tvp.pl informacje sport kultura rozrywka vod serwisy tvp.pl program telewizyjny

Bójka w szatni Juventusu? Mandzukić dementuje

Włoskie media przez kilkanaście godzin żyły słowami Mario Mandzukicia, który miał opowiedzieć o awanturze między Danim Alvesem i Leonardo Bonuccim przed majowym finałem Ligi Mistrzów. To przez nią obaj mieli wylecieć z Juventusu. Chorwat kategorycznie zdementował jednak te doniesienia.
Od lewej: Mario Mandzukić, Dani Alves, Leonardo Bonucci (fot. Getty)

Tajemnica finału LM. Bonucci w Milanie

Oto rzekoma wypowiedź Mandzukicia, która krążyła w sieci:

Chcę skomentować pogłoski o złej atmosferze w szatni Juventusu. To Bonucci i Dani Alves ją psuli. Wywoływali chaos, ale teraz, po ich odejściu, wszystko powinno już wrócić do normy. Mieli zupełnie przeciwne charaktery i przez to cały czas się ze sobą kłócili. Przed finałem Ligi Mistrzów oglądaliśmy kolejną dramę z ich udziałem.

Dani Alves (Ś) i Mario Mandzukić (P) (fot. Getty) Staraliśmy się traktować ten mecz jak każdy inny, jak zwykłe trzy punkty do zgarnięcia. Dlatego nikogo nie dziwiło, gdy Dani Alves zgodnie ze zwyczajem włączył w szatni głośną, imprezową muzykę . Tym razem poszedł jednak o krok dalej. Puszczał "Samba de Janeiro" na cały regulator i tańczył, jakby miało nie być jutra. Pomyślałem sobie tylko, że jest głupi. Jak zawsze go zignorowałem i wróciłem do przebierania się. Ale Leonardo tak nie zrobił... Dla niego Liga Mistrzów była obsesją.

Leo podszedł do Daniego i powiedział, że połamie mu nogi, jeśli w ciągu trzech sekund nie wyłączy muzyki. Oczywiście wybuchła awantura. Alves powiedział, że nawet jeśli przegramy ten finał, to nadal będzie miał w dorobku trzy triumfy, a Bonucci żadnego. Wszyscy byliśmy w szoku. Też wygrałem już wcześniej LM, ale nigdy nie powiedziałbym czegoś takiego. Nie powinniśmy w ogóle myśleć o porażce.

Leonardo Bonucci (L) i Massimiliano Allegri (fot. Getty) Wtedy Leo złapał Daniego za gardło i widać było, że za chwilę go uderzy. Rozdzielił ich Max Allegri, po czym podjął decyzję jak prawdziwy lider: powiedział, że nie obchodzi go, kto zaczął – po meczu obaj wylecą z drużyny. To była najmądrzejsza możliwa decyzja. Teraz zespół znowu jest spokojny i zjednoczony, bez irytującego chełpienia się Bonucciego i męczącego Alvesa, przez którego nigdy nie mogliśmy się skupić.

To miałoby tłumaczyć, czemu Juventus zdecydował się pozbyć dwóch tak ważnych zawodników. Mandzukić kategorycznie zaprzeczył jednak, jakoby kiedykolwiek zdradzał publicznie tajemnice szatni.

"Przypisano mi słowa związane z Danim i Lego. NIGDY nic takiego nie powiedziałem. Każdy, kto mnie zna, wie, że nigdy nie mówię o ludziach za ich plecami. Jeśli mam coś komuś do powiedzenia, to zawsze mówię mu to w twarz, a to NIE były moje słowe. Nie martwcie się, to FAKE" – napisał na Twitterze napastnik, który od 2015 roku gra dla Starej Damy.

podobne informacje

Mario Mandzukić – gladiator, który poznał wojnę

Juventus – Monaco 2:1. Stara Dama w finale

Lewandowski w Bayernie do końca kariery? Napastnikom się to nie zdarza

Mandzukić rozchwytywany przez chińskie kluby