tvp.pl informacje sport kultura rozrywka vod serwisy tvp.pl program telewizyjny

Półmetek sezonu w F1. "Dajcie nam się ścigać!"

To miał być sezon nudnej jazdy z łatwym do wytypowania mistrzem. Stało się jednak inaczej. Pierwsza część sezonu Formuły 1 przyniosła wiele emocjonujących momentów. Przybliżamy najważniejsze z nich.
Lewis Hamilton (fot. Getty Images)

F1 i kolarstwo walczą o fair play. FIA nie miała odwagi?

Czerwień znów w modzie

Wydawało się, że Lewis Hamilton bezproblemowo zdobędzie mistrzostwo po zakończeniu kariery przez Nico Rosberga. W zeszłym sezonie Mercedes zdominował rywalizację, ale w 2017 roku inżynierowie Ferrari zadbali o to, aby droga Brytyjczyka po czwarty tytuł nie była prosta. Sebastian Vettel w bolidzie zespołu z Maranello stał się godnym rywalem.

Niemiec objął prowadzenie w klasyfikacji generalnej po pierwszym wyścigu – Grand Prix Australii. Od drugiej rundy jego przewaga systematyczne wzrastała aż stopniała do zaledwie jednego punktu po rundzie w Wielkiej Brytanii. Sezon, który nie zapowiadał się na szczególny, po 10 wyścigach rozpoczął się na nowo.


W kierowcach wyrównana walka wzbudza niezwykłe emocje, ale niestety także te pozasportowe. W trakcie wyścigu w Azerbejdżanie doszło do nieprzyjemnego starcia między Vettelem i Hamiltonem podczas pobytu na torze samochodu bezpieczeństwa. Pierwszy z nich uważał, że rywal specjalnie zahamował przy wyjeździe z jednego zakrętów, przez co doszło do kontaktu między bolidami. Sprawiedliwości chciał szukać na własną rękę, doprowadzając do konfrontacji, która zakończyła się karą dla Niemca. Kierowcy ponoć nie podają sobie ręki w paddocku do dziś…

Fernando Alonso (fot. Getty Images)

Bez szczęścia i bez sprzętu

Fernando Alonso nigdy nie ukrywał swoich ambicji, że przechodząc do McLarena, liczył na konkurencyjny bolid, dzięki któremu mógłby walczyć o mistrzostwo. Od czasu zmiany dostawcy silników z Mercedesa na Hondę jego wyniki nie wyglądają imponująco.

Powiedzieć, że początek sezonu dla Hiszpana był nieudany, to nie powiedzieć nic. W Australii opadł z rywalizacji na trzy okrążenia przed końcem, w Bahrajnie zabrakło mu jednego, a podczas GP Rosji doznał defektu… w trakcie okrążenia formującego. Do mety wyścigu dojechał dopiero w piątej rundzie sezonu – domowym GP w Hiszpanii. Punkty zdobył dopiero w Azerbejdżanie.

Inżynierowie Hondy robią wszystko, aby uspokoić kierowcę, ale trudno oczekiwać, że ten zadowoli się możliwością przejechania pełnego wyścigu. McLaren ma za sobą jednak mały sukces. Podczas pierwszej części kwalifikacji do Grand Prix Wielkiej Brytanii Alonso osiągnął najlepszy czas. Wyścigu jednak nie ukończył… W jakim bolidzie będzie ścigał się za rok? Ferrari i Renault – to najczęściej wymieniane przez media kierunki.

Jenson Button (L) i Fernando Alonso (fot. Getty Images)

Rezerwowy Button

Cierpliwość Hiszpana skończyła się pod koniec maja. Stwierdził, że nie będzie uczestniczył w prestiżowym wyścigu w Monako i zamiast tego zdecydował się wystartować w równie sławnym i interesującym Indy 500. McLaren nie szukał długo zastępcy, stawiając na trzeciego kierowcę – Jensona Buttona.

Brytyjczyk w kwalifikacjach osiągnął nadspodziewanie dobry rezultat, zajmując dziewiąte miejsce, ale ostatecznie wystartował z alei serwisowej ze względu na nieprzepisową wymianę części, która skutkowała przesunięciem o 15 miejsc na starcie wyścigu.

Rywalizację na żywo w Indianapolis obserwował sam Alonso, który tuż przed startem skontaktował się przez radio z Buttonem. – Jenson, mój przyjacielu, jestem pewien, że chciałeś mnie usłyszeć przed początkiem wyścigu. Życzę ci jedynie szczęścia, oglądam cię w telewizji. Dbaj o mój samochód! – powiedział Hiszpan. – Dzięki, zamierzam załatwić się w twoim siedzeniu – odpowiedział żartobliwie Brytyjczyk, który rywalizację zakończył kilkanaście okrążeń przed końcem po zderzeniu z Pascalem Wehrleinem.

Sebastian Vettel (fot. Getty Images)

Fortuna kołem się toczy...

Mercedes na torze w Silverstone zapisał dublet, ale głównie dzięki problemom kierowców Ferrari w końcówce wyścigu. Dwa okrążenia przed końcem na drugim miejscu jechał Kimi Raikkonen, lecz nie utrzymał swojej lokaty. Lewa przednia opona w jego bolidzie zniszczyła się na tyle, że nie mógł odeprzeć ataku rodaka – Valtteriego Bottasa. Musiał zjechać do boksu na wymianę ogumienia i wyjechał na czwartej pozycji za Sebastianem Vettelem.

Dla Niemca była to dość dobra sytuacja, ponieważ jadący na pierwszym miejscu Lewis Hamilton odrabiał mniej punktów w klasyfikacji generalnej, ale ostatecznie i on nie zdołał utrzymać miejsca na podium, ponieważ w jego samochodzie zużyła się dokładnie ta sama opona co w aucie Raikkonena. Na okrążenie przed końcem Vettel zjechał do alei serwisowej, dlatego na metę dojechał jako siódmy.

Nie było żadnego sygnału, że wydarzy się coś takiego. Miałem wibracje przez 20 okrążeń, opony nie wyglądały dobrze, ale one nigdy takie nie są. Kimi miał podobny problem, ale jego ogumienie było o 5-6 okrążeń świeższe. To niewątpliwie nas zaskoczyło – powiedział lider klasyfikacji mistrzostw świata.

Esteban Ocon (fot. Getty Images)

Wojna domowa

Wykonywanie poleceń zespołowych i walka o indywidualne osiągnięcia nie zawsze idą w parze. Historia zna przypadki, w których interes drużyny był przekładany nad interes kierowców. Jednym z najsławniejszych przykładów jest sytuacja z 2010 roku. – Fernando jest szybszy od ciebie – taką informację przez radio usłyszał zawodnik Ferrari – Felipe Massa, po czym posłusznie dał się wyprzedzić Hiszpanowi Alonso.

Czasami jednak kierowcy nie słuchają poleceń. Taka sytuacja wydarzyła się podczas GP Kanady, kiedy bolidy Force India jechały na czwartym i piątym miejscu – za Danielem Ricciardo z Red Bulla. Sergio Perez znajdował się przed Estebanem Oconem, lecz szefowie zespołu zwrócili uwagę, że Francuz jedzie szybciej niż jego kolega z drużyny i być może będzie miał szansę zaatakować podium.

Sergio, Esteban ma dobre tempo, mówi, że może wyprzedzić Ricciardo, jeśli dostanie okazję. Rób wszystko, co możesz – taką informację otrzymał Perez przez radio na 52. okrążeniu. Wtedy miał jeszcze nadzieję na wyprzedzenie Australijczyka, ale cierpliwość zespołu kończyła się. – Dajemy ci trzy okrążenia na zaatakowanie Ricciardo. W przeciwnym wypadku będziemy musieli dokonać zamiany. Samochody Ferrari zbliżają się – ta wiadomość nie spodobała się Perezowi.

To strata czasu. Ricciardo jest coraz słabszy. Pozwólcie nam się ścigać i zostawcie mnie w spokoju. Dajcie mi szansę. Na pewno taka będzie – apelował. Meksykanin nie doganiał jednak kierowcy Red Bulla, co na następnych okrążeniach wykorzystał Sebastian Vettel. Niemiec dogonił i wyprzedził obu kierowców Force India, wznawiając dyskusję na temat poleceń drużynowych.

Kto zostanie mistrzem świata w Formule 1?
Kto zostanie mistrzem świata w Formule 1?
  • 51.0%Sebastian Vettel
  • 39.3%Lewis Hamilton
  • 9.7%ktoś inny

najpopularniejsze

PŚ: przełamanie w Wiśle? Nieudane inauguracje...

PŚ w Wiśle: pierwsze takie kwalifikacje. Triumf Krafta

Media: Kubica wniesie do zespołu 8 milionów euro

"Cukier" zamiast śniegu? Polacy gotowi na start sezonu

Z kortu do szwalni. Nowe życie Domachowskiej