tvp.pl informacje sport kultura rozrywka vod serwisy tvp.pl program telewizyjny

Bił się z Alim i... niedźwiedziem! Oto prawdziwy "Rocky"

Chuck Wepner (35-14-2, 17 KO) był przeciętnym bokserem, który walczył w złotej erze wagi ciężkiej. 24 marca 1975 roku jedyny raz wyszedł do mistrzowskiej walki. I choć miał na deskach wielkiego Muhammada Alego (56-5, 37 KO), to przegrał przed czasem. Heroiczną postawą natchnął Sylvestra Stallone'a, który właśnie na jego losach oparł scenariusz "Rocky'ego".
Chuck Wepner (L) i Muhammad Ali (fot. Getty)

MIAŁ WALCZYĆ O TYTUŁ, GROZI MU... 40 LAT WIĘZIENIA!

Wielki sport, alkohol, hazard, narkotyki, kobiety... Jego życie to gotowy materiał na scenariusz filmowy. Pierwszy powstał tuż po walce z Alim. Stallone był pod wrażeniem postawy pięściarza, którego cały świat skazywał na pożarcie. Wepner pokazał niesamowite serce do walki i choć wyraźnie przegrywał na punkty, to w dziewiątej rundzie powalił mistrza na deski.

Sytuacja nie była jednoznaczna. Wielu ekspertów uważa, że najzwyczajniej w świecie... podłożył Alemu nogę. Fakty są jednak takie, że sędzia liczył mistrza po mocnym prawym sierpowym na korpus. Podrażniony czempion ostatecznie wygrał przed czasem, nokautując pretendenta w 15. rundzie. Do końca pojedynku zostało wówczas zaledwie 19 sekund...

Mimo porażki Wepner zdobył uznanie kibiców. Oglądający tę walkę na żywo Stallone był pod wrażeniem. W losach Amerykanina zobaczył swoistą metaforę życia. Gdy w końcu złapał za pióro, to po czterech dniach scenariusz był już gotowy.

Podobieństw między filmowym Rockym a Wepnerem jest bez liku. Obaj walczą z uznanymi mistrzami i choć zaskakują świat heroiczną postawą, to ostatecznie muszą uznać wyższość rywala. Podczas treningów wbiegają po schodach w ważnych punktach miasta i żywią się... surowymi jajkami. Stallone nigdy się tych inspiracji nie wypierał.

Oglądałem tę walkę w kinie. Potem myślałem o niej przez miesiąc... Chciałem zrobić coś o ludziach skazywanych na porażkę, którzy podążają za marzeniami. Sylvester Stallone

Obraz odniósł gigantyczny sukces. W 1977 roku zdobył Oscara w prestiżowej kategorii "najlepszy film". Stallone szybko stał się jedną z najbardziej rozchwytywanych postaci w Hollywood. O Wepnerze pamiętali nieliczni. Walka z Alim to było jego pięć minut. Sportowo szybko stoczył się na dno i po serii porażek z mało znanymi bokserami zakończył karierę.

Jako "prawdziwy Rocky" robił furorę na imprezach, ale w życiu układało mu się coraz gorzej. Pomocną dłoń próbował wyciągnąć Stallone. Wepner miał dostać rólkę w drugiej części "Rocky'ego", która miała premierę w 1979 roku. Pięściarz zdążył wtedy zakończyć karierę i znaleźć nową miłość – kokainę.

Codziennie imprezowałem, byłem w fatalnym stanie. Kiedy pojawiłem się na próbie, to zaprezentowałem się dramatycznie. Nic dziwnego, że nie dostałem roli – wspominał po latach. W 1985 roku za posiadanie kokainy został aresztowany.

W 2003 roku dobre relacje na linii Stallone – Wepner uległy załamaniu. Za namową żony były pięściarz pozwał aktora. Choć cykl filmów o Rockym przyniósł ponad miliard dolarów zysku, to były rywal Alego nie dostał ani grosza. Ostatecznie prawnicy obu stron dogadali się bez udziału sądu, a obaj panowie znów stali się przyjaciółmi.

Dyskontowanie sławy przychodziło Wepnerowi z łatwością. – Gdy wygrywałem walki, to jeszcze w ringu piłem ze znajomymi szampana. Taki miałem styl. Bardzo lubiłem eleganckie ubrania i drogie samochody. Ludzie mnie doceniali, bo gdy przychodzili na moją walkę, to zawsze działo się dużo – opowiadał w 1975 roku.

Bójki były treścią jego życia na długo zanim zajął się boksem. W małym mieście Bayonne w stanie New Jersey właśnie pięściami musiał w młodych latach walczyć o szacunek. Tajniki boksu poznał w trakcie służby wojskowej. Po sukcesach na ringach amatorskich postanowił uczynić ten sport sposobem na życie.

Nigdy nie unikał wyzwań. Przed Alim walczył między innymi z Georgem Foremanem i Sonnym Listonem. I to właśnie pojedynek z drugim z nich wspomina jako najtrudniejszy w karierze.

Jakimś cudem wytrwałem z nim w ringu dziesięć rund. Porozbijał mnie tak, że kończyłem tę walkę z 71 szwami, złamanym nosem i złamaną kością policzkową. To była wojna. Po niej chciałem rzucić to wszystko w diabły – wspominał.

Po pół roku przerwy wrócił. Seria zwycięstw doprowadziła go w wieku 35 lat do spotkania z Alim. Dla wielkiego mistrza była to pierwsza walka po epickiej batalii z Foremanem. Wielu było rozczarowanych wyborem takiego rywala, ale Wepner zamierzał skorzystać z okazji.

Jeśli znowu będzie próbował kłaść się na linach, to go wykończę. Czuję, że ta walka trafiła mi się w idealnym momencie. Wygram, zostanę mistrzem! – przekonywał.

W triumf wierzył tak mocno, że obiecał go żonie, która miała oglądać pojedynek w hotelu. – Zobaczysz kochanie, spędzisz dzisiejszą noc z mistrzem świata! – powiedział tuż przed wyjściem do ringu. – To jak? Ali przyjdzie do mnie czy ja mam iść do niego? – usłyszał od małżonki gdy wrócił do pokoju bez mistrzowskiego pasa.

Chuck Wepner (L) i Sylvester Stallone (fot. Getty)

Choć przegrał najważniejszą walkę w życiu, to zyskał sławę i nowe możliwości. Nigdy już nie spotkał się w ringu ze znanym bokserem, ale chętnie próbował sił w mocno nietypowych zestawieniach. W 1976 roku jego rywalem został Andre the Giant – mierzący 224 cm zapaśnik i aktor, który chorował na gigantyzm. Wepner zakończył pojedynek wyrzucony z ringu na oczach 32 tysięcy widzów.

Kilka miesięcy później wyszedł do walki... z niedźwiedziem! Wiktor ważył ponad 320 kg, miał spiłowane pazury i kły, a do tego założony kaganiec. To było przedziwne wydarzenie. Przed Wepnerem niedźwiedzia mieli "rozgrzać" dwaj koszykarze i policjant. Gdy Wiktor się zdenerwował, wszyscy uciekli z ringu. Wtedy pojawił się w nim były rywal Alego...

Miał się wygłupiać, prowokować go, ale pod żadnym pozorem nie uderzać. – Jeśli to zrobisz, to on wpadnie w szał. Nie możemy wtedy za niego ręczyć – przestrzegali organizatorzy. Co zrobił Wepner? Oczywiście uderzył niedźwiedzia. Wściekły Wiktor pozbył się kagańca i chciał zaatakować pięściarza, który ratował się ucieczką z ringu.

Do momentu aresztowania był prawdziwym królem życia. Wpadł, gdy znaleziono przy nim kokainę i broń, na którą nie miał pozwolenia. – Dostałem większy wyrok niż wielu morderców. W tym momencie moja renoma mnie zgubiła. Chcieli bym wydał moich kolegów, ale nigdy nie byłem donosicielem – wspominał.

Na wolność wyszedł w 1991 roku. Więzienie go zmieniło. Wrócił do żony i się ustatkował. Niedawno świętowali 27. rocznicę ślubu. – Codziennie chodzę na kawę. Ludzie w okolicy cały czas o mnie pamiętają i mówią do mnie "mistrzu". Wiodę spokojne, dobre życie – przyznał. Dziś zarabia prowadząc sklep z alkoholem. W okolicy jest znany jako... koneser win.

W ostatnich miesiącach o Wepnerze znów zrobiło się głośniej. Wszystko za sprawą... filmu. I wcale nie jest to kolejna część "Rocky'ego" – w 2016 roku Philippe Falardeau wyreżyserował obraz "Chuck", inspirowany prawdziwym życiem pięściarza. W roli tytułowej wystąpił Liev Schreiber – wielki fan boksu, który udziela głosu poświęconym tej dyscyplinie produkcjom HBO. W roli Lindy – żony pięściarza – obsadzono dwukrotnie nominowaną do Oscara Naomi Watts.

Chciałem, by ten obraz był przede wszystkim prawdziwy. Wiem, że są tu momenty, które trochę mnie ośmieszają, ale takie po prostu było moje życie – ocenił Wepner. Choć film spotkał się z pochlebnymi recenzjami, to kasowym hitem nie został – do tej pory przyniósł tylko nieco ponad 300 tysięcy dolarów zysku. Trudno oprzeć się wrażeniu, że to idealne podsumowanie pełnego paradoksów życia Chucka Wepnera...

Kacper Bartosiak

Zobacz także 20 lat minęło: rekordowa wojna Ibeabuchi – Tua

najpopularniejsze

Lewandowski bliżej Realu? Media: doradca ma zielone światło

Skuteczny na boisku i uczelni. Robert Lewandowski obronił licencjat

Szokujące statystyki. Cztery ciosy "Diablo"...

Sensacji nie było. Gasijew znokautował Włodarczyka

Tottenham – Liverpool 4:1. Popis Kane'a