tvp.pl informacje sport kultura rozrywka vod serwisy tvp.pl program telewizyjny

Transfer z rekordem w tle... Co czeka Szczęsnego w Juventusie?

Transferowa saga dobiegła końca – Wojciech Szczęsny został nowym piłkarzem Juventusu. – Rozmawiałem już z Gianluigim Buffonem. Na pewno mi pomoże – stwierdził Polak. Jakie perspektywy czekają go po przenosinach do Turynu?
Wojciech Szczęsny i Gianluigi Buffon (fot. PAP/EPA)

WZRUSZAJĄCE POŻEGNANIE SZCZĘSNEGO Z ARSENALEM

Buffon od dawna zapowiada, że zakończy karierę latem 2018 roku. Wcześniej chce po raz ostatni spróbować sił w Lidze Mistrzów. Do tej pory trzykrotnie dochodził z Juventusem do finału, ale za każdym razem musiał uznać wyższość rywali. W czerwcu 2017 roku wyraźnie lepszy (4:1) okazał się Real Madryt. Królewscy zostali pierwszym klubem w historii rozgrywek, który wygrał je dwa razy z rzędu.

Zwieńczeniem kariery 39-latka mają być mistrzostwa świata, które zostaną rozegrane na rosyjskich boiskach. Dla Buffona byłby to bezprecedensowy szósty mundial – żaden zawodnik w historii nie wziął udziału w tylu turniejach tej rangi. – To mnie nieprawdopodobnie motywuje – przyznał sam zainteresowany.

Perspektywa wielkiej imprezy to nie wszystko. Bramkarz może także pobić rekord liczby występów w Serie A. Po sezonie 2016/17 ma na koncie 619 meczów i wspólnie z Francesco Tottim zajmuje drugie miejsce w klasyfikacji wszech czasów. Prowadzi Paolo Maldini (647). Aby zostać numerem jeden, Buffon musi w kolejnych rozgrywkach wystąpić w przynajmniej 28 spotkaniach. To wydaje się mocno prawdopodobne – w żadnym z poprzednich sześciu sezonów nie pojawiał się między słupkami mniej niż 30 razy.

Wojciech Szczęsny (fot. Getty)

Na co po wielce przenosinach do Turynu mógłby zatem liczyć Szczęsny? W ostatnim sezonie Neto i Emil Audero – rezerwowi bramkarze Juventusu – rozegrali łącznie 15 meczów we wszystkich rozgrywkach. Pierwszy zaliczył jednak sporo wpadek (między innymi w meczu z Napoli) i latem bez żalu oddano go do Valencii.

Teoretycznie łatwo wyobrazić sobie scenariusz, w którym Polak mógłby występować przeciwko mniej wymagającym rywalom w lidze. W praktyce nie jest to takie proste, bo wyśrubowanie rekordu występów Maldiniego byłoby piękną klamrą spinającą karierę Buffona.

Według doniesień medialnych Szczęsny może liczyć na regularną grę w Pucharze Włoch i pojedyncze mecze Serie A i Ligi Mistrzów. Najnowsza historia stoi po stronie weterana – w każdym z ostatnich pięciu sezonów zaliczał przynajmniej 43 występy we wszystkich rozgrywkach.

Mimo wieku jest w świetnej formie fizycznej. Ostatnią poważną kontuzję odniósł w sezonie 2010/11. Wtedy też więcej występów od niego w barwach Juve zaliczył... Marco Storari. W każdym z kolejnych niepodzielnie dominował w bramce i zamierza podtrzymać ten trend także w ostatnim roku zawodowej kariery, aby w najlepszy możliwy sposób przygotować się do ostatniego występu na mundialu.

Tylko czy to na pewno będzie łabędzi śpiew? Jak niedawno przyznał sam zainteresowany, istnieje cień szansy, że będzie kontynuował karierę także w sezonie 2018/19. Aby tak się stało, musi zostać spełniony jeden drobny warunek...

