tvp.pl informacje sport kultura rozrywka vod serwisy tvp.pl program telewizyjny

Francuscy siatkarze. Wirtuozeria odziedziczona w genach

Jak to możliwe, że kraj, w którym jest około 124 tysięcy siatkarskich licencji, przy 500 tysiącach piłkarzy ręcznych i 600 tysiącach koszykarzy, o 2,5 milionach piłkarzy nie wspominając, dominuje w europejskiej, a ostatnio też światowej siatkówce? Francuzi to mistrzowie Starego Kontynentu, którzy w miniony weekend w Kurytybie po raz drugi triumfowali w Lidze Światowej.
Radość siatkarzy Francji (fot. FIVB)

TRZECIE "ZŁOTE POKOLENIE". IŚĆ W ŚLADY WIELKICH IDOLI

Trójkolorowi mają ustabilizowany od kilku lat skład, systematycznie wzmacniany młodymi zawodnikami. W Kurytybie znakomicie grał 21-letni atakujący Stephen Boyer, urodzony na wyspie Reunion, z której pochodzą m.in. słynny piłkarz ręczny Daniel Narcisse, czy legendarny Roland Garros (jego imieniem zostały nazwane korty w Paryżu).

Boyer był objawieniem ostatniego sezonu w lidze francuskiej – mówi Mirosław Rybaczewski, mistrz świata i mistrz olimpijski z lat 70. XX wieku, od lat mieszkający we Francji i trenujący tamtejsze zespoły. Dodaje jednak, że kluczowi dla stylu trójkolorowych są dwaj zawodnicy. – Benjamin Toniutti i Earvin N'Gapeth dają temu zespołowi bardzo dużo. Toniutti to moim zdaniem obecnie najlepszy rozgrywający świata. Znam go od małego, bo jego ojciec był prezesem klubu w pobliskim Pfastatt. To siatkarska rodzina, jego siostra była w krajowej szkole sportowej w Paryżu razem z moją córką, Anią. Brat też próbował sił w tym sporcie. Pamiętam jak mały Ben chodził po okolicy i nie rozstawał się z piłką, obijał ją o ścianę. Później trenowałem go przez rok w zespole drugiej ligi. Był bardzo ułożony, choć trzeba przyznać, że miał charakter. Trudno się dziwić, bez tego nie mógłby zostać kapitanem reprezentacji – przyznaje Rybaczewski.

Toniuttiemu nie przeszkadza nawet niski wzrost (183 cm, red.), bo Francuzi mają charakterystyczny styl blokowania ataków rywali – dodaje Michał Kozłowski, rozgrywający Lotosu Gdańsk, który w sezonie 2016 spędził kilka miesięcy we Francji, występując w AS Cannes. – Na treningach dużą wagę przywiązywaliśmy do gry defensywnej i współpracy bloku z obroną. Pamiętam, że trenerzy bardziej chwalili nas za blok pasywny, czyli taki, po którym piłka pozostawała w grze, niż za punktowe bloki. Widać, że w kadrze też preferują ten sposób blokowania, a to Benowi wychodzi bardzo dobrze.

Earvin N'Gapeth (fot. FIVB)

Jeśli chodzi o N'Gapetha, czyli MVP (Najbardziej Wartościowego Gracza) finałów Ligi Światowej w Kurytybie, to jeden z najciekawszych i... najbardziej nieobliczalnych siatkarzy ostatnich lat na świecie. Okazuje się, że im trudniejsza piłka wystawiona przez rozgrywającego, tym dla niego lepiej. Jego ojciec, Eric N'Gapeth, urodził się w Kamerunie. Później grał we francuskich klubach i reprezentacji trójkolorowych.

Mimo niskiego wzrostu (185 cm) był jednym z najlepszych środkowych bloku. Skoczność i dynamikę Earvin i jego młodszy brat, Swan (podobnie jak Earvin grający we włoskiej Modenie) odziedziczyli właśnie po ojcu.

Znam go bardzo dobrze, kiedyś graliśmy ze sobą w lidze – wspomina Rybaczewski. – Ojciec był spokojny i ułożony, sam się dziwi, skąd takie szaleństwo w grze i zachowaniu jego syna. W każdym razie Earvin jest dobrze wyszkolony technicznie, doskonale wykorzystuje swoją dynamikę i skoczność. Znakomicie czyta grę rywali. Wybryki to jego specjalność, ale widocznie trener Laurent Tillie potrafi się z nim dogadać i utemperować jego charakter. Ten zawodnik jest bardzo przydatny reprezentacji.

