tvp.pl informacje sport kultura rozrywka vod serwisy tvp.pl program telewizyjny

Nowa nadzieja

W złotych czasach Gladiatorów, które minęły dosłownie przed chwilą, wielu patrzyło na przyszłość reprezentacyjnej piłki ręcznej z zatroskaniem. Wspaniałe pokolenie odeszło, wraz z nim miały nastać smutne i trudne czasy. Nie wiadomo, czy przerwa w wielkich turniejach potrwa – tak jak byśmy chcieli – tylko rok, ale z całą pewnością pierwsze mecze o punkty nowego selekcjonera, Piotra Przybeckiego, natchnęły nas nadzieją, że jest w Polsce wystarczająco dużo utalentowanych zawodników, by zwycięstwa wróciły.

Nowa nadzieja

W złotych czasach Gladiatorów, które minęły dosłownie przed chwilą, wielu patrzyło na przyszłość reprezentacyjnej piłki ręcznej z zatroskaniem. Wspaniałe pokolenie odeszło, wraz z nim miały nastać smutne i trudne czasy. Nie wiadomo, czy przerwa w wielkich turniejach potrwa – tak jak byśmy chcieli – tylko rok, ale z całą pewnością pierwsze mecze o punkty nowego selekcjonera, Piotra Przybeckiego, natchnęły nas nadzieją, że jest w Polsce wystarczająco dużo utalentowanych zawodników, by zwycięstwa wróciły.
fot. PAP

Od Rio de Janeiro, czyli podczas kwalifikacji do mistrzostw Europy 2018, kadra staczała się po równi pochyłej. Bezdyskusyjne porażki z Serbią i Rumunią, klęska w Mińsku, mecze grane w chodzonego. Po remisie z Białorusią w Płocku Tałant Dujszebajew zrezygnował, co miało dobitnie świadczyć, że dobre czasy odeszły w dal, nie wiadomo na jak długo. To co napiszę, może być wnioskiem bezczelnie optymistycznym, ale po debiucie Piotra Przybeckiego, sądzę, że nasze oczekiwanie zostało skrócone do minimum. Nasza nowa drużyna przegra jeszcze niejeden mecz, dziś nie jest zdolna do zwycięstwa z czołówką, ale z tej mąki będzie pyszny chleb.

Wielkie emocje! Pierwszy sukces kadry Przybeckiego [skrót meczu]

Piotr Przybecki (fot. PAP/Adam Warżawa) Pozytywna zmiana

Nie ma przypadku w tym, że Xavier Pascual, trener FC Barcelony i selekcjoner reprezentacji Rumunii, nie chce trafić na Polaków w następnych kwalifikacjach. W Niszu w środowy wieczór oraz Ergo Arenie w niedzielę zobaczyliśmy biało-czerwonych jak za najlepszych lat – walecznych, z pomysłem, energią i wielkim sercem do grania. Po utracie szans na awans w Płocku, z tego miasta wyszedł impuls, bo przecież Piotr Przybecki na co dzień pracuje z zespołem Orlenu Wisły. Wziął do kadry kilku absolutnych debiutantów. Towarzyski turniej w Elverum przyniósł trzy porażki, w tym najpoważniejszą od trzynastu lat, dziewiętnastoma bramkami przeciwko Norwegii. Gdy przyszło do grania o punkty, nie poznaliśmy drużyny.

Eliminacje zaczęły gwiazdy, a skończyli zwycięzcy

Mateusz Kornecki (fot. PAP/Adam Warżawa) Kto, nawet z największych optymistów, postawiłby na to, że Michał Potoczny będzie rozgrywał tak dobrze, że Serbowie zaczną go kryć indywidualnie? Rafał Przybylski rzucał jak natchniony, Piotr Chrapkowski jakby zrzucił z siebie wielki ciężar i pokazał, że w ofensywie może być niemal bezbłędny. Kto pamięta mecze dwóch ostatnich ze styczniowych mistrzostw świata, przecierał oczy ze zdumienia. Nazwiska Adriana Kondratiuka, Pawła Gendy, Jana Czuwary, Marka Szpery czy Antoniego Łangowskiego nic nie mówiły kibicom, którzy nie śledzą na co dzień PGNiG Superligi. Po minionym tygodniu mogą się poczuć reprezentantami pełną gębą. Arkadiusz Moryto zagrał dwa znakomite mecze na prawym skrzydle, a przecież przez kontuzję Michała Daszka musiał biegać bez chwili wytchnienia. Oczywiście, było w remisie z Serbami i zwycięstwie nad Rumunią i sporo błędów, czasami wkradał się stres, pomyłki i złe wybory, ale zdecydowanie więcej było dobrego, energetycznego handballu.

Tak musiało być

Niektórzy żałują, że eliminacje się kończą, twierdząc, że ten głodny własnej sławy zespół, któremu to nadają doświadczeni Chrapkowski, Przemysław Krajewski czy Kamil Syprzak, awansowałby do ME. To błąd. Stało się, nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem. Nikt o zdrowych zmysłach nie zwolniłby Tałanta Dujszebajewa po znakomitym, czwartym miejscu Igrzysk Olimpijskich. Pokolenie gwiazd miało pełne prawo spróbować wywalczyć jeszcze jeden awans, tak, jak to zrobili z Mundialem we Francji. Teraz nastały nowe czasy. Przed aktualną drużyną jeszcze wiele pracy i jeśli EHF nie zrobi dla nas wyjątku (zdarzało się w przypadku federacji, które miały wielkie sukcesy), długa droga do MŚ 2019, przez prekwalifikacje. Piotr Przybecki i jego wybrańcy, wśród których brakowało przecież przez kontuzje kilku nazwisk, dali nam w ubiegłym tygodniu coś bezcennego. Nie ma pustki. Jest nowa nadzieja.

El. ME: Polska – Rumunia [skrót]
Polska – Rumunia 32:31: gol Chrapkowskiego w ostatnich sekundach!
Potoczny: spokojnie jedną, czyli wszystko po staremu
Piotr Chrapkowski: po wakacjach nasza gra będzie lepsza
Przybylski: za dużo młodzieńczej fantazji

najnowsze opinie

Michał Lewandowski O sukces na trawie będzie bardzo trudno

Maciej Iwański Awans, na który zasłużyli... działacze

Kacper Bartosiak Krew, szwy i łzy. Ostatnie tango Lennoksa Lewisa...

Przemysław Babiarz Ważne, by podczas DME w zespole nie było "dziur"