tvp.pl informacje sport kultura rozrywka vod serwisy tvp.pl program telewizyjny

Kołecki: bicie celebrytów jest łatwiejsze niż sportowców

Szymon Kołecki był gościem magazynu Maciej Kurzajewskiego "W biegu". Dwukrotny medalista olimpijski opowiedział o swoich startach w MMA oraz zakończonej karierze w podnoszeniu ciężarów. Odniósł się również do ewentualnej walki z Marcinem Najmanem.
W biegu: gladiator czy sztangista? Kołecki w ogniu pytań
fot. TVP

Kołecki był po zakończeniu kariery Prezesem Związku Podnoszenia Ciężarów. Podał się do dymisji po wykryciu dopingu u Tomasza Zielińskiego podczas igrzysk olimpijskich w Rio. Szybko podjął nowe wyzwanie. Od 2016 roku jest zawodnikiem MMA.

– Wielu mówi, że to zezwierzęcenie, ale ja traktuję to jako sport. Dla mnie MMA nie ma negatywnych konotacji. Brakowało mi adrenaliny, rywalizacji i zabawy. Etap przed walką jest bardzo fajny, więc w końcu się zdecydowałem – powiedział.

Szymon Kołecki (fot. Getty) Do oktagonu często wchodzą nie tylko zawodnicy, ale też celebryci. Kołecki nie wykluczył tego typu walk. – Bicie ich jest dużo łatwiejsze niż sportowców. Pewnie, jeśli dostanę tego typu propozycje, to z nich skorzystam. Mam nadzieję, że większość kibiców będzie pamiętało moje starty w podnoszeniu ciężarów. Adam Małysz nie jest kojarzony z rajdami, a skokami narciarskimi. Nie chciałbym być pomieszany, ale skala popularności to 100 do 1 na korzyść MMA – przyznał.

– Na MMA zdecydowałbym się wcześniej, ale zakończyłem przygodę z podnoszeniem ciężarów z powodu ciężkiej kontuzji kolana. Ona przeszkadza mi w przygotowaniach, dlatego nie mówię o wielkim poziomie sportowym. Jest mało prawdopodobne, żebym wybił się w tej dyscyplinie – dodał po chwili.

Kołecki zaplanował, że stoczy dziesięć walk. W kolejnej może zmierzyć się z Marcinem Najmanem. Były sztangista nie jest chętny do tego typu konfrontacji.

– To byłaby wizerunkową porażką. Kibice mogliby wyżywać się na mnie, że daję Marcinowi szanse zaistnienia w MMA. Trzeba pamiętać, że on ma ponad 30 walk w różnych dyscyplinach sportu. Nie jest to chłopiec do bicia, ale nie obawiam się go. Jest mi jednak nie po drodze, żeby doszło do tego pojedynku – powiedział.

Szymon Kołecki (fot. Getty) Mimo że 35-latek nie jest już związany z podnoszeniem ciężarów, nadal ta dyscyplina jest u niego na pierwszym miejscu. – Zawsze jestem do dyspozycji. Śledzę i obserwuję wydarzenia, kibicuję zarządowi, żeby miała miejsce odbudowa dyscypliny. Miną jednak lata, zanim afera z braćmi Zielińskimi wyblaknie w pamięci ludzi. Nie da się jej zapomnieć – stwierdził.

Kołecki w swojej karierze wywalczył dwa medale olimpijskie – złoto w Pekinie (2008) i srebro w Sydney (2000). Który z nich smakował lepiej?

– Zdecydowanie ten z Pekinu. Sydney nadal jest porażką. Mimo cudownego rwania, to będzie zawsze w mojej pamięci moment sportowej tragedii. Nie porównuję wartości tych "krążków", ale sam start. W Chinach po trudnych przygotowaniach i problemach z kolanem było fantastycznie. Mogłem zrobić jeszcze więcej i już na samym pomoście wywalczyć złoto – zakończył.

podobne informacje

Szybka wygrana Kołeckiego w debiucie w MMA

Mistrz olimpijski z Pekinu zadebiutuje w MMA

Kołecki: całe życie czekałem na złoto olimpijskie

PKOl: czekamy na oficjalne pismo w sprawie Kołeckiego