tvp.pl informacje sport kultura rozrywka vod serwisy tvp.pl program telewizyjny

Wielki talent wraca do kadry. Rafał Wolski na dobrej drodze

Rafał Wolski miał podbić piłkarską Europę. Był jednym z największych talentów ostatnich lat, ale spektakularnie marnował potencjał. Od kilkunastu miesięcy jest jednak na dobrych torach. Zauważył to selekcjoner reprezentacji, Adam Nawałka.
Rafał Wolski (fot. Michał Klag/PAP)

Radosław Gilewicz o powołaniach: nie czas na eksperymenty

Powołanie pomocnika Lechii Gdańsk to kolejny krok w jego "odrodzeniu". Wolski zachwycał, kiedy zimą ubiegłego roku trafił do Wisły Kraków. Grał tak dobrze, że zaczęto coraz częściej wymieniać jego nazwisko w kontekście mistrzostw Europy. Po kilku fantastycznych spotkaniach pojawił się nieunikniony dołek fizyczny i szansa last minute przepadała.

Od paru miesięcy zawodnik udowadnia, że wciąż drzemie w nim spory potencjał. – Piotr Nowak długo szukał pozycji dla Wolskiego. Próbował wystawiać chłopaka na skrzydle, gdzie niespecjalnie mu szło. Dopiero w środku pola prezentował się na miarę możliwości. Znakomicie podaje z odległości 30 metrów od bramki przeciwnika, co sieje spory zamęt – mówi Bogusław Kaczmarek, były trener Lechii oraz asystent Leo Beenhakkera w reprezentacji Polski.

Zacisnął zęby

Problemy Wolskiego zaczęły się przed Euro 2012, na które Franciszek Smuda zabrał go jako zawodnika mającego odgrywać ważną rolę w przyszłości. Smuda liczył na szczególne umiejętności techniczne legionisty. Ten zaś – by tylko znaleźć się w kadrze – ukrywał poważny uraz stopy. Zacisnął zęby, a po turnieju przeszedł operację.

– Rafał pokazywał, że potrafi zrobić coś niekonwencjonalnego, ale nie liczyliśmy na niego w kontekście pierwszego składu. Oczywiście świetnie panował nad piłką, umiał rozegrać akcję, lecz chcieliśmy przede wszystkim, by się uczył. Miał braki w aspektach fizycznych i mentalnych – mówi Jacek Zieliński, wtedy asystent "Franza".

Rafał Wolski był reprezentantem Polski już podczas Euro 2012 (fot. Bartłomiej Zborowski)

Ponieważ piłkarz wciąż odczuwał ból, zajął się nim znany, niemiecki specjalista – Hans-Wilhelm Mueller-Wohlfahrt. Ten sam, który wstrzykiwał graczom Bayernu Monachium środek wytworzony z krwi cieląt czy kazał im nacierać się wyciągiem z koguciego grzebienia. Właśnie Mueller-Wohlfart dał pozytywną rekomendację Wolskiemu, dzięki czemu Włosi kupili go od Legii za 2,7 miliona euro.

Po transferze dolegliwości wróciły błyskawicznie, więc Adidas wyprodukował dla niego specjalne obuwie. Stopa układała się inaczej, pomocnik mógł trenować normalnie, a mimo to na zachodzie po prostu przepadł.

Za granicą nie podołał

Nie potrafił znaleźć sobie miejsca w Fiorentinie. Niespełna rok od transferu włoskie media informowały o pierwszych przymiarkach do wypożyczenia. Sześć miesięcy później Polak wylądował w Bari, gdzie również szło mu kiepsko. Kolejny raz zmienił otoczenie. Belgijskie KV Mechelen okazało się zbyt wysokimi progami.

Sofiane Hanni nie zamierzał odpuszczać walki o podstawowy skład. Wolski był natomiast zawiedziony własną sytuacją. Zanim wyjechał z Italii, usłyszał obietnicę wielu okazji do gry, co nie miało przełożenia na rzeczywistość.

Z kolei miejscowa prasa zarzucała naszemu rodakowi lenistwo. Twierdzono, że pomocnikowi nie brakowało umiejętności piłkarskich. Ich zdaniem techniką przewyższał resztę zespołu. Rezerwy tkwiły w charakterze i to one ostatecznie miały posadzić go na ławce rezerwowych. Te same minusy wymieniali szkoleniowcy prowadzący go w Polsce. Ich zdaniem Wolski po stracie nie walczył o piłkę. Nie dawał z siebie maksimum podczas zajęć.

– Oczywiście nie miał łatwego zadania. Zaraz po jego przyjściu do Mechelen jego rywal Hanni miał znakomity okres, właściwie co tydzień zdobywał bramkę albo zaliczał asystę czy był kluczowym piłkarzem. Występują na tej samej pozycji, zatem tylko jeden mógł być w wyjściowej "11". Hanni został później najlepszym zawodnikiem ligi. Inna sprawa to podejście Polaka. Jego zaangażowanie oceniłbym na 85, może 90 procent. Jeśli chcesz się przebić, musisz dać więcej. Dodatkowo, słabo mówił po angielsku. Wydawał się cichy i nieśmiały. Nie umiał znaleźć sobie miejsca – podsumowuje belgijski dziennikarz, David van den Broeck.

Dyrektor sportowy KV Mechelen, Fi van Hoof widział problem następująco: – Nie chodziło o motywację. Niektórzy mogli tak go odbierać, ponieważ Rafał najczęściej musiał oglądać spotkania z ławki. Nigdy nie będziesz skoncentrowany maksymalnie podczas treningów, kiedy co tydzień siadasz wśród rezerwowych – tłumaczył w rozmowie z WP SportoweFakty.

Wolski zaczął odzyskiwać formę w Wiśle Kraków (fot. Jacek Bednarczyk/PAP)

Wyciągnął wnioski?

Wiele wskazuje na to, że po powrocie do Polski Wolski zrozumiał, jak ważna jest ciężka praca. Odkąd został piłkarzem Wisły, skończyły się narzekania na jego zaangażowanie. Pomocnik, któremu często zarzucano "przechodzenie obok spotkań", walczył o każdą piłkę i wykonywał wślizgi.

– Nigdy nie miałem kłopotów z Rafałem. Zawsze wykonywał, to o co go poprosiłem. Przykładał się też do zajęć. Być może kiedyś wyglądało to inaczej, trudno powiedzieć, bo wcześniej nie współpracowaliśmy. Nie mogę na niego narzekać. Grał u mnie, uważałem go za ważny element zespołu – potwierdzenie ówczesny szkoleniowiec Białej Gwiazdy, Dariusz Wdowczyk.

W Gdańsku również mają powody do zadowolenia po zakontraktowaniu tego piłkarza. Od początku sezonu Wolski rozegrał 33 spotkania, zdobył dwa gole i zaliczył siedem asyst. Lechia wciąż walczy o mistrzostwo Polski. Wygranie ligi byłoby argumentem ostatecznie zamykającym usta krytyków.

– Kiedyś w "Piłce Nożnej" istniała rubryka zatytułowana "Był sobie talent". Nie chciałbym, abyśmy mogli wpisać do niej Wolskiego. Chłopak robi wszystko, żeby jeszcze osiągnąć coś w piłce. Na pewno nie jest za późno. Rokowania są pozytywne. Adam Nawałka podjął słuszną decyzję, powołując tego gracza, choć z pewnością nie bierze go pod uwagę na spotkanie z Rumunią. Jeszcze za wcześnie. Rafał ma odpowiednie umiejętności, by w przyszłości walczyć o podstawowy skład. Musi utrzymać obecną formę i popracować dodatkowo nad przygotowaniem fizycznym. Da się z niego wycisnąć jeszcze więcej, naturalnie wszystko zależy od samego zawodnika. Oby wyciągnął wnioski z nieudanego czasu w ligach zagranicznych – kończy Kaczmarek.

Siedmiu wspaniałych. Nawałka uzupełnił skład na Rumunię
Czy Rafał Wolski powinien wystąpić w meczu z Rumunią?
Czy Rafał Wolski powinien wystąpić w meczu z Rumunią?
  • 51.3%TAK
  • 48.7%NIE

najpopularniejsze

Wraca sprawa Sereny Williams. Ławka trenerska na korcie?

Pech Norwegów. Gwiazda wyleczy z czasem przed Pucharem Świata

Paweł Fajdek – "Petarda. Historie z młotem w tle" [Fragment]

Wisła przegrała z... pogodą. Stoch i spółka muszą zmienić plany

Igrzyska Olimpijskie Młodzieży (Argentyna) – taekwondo