tvp.pl informacje sport kultura rozrywka vod serwisy tvp.pl program telewizyjny

Definitywny koniec? Fury obraził się na... rodzinę

Tyson Fury (25-0, 18 KO) po raz kolejny wprawił w osłupienie kibiców boksu. Miał wrócić na ring jesienią 2017 roku, jednak 26 lipca oświadczył w mediach społecznościowych, że kończy karierę. Wszystko wskazuje na to, że poczuł się zdradzony przez członków rodziny, którzy za jego plecami negocjowali z Davidem Hayem (28-3, 26 KO).
Tyson Fury (na biało) i David Haye (fot. Getty)

STALKING, DOPING I SZALEŃSTWO. HISTORIA BRIGGSA

Fury zaszokował świat boksu w listopadzie