tvp.pl informacje sport kultura rozrywka vod serwisy tvp.pl program telewizyjny

"Naszą siłą jest drużyna. Nie boimy się Legii..."

Rywalem Legii w II rundzie eliminacji Ligi Mistrzów będzie fińskie IFK Mariehamn. Zespół z malutkich Wysp Alandzkich kilka miesięcy temu sensacyjnie sięgnął po mistrzostwo kraju, zostawiając w tyle m.in. dużo bogatsze HJK Helsinki. Czy niespodziankę sprawią także z Legią? – Trafiliśmy źle, ale czekamy na to wyzwanie – zapewnił Per-Ingmar Berglund, członek zarządu klubu, w rozmowie ze SPORT.TVP.PL.
Piłkarze Legii Warszawa (fot. PAP/Bartłomiej Zborowski)

WYLOSOWANO RYWALI JAGIELLONII I LECHA

Adrian Pudło, SPORT.TVP.PL: – Jak oceni pan losowanie?
Per-Ingmar Berglund: – Z perspektywy piłkarskiej, wylosowaliśmy fatalnie. Legia to bardzo mocny zespół, który nawet tutaj, na małej wyspie, kojarzymy z meczów przeciwko Realowi czy Borussii.

– Trafiliście chyba najgorzej, jak się da.
– Dziś rano rozmawialiśmy w klubie i zgodnie uznaliśmy, że najtrudniej będzie, jeśli trafimy na Celtic lub Legię. Złożyło się tak, że zostały nam "do wyboru" dwa zespoły. I były to Celtic i Legia (śmiech). Nie boimy się, jesteśmy podekscytowani perspektywą. Martwimy się tylko, jak pomieścimy fanów z Polski.

– Nie boicie się?
– Nie, to nie strach. Ufamy, że nic złego się nie wydarzy. Mamy po prostu bardzo mały stadion, a wiemy, że Legia ma wielu kibiców. Nie wiemy jeszcze, jak zrobić tak, żeby zadowolić ludzi po obu stronach. Będziemy jeszcze rozmawiać na ten temat z policją.

Stadion IFK Mariehamn (fot. ifkfotboll.ax/) – Jest możliwość, że zagracie w Helsinkach?
– Myślę, że nie. O ile nie wydarzy się nic niespodziewanego, chcemy rozegrać ten mecz u siebie.

– Co wiecie o Legii?
– Wiemy, że mają świetnych kibiców i są bardzo mocną drużyną. Znamy oczywiście Kaspra Hamalainena, reprezentanta Finlandii, wiemy też, że jest tam kilku reprezentantów Polski. Będą dla nas dużym wyzwaniem.

– Zdradzę, że w Polsce słyszeli o was tylko najwięksi piłkarscy fanatycy.
– Zdajemy sobie sprawę. Jesteśmy małym klubem, działamy profesjonalnie bardzo krótko. Na całej naszej wyspie mieszka zaledwie 29 tysięcy osób. Gdy w 2005 roku awansowaliśmy do najwyższej klasy rozgrywkowej, wszyscy byli przekonani, że natychmiast spadniemy. A tymczasem trzymamy się nieźle.

– Jaka jest największa siła IFK Mariehamn?
– Atmosfera. Jesteśmy tu jedną wielką rodziną. Wszyscy nasi piłkarze mieszkają na wyspie, a każdy nowy zawodnik dostaje "pod nos" czegokolwiek potrzebuje. Duch drużyny jest niesamowity.

– A czysto piłkarsko?
– Wyspecjalizowaliśmy się w kontratakach. Przechodzenie z obrony do ataku wychodzi nam bardzo płynnie, więc w tym upatruję naszej największej siły. Ważne jest też to, że na boisku stanowimy kolektyw.

– Jest ktoś, kogo Legia powinna się szczególnie obawiać?
– Całej drużyny. Trudno kogokolwiek wyróżnić, bo tutaj każdy pracuje na wynik zespołu. Najlepszym strzelcem jest Aleksei Kangaskolkka – Rosjanin, który w młodym wieku trafił na Wyspy Alandzkie i jest tu do dziś. Rzadko mówimy jednak o jakichkolwiek nazwiskach. Przekonacie się niebawem, że tu wszyscy są równi.

Radość po mistrzostwie (fot. www.ifkfotboll.ax) – Mistrzostwo zdobyliście w październiku. Co zmieniło się w zespole od tego czasu?
– Jak można się domyślić, straciliśmy kilku ważnych piłkarzy. Do Danii odszedł Walter Viitala, podstawowy bramkarz. Opuścił nas też najlepszy strzelec Dever Orgill, który gra teraz w austriackiej Bundeslidze. Inna gwiazda, Diego Assis, poleciała do Tajlandii.

– Udało wam się ich zastąpić?
– Poniekąd tak, na pewno. W miejsce Viitali przyszedł Andreas Vaikla, 19-letni bramkarz, bardzo utalentowany. Najlepszym asystentem jest z kolei w tym sezonie Robbin Sellin, sprowadzony ze szwedzkiego Sundsvall. Nie narzekamy.

– Po 13 kolejkach zajmujecie trzecie miejsce w tabeli Veikkausliiga. Rozczarowanie?
– Nie, wręcz przeciwnie. Naszym celem każdorazowo jest pierwsza "szóstka" i spokojne utrzymanie. Nie łudzimy się, że możemy rok w rok rywalizować na równi z HJK Helsinki czy VPS, czy – jak ostatnio – nawet ich wyprzedzić. Nade wszystko pragniemy, żeby fani na wyspie mieli do czynienia z pierwszoligowym futbolem.

– Legioniści powinni się bać?
– Myślę, że nie. Ale – jak wspominałem – my też się nie boimy. Czekamy na ten dwumecz i traktujemy to jak wspaniałe wyzwanie. Tylko tyle i aż tyle.

Czy Legia Warszawa awansuje do kolejnej rundy eliminacji LM?
Czy Legia Warszawa awansuje do kolejnej rundy eliminacji LM?
  • 87.2%Tak
  • 12.8%Nie
Reportaż: Michał Pazdan. Chluba Nowej Huty
Maciej Dąbrowski: Legia gra lepiej, gdy czuje presję
Dariusz Mioduski: to najsłodszy tytuł od wielu lat
Jacek Magiera: Legia dokonała rzeczy niemożliwej

podobne informacje

LM: porażka rywala Legii w fińskiej ekstraklasie

Fińskie media z szacunkiem o Legii. "Poskromili Real"