tvp.pl informacje sport kultura rozrywka vod serwisy tvp.pl program telewizyjny

ME U23: dwie Polki na podium. "Może kiedyś ją dogonię..."

Średni dystans i wielki sukces. Sofia Ennaoui (srebro) i Martyna Galant (brąz) zachwyciły w biegu na 1500 metrów podczas młodzieżowych mistrzostw Europy w Bydgoszczy. Polki pogodziła tylko znakomita Niemka Konstanze Klosterhalfen.
Martyna Galant (L) i Sofia Ennaoui (fot. PAP)

Adrian Pudło, SPORT.TVP.PL: – Która z Was jest bardziej zadowolona po tym biegu?
Sofia Ennaoui: – Na mnie nie patrz.
Martyna Galant: – Jestem bardzo, bardzo zadowolona. Nie spodziewałam się. Gdzieś tam po cichu może liczyłam na medal, ale zaskoczyłam sama siebie i pewnie kibiców również. Dziewczyny miały może lepsze rekordy życiowe ode mnie, ale… Nie można rozdawać nagród przed startem.
SE: – Ja z kolei wykonałam tylko plan minimum. Prawda jest taka, że przyjechałam jako zawodniczka numer dwa, wyjechałam jako zawodniczka numer dwa, no i to wszystko, nie ma się z czego cieszyć. Nie zrobiłam tego, co sobie zakładałam, bo przyjechałam tu tylko po złoty medal.

(fot. PAP) – Ale nie przyjechałaś w szczycie formy.
SE: – Jestem bardzo dobrze przygotowana, ale nie ukrywam, że nie w stu procentach. Na początku sierpnia mamy mistrzostwa świata w Londynie, więc nie mogłam ryzykować, bo mogłoby mi się nie udać przeciągnąć szczytowej dyspozycji o trzy-cztery tygodnie. Miałam cichą nadzieję, że wystarczy mi to na złoty medal w Bydgoszczy, ale nie ma co się oszukiwać: z zawodniczkami takimi jak Niemka trudno wygrać nie będąc przygotowanym “na maksa”.

– Konstanze Klosterhalfen najlepszą dyspozycję już osiągnęła?
SE: – Uważam, że jest bardzo w dobrej formie. Od czerwca biega w okolicach 3:59 i nie poprawia się, więc ta dyspozycja na pewno jest stabilna. Ja, jak zawsze, przygotowuję się przede wszystkim na najważniejszą imprezę, imprezę docelową, gotowa na jeden “strzał”. Rozpędzam się, jestem coraz lepsza, ale na dziś nie na tyle, by sięgnąć po złoto.

– Może po prostu jest za mocna?
SE: – Na ten moment okazało się, że tak. Z drugiej strony: popełniłam błąd taktyczny, bo nie wiedziałam, w którym momencie ona ruszy. Przygotowałam się, że zrobi to szybciej, już po pierwszym okrążeniu, a ona przyspieszyła dopiero na dwa okrążenia do mety – tak samo, jak na DME w Lille. Podpowiadano mi, że może tak być, ja twierdziłam, że będzie inaczej, no i nie miałam racji. Poza tym, trochę za późno za nią ruszyłam, za późno się zorientowałam, a potem nie było już jak dogonić. Biegłam sama, przyjmowałam cały wiatr na siebie, więc nie było dostatecznie swobodnie.

– A gdybyś ruszyła w pościg wcześniej…
SE: – To też nie wiem, czy gdybym pobiegła z nią te dwa ostatnie okrążenia, to czy byłabym w stanie ją wyprzedzić na tej ostatniej "stówie". Pobiegłam dzisiaj na sto procent, nie mam sobie nic do zarzucenia.

– Brąz Martyny jest dla Ciebie zaskoczeniem?
SE: – Oczywiście, że nie. Przyjechała tutaj z dobrym czasem, zawodniczki za nią nie wyglądały najlepiej w eliminacjach, więc pozostało liczyć, że rozegra to wszystko dobrze taktycznie. Jak widać: udało się.

(fot. Adrian Pudło) – Jest szansa, że zamienicie się rolami?
MG: – Jak zrobię formę życia (śmiech). Nie patrzę na to w ten sposób. Chcę być z roku na rok coraz lepsza, a kiedy to się stanie – i czy w ogóle się stanie – to już czas pokaże. Mam nadzieję, że kiedyś osiągnę poziom Zosi.

– Biegacie razem? Zdarza Wam się rywalizować na treningach, napędzać do walki?
MG: – Rzadko, rzadko.
SE: – My mamy w ogóle inny styl biegania, inny cykl przygotowań. Ja bardzo długo przygotowuję się na wysokości…
MG: – Ja prawie wcale.
SE: – Biegam trochę więcej, Martyna ciut mniej. Fazę wytrzymałościową mam naprawdę wielką, bardzo lubię przygotowywać się na wysokości, zresztą do Bydgoszczy też przyjechałam prosto z takich przygotowań. Zastanawiałam się, jak to na mnie wpłynie, no bo to trzeci-czwarty dzień po zjeździe, a wtedy bywa różnie.

– I jak wpłynęło?
SE: – Czułam się dziś strasznie ospała, byłam bardzo zmęczona na rozgrzewce… Na tyle, że zastanawiałam się, czy w ogóle uda się zdobyć jakikolwiek medal. Zaryzykowałam, przyjechałam prosto z obozu, no i… I tyle.

– Sofia popełniła błąd taktyczny. Martyna coś zrobiła źle?
MG: – Nie, ja podeszłam do tego biegu bez taktyki, czekając jedynie na rozwój wydarzeń. Gdy dziewczyny (Sofia i Konstanze - red.) ruszyły, doskonale wiedziałam, że nie mam co za nimi biec. To jeszcze nie ten poziom. Przeczekałam do finiszu, wyczułam odpowiedni moment i… ruszyłam.

– To co, Sofia, w Londynie szczyt formy i złoty medal?
SE: – Jeśli wejdę do finału na spokojnie, bez większego zmęczenia, to wtedy będę mogła zapowiadać, że zdobędę jakikolwiek medal. Na teraz mogę obiecać, że wejdę do finału, do pierwszej ósemki. To jest plan minimum.

MME: srebro Ennaoui i brąz Galant na 1500 m

podobne informacje

MŚ: Polacy poza podium. Wielki pech Ennaoui...

To ma być wieczór Bolta. Pierwszy medal Polaków?

MŚ: Małachowski w finale. Trzecie złoto Mo Faraha

Ennaoui: finał MŚ to cel minimum