Gianluigi Buffon (fot. Getty)

Gdyby udało się nam w końcu wygrać Ligę Mistrzów, to jestem gotowy zostać w klubie jeszcze przez kolejny sezon. Będziemy mogli powalczyć o klubowe mistrzostwo świata i inne trofea, których jeszcze nie mam w kolekcji – zadeklarował.

Najbardziej prawdopodobny scenariusz zakłada jednak pożegnanie z murawą latem 2018 roku. Co to oznacza dla Szczęsnego? Na początku musiałby uzbroić się w cierpliwość i czekać. Ryzyko jest duże – jeśli nie będzie grał regularnie, to na ostatniej prostej przed mundialem w Rosji może stracić dopiero co odzyskane miejsce między słupkami reprezentacji.

W Turynie wiążą z nim jednak wielkie nadzieje. Według doniesień mediów będzie zarabiał przynajmniej 4 miliony euro za sezon. To tyle co Buffon i dwa razy więcej niż Neto – jego poprzedni zmiennik. Na lepsze zarobki w stolicy Piemontu mogą liczyć tylko Miralem Pjanić, Gonzalo Higuain, Paulo Dybala i sprowadzony kilka dni wcześniej Douglas Costa – absolutne gwiazdy.

Ostatni sezon w Romie był najlepszym w karierze Szczęsnego. Zdaniem wielu ekspertów w całej Serie A nie było lepszego bramkarza. Potwierdzają to statystyki. Polak wystąpił we wszystkich 38 meczach. Zaliczył 14 czystych kont – najwięcej w lidze. Stracił 38 bramek – o 14 więcej od Buffona, który zaliczył jednak 8 występów mniej i tylko 12 z nich zakończył bez straty gola.

Szczęsny obronił 93 strzały – o 32 więcej od weterana, ale o 42 mniej niż chwalony Gianluigi Donnarumma. Jako jedyny z czołowych golkiperów Polak nie popełnił też żadnego błędu, który zakończyłby się golem dla rywali.

Transfer do Juventusu to nie tylko szansa na zastąpienie legendy, ale też kolejny etap wojny psychologicznej na linii Turyn – Rzym. Po zakończeniu poprzedniego sezonu mistrzowie Włoch wykupili Pjanicia. Nie musieli pytać Romy o zgodę – zapłacili tyle ile wynosiła zapisana w kontrakcie kwota wykupu.

Ta transakcja – połączona z wykupieniem na tej samej zasadzie Gonzalo Higuaina za 90 milionów z Neapolu – przyniosła rewolucję w Serie A. Działacze zaczęli modyfikować popularny zapis – teraz największe gwiazdy podpisują kontrakt z klauzulą odstępnego, którą mogą aktywować... tylko zagraniczne kluby. W praktyce uderza to właśnie w Juventus, który gra w innej finansowej lidze niż reszta stawki.

Szczęsny to jeden z nielicznych piłkarzy rzymskiego klubu, którego mogli wykupić bez negocjowania z rywalem. Wszystko przez to, że jego pracodawcą pozostawał Arsenal, który wypożyczał go na do Włoch na ostatnie dwa sezony. Sprawę ułatwiło też to, że kontrakt Polaka wygasał latem 2018 roku. To był ostatni moment, by godnie zarobić na jednym z najlepszych bramkarzy Serie A ostatnich miesięcy. A Juventus jak mało który klub potrafi z takich okazji korzystać...

WIĘCEJ NIŻ CATENACCIO... ZACHWYCAJĄCA SERIE A

najpopularniejsze

Messi: mam nadzieję, że futbol spłaci dług wobec mnie

Mioduski: ten piłkarz nie ma przyszłości w Legii

Al-Jazira bez szans? Nic z tych rzeczy – największe wpadki Realu

Kot o upadku: myślałem, że ból będzie większy

Skromne zwycięstwo Bayernu. "Lewy" bohaterem