tvp.pl informacje sport kultura rozrywka vod serwisy tvp.pl program telewizyjny

Przełomowe badania IAAF. Semenya trafi na terapię?

Zwrot akcji w jednej z najgłośniejszych spraw we współczesnym sporcie. Badania zlecone przez Międzynarodowe Stowarzyszenie Federacji Lekkoatletycznych (IAAF) potwierdziły, że podwyższony poziom testosteronu u zawodniczek sprzyja uzyskiwaniu lepszych wyników. Jeśli z wnioskami zgodzi się Trybunał Arbitrażowy ds. Sportu (CAS), to biegaczki takie jak Caster Semenya wkrótce znów będą musiały poddać się terapii hormonalnej.
Caster Semenya (L) i Joanna Jóźwik (fot. PAP/EPA)

MIĘDZY JÓŹWIK A SEMENYĄ... KONTROWERSYJNY TESTOSTERON

Pierwsza próba uregulowania sytuacji pojawiła się w 2011 roku. IAAF przyjął odpowiednie przepisy, które nakazywały zawodniczkom z podwyższonym poziomem testosteronu poddanie się terapii. Bez wyrażenia zgody na te zabiegi lekkoatletki nie mogły zostać dopuszczone do rywalizacji. Maksymalny poziom testosteronu określono wówczas na 10 nanomoli na litr. U mężczyzn przeciętnie poziom tego hormonu waha się w przedziale 10 – 35 nanomoli na litr, a średnia to około 20.

Jedną z zawodniczek objętych regulacjami została Caster Semenya. Mistrzyni świata z 2009 i 2011 roku po ich wejściu w życie przestała dominować na dystansie 800 metrów. Podczas lekkoatletycznych mistrzostw świata w Pekinie w 2015 roku zajęła... ostatnie miejsce w półfinale (2:03.18), przybiegając kilka sekund za wszystkimi rywalkami. Przegrała nawet z Sofią Ennaoui, która specjalizuje się w biegu na 1500 metrów i w tamtym półfinale pobiła rekord życiowy.

Regulacje przestały obowiązywać w lipcu 2015 roku. Zostały uchylone mocą orzeczenia Trybunału Arbitrażowego do spraw Sportu w Lozannie (CAS), który rozpatrzył wniosek złożony przez Dutee Chand. Hinduska sprinterka nie chciała poddać się terapii. – Dlaczego mam poddawać się leczeniu, skoro to wszystko występuje u mnie naturalnie? Nie mam na to wpływu – argumentowała.

Trybunał orzekł "brak wystarczających związków między podwyższonym poziomem testosteronu a poprawą sportowych wyników". Biegaczki przestały być poddawane terapii. Semenya znów zaczęła dominować. Igrzyska w Rio de Janeiro wygrała bijąc rekord życiowy (1:55.28). Obok niej na podium stanęły Francine Niyonsaba i Margaret Wambui, które również w myśl wcześniejszych regulacji musiałyby stosować hormonalną terapię. Szósta na mecie Brytyjka Lindsay Sharp popłakała się, a finiszująca tuż przed nią Joanna Jóźwik zaapelowała o przywrócenie normy testosteronu.

Caster Semenya (fot. Getty)

I to właśnie z tym orzeczeniem trybunału polemizuje IAAF. Już za kilka tygodni spodziewana jest decyzja w sprawie odwołania organizacji, która poparła wniosek nowymi wynikami badań. Te mają wyraźnie dowodzić, że między podwyższonym poziomem testosteronu a wynikami istnieje nierozerwalna zależność.

Przebadano 1332 kobiet startujących w 21 dyscyplinach podczas mistrzostw świata w 2011 i 2013 roku. Zawodniczki z najwyższym poziomem testosteronu miały przewagę nad tymi z niskim poziomem tego hormonu. W biegu na 400 metrów były o 2,7 proc. szybsze, z kolei na dystansie 800 metrów były o 1,8 proc. lepsze. W rzucie młotem rzucały 4,5 proc. dalej, a wzwyż skakały 2,9 proc. wyżej.

Dużo? Mało? Tego określić nie sposób. Pewne jest jedno – na najwyższym sportowym poziomie to właśnie detale o miejscu na podium.

Do tej pory długo podejrzewaliśmy, że istnieje taka zależność, ale nie byliśmy w stanie tego udowodnić. To badanie zmienia wszystko – ocenił Stephane Bermon z Instytutu Medycyny Sportowej w Monaco, który koordynował proces. Podkreślono, że testosteron jest najczęściej nadużywanym dopingiem. Ze 116 zawieszonych obecnie lekkoatletek aż 64 przyłapano na wspomaganiu się tym hormonem.

Nasz cel jest cały czas ten sam: chcemy bronić uczciwego współzawodnictwa. Dr Pierre Garnier, dyrektor departamentu zdrowia i nauki IAAF

Na co przekłada się wysoki poziom substancji? Przede wszystkim wspomaga proces budowy "czystych" mięśni i zwiększa wydolność tlenową krwi. To z kolei przekłada się na lepsze wyniki. Według IAAF nowe badania powinny mieć wpływ na dalsze orzecznictwo w tej sprawie.

Wierzymy, że dzięki temu członkowie trybunału będą mogli lepiej zrozumieć związek pomiędzy wysokim poziomem testosteronu a wynikami. Zrobiliśmy to co nam zlecono – dostarczyliśmy ilościowe dane potwierdzające przewagę zawodniczek z wysokim poziomem – dodał Bermon.

Według informacji "The Guardian", IAAF zlecił także kolejne badanie. Tym razem jego celem będzie lepsze poznanie wpływu naturalnie występującego testosteronu na postawę sprinterek i biegaczek średniodystansowych.

Nie mam wątpliwości, że badania Bermona i Garniera to przełom. Pozostaje mieć nadzieję, że uda się teraz przekonać Trybunał Arbitrażowy do przywrócenia wcześniejszych ograniczeń. Nie ma idealnego sposobu, by zdecydować, kto powinien występować w kobiecych sportach. Jednak moim zdaniem w 2017 roku najbardziej optymalną metodą na dokonanie tego podziału jest kierowanie się wskaźnikami poziomu testosteronu – oceniła Joanna Harper, jedna z ekspertek zeznających na pierwszym procesie Chand.

Kacper Bartosiak

Zobacz także Nie do pobicia... "Brudne" rekordy w świecie kobiet

najpopularniejsze

Szczęsny z trudem powstrzymał łzy. Został zapytany o...

Legia Warszawa – IFK Mariehamn 1:0: gol Guilherme

Bayern – Arsenal 1:0: Lewandowski zaskoczył z karnego

El. Ligi Mistrzów: Legia Warszawa – IFK Mariehamn (skrót)

El. LM: Miażdżąca przewaga. Legia 6:0 Mariehamn