłkarskich, ale nikt nie poznał się na jego talencie.

Jedyna drużyna, w jakiej grałem to szkolna. Futbolu nauczyłem się na ulicy – oznajmił Coulibaly.

Nigdzie nie mógł przejść selekcji, więc uznał, że spróbuje wyjechać do Pescary. Żyje tam wielu Senegalczyków, więc łatwiej o aklimatyzację. Tym bardziej, że nie znał włoskiego ani nie miał dokumentów.

Tam otrzymał szansę, którą od razu wykorzystał. W barwach młodzieżowej drużyny zdobył bramkę w debiucie. Kultowy trener Zdenek Zeman, po zaledwie dwóch meczach w juniorach, zaprosił 18-latka do seniorskiej kadry. W marcu 2017 roku podpisał swój pierwszy profesjonalny kontrakt.

W Serie A wystąpił już w ośmiu spotkaniach, ale w aż czterech otrzymał żółtą kartkę. Niektórzy zaczęli go już porównywać z Paulem Pogbą, lecz Senegalczyk jest raczej defensywnym pomocnikiem. Cechuje go siła, szybkość i przebojowość.

Pescara jest już zdegradowana, ale "La Gazzetta dello Sport" twierdzi, że Coulibaly w przyszłym sezonie zostanie zawodnikiem Juventusu. Transfer ma zostać dopięty już w lipcu. Mistrzowie Włoch chcą go jednak zostawić Zemanowi na kolejny rok. Dzięki regularnej grze ma się rozwijać, aby do Turynu wrócić dopiero w sezonie 2018/19. Od czasu wyjazdu z Senegalu mijają dwa lata. Do tej pory nie widział rodziców. Wszystko jednak wskazuje, że warto było podjąć ryzyko.

Nowe logo dla nikogo? Kontrowersyjna decyzja Juventusu