Co ciekawe, N'Gapeth, Boyer i Toniutti to nie jedyni zawodnicy francuskiej kadry, którzy siatkarski talent odziedziczyli po rodzicach. Trevor Clevenot kontynuuje tradycje swojego ojca, Alana. Panowie Rossard – czyli Nicolas i Thibault – są kuzynami, ich dziadek Jacques to były reprezentant Francji, a ojcowie – Olivier i Phillippe też grali w siatkówkę na międzynarodowym poziomie. Ojciec libero – Jeni Grebennikowa – Borys, urodził się w Kazachstanie i przez wiele lat występował kadrze Związku Radzieckiego. Nie mówiąc już o Kevinie Tillie'm, czyli synu selekcjonera Laurenta, wyeliminowanym ostatnio z gry z powodu kontuzji.

We Francji jest dobre szkolenie młodzieży. Mają tu stworzone dwa ośrodku centralne – w Montpellier i w Tuluzie, na wzór naszej Spały i Szczyrku. Pracują w nich dobrzy trenerzy, byli zawodnicy – opowiada Rybaczewski.

Francuzi mieli bardzo dobry zespół w latach 80. XX wieku. Odrodzenie tamtejszej siatkówki nastąpiło na początku XXI wieku. W 2002 roku Trójkolorowi zdobyli brąz mistrzostw świata, później srebro mistrzostw Europy (powtórzyli je w 2009 roku, przegrywając finał z Polakami), a w sezonie 2015 wygrali czempionat Starego Kontynentu i Ligę Światową. Teraz powtórzyli sukces w "Światówce", a przed nimi mistrzostwa Europy. Czy będą faworytami turnieju, który pod koniec sierpnia rozpocznie się w Polsce?

To zespół, który ma największe szanse na zwycięstwo. Rosjanie pozmieniali trochę skład, Serbowie w tym roku grają w kratkę, ale trzeba na nich uważać – ostrzega Rybaczewski.

Siatkarze reprezentacji Francji (fot. FIVB)

Drabinka turnieju, który od 24 sierpnia do 3 września odbędzie się w pięciu polskich miastach (Warszawa, Gdańsk, Katowice, Szczecin i Kraków) ułożona jest tak, że Rosjanie i Francuzi znaleźli się w innej jej części niż biało-czerwoni (my w drodze do finału musimy wyeliminować m.in. Serbów i Włochów).

Finał Polska – Francja? Zobaczymy – uśmiecha się Rybaczewski. – Trener de Giogi musi dobrze przygotować nasz zespół. W każdym razie nie powinniśmy przekreślać szans polskiej reprezentacji. Przecież przed mistrzostwami świata też myśleliśmy, że główni faworyci to Brazylijczycy, a doszliśmy do finału i wygraliśmy. A propos formy w obecnym sezonie, niektórzy twierdzą, że warto odpuścić inne imprezy z myślą o mistrzostwach Europy. Ale są też ekipy, które grają dobrze cały rok i na Euro również będą groźne. Nie zgadzam się więc ze specjalistami namawiającymi do odpuszczania. Co do składu i "świeżej krwi", bardzo mi się podoba Jakub Kochanowski, który zrobił niesamowite postępy. Muszę też pochwalić Macieja Muzaja, bo gra coraz lepiej. Ale martwię się o atak z lewego skrzydła, tutaj trochę brakuje następców. Graliśmy w Lidze Światowej najlepszym składem i na pewno niedobrze, że nie zakwalifikowaliśmy się do finałów. Potencjał mamy bardzo duży, ale trzeba to wykorzystać. Mam nadzieję, że damy sobie radę i zdobędziemy medal mistrzostw Europy – zakończył mistrz sprzed 33 i 31 lat.

Na dobry występ naszej ekipy liczy też Michał Kozłowski, jednak również wskazuje Francuzów jako głównych kandydatów do złota.

Grają wyśmienicie, nie mają słabych punktów. Pytanie tylko, czy utrzymają formę do początku września? – zastanawia się rozgrywający. – Na pewno warto pojechać do Francji i nauczyć się tamtejszego stylu. Polecam to naszym młodym zawodnikom, przyjmującym, którzy są czwartymi-piątymi w swoich zespołach w Polsce. Siatkówka to jedno, a drugie styl życia, kultura. Można się od Francuzów sporo nauczyć – dodał Kozłowski.

Rafał Bała
Redakcja Sportowa Polskiego Radia

Czy Francja wygra mistrzostwa Europy w Polsce?
Czy Francja wygra mistrzostwa Europy w Polsce?
  • 46.1%Tak
  • 53.9%Nie

najpopularniejsze

Stoch: drugi skok był już z automatu

Nie żyje Janusz Wójcik, były selekcjoner reprezentacji Polski

Królewskie pożegnanie Artura Boruca przez kibiców Legii

Liga Mistrzów: transmisja meczu Juventus – Barcelona w TVP1, SPORT.TVP.PL i aplikacji TVP Sport

PŚ w Wiśle – II seria: skok Kamila Stocha (129,5 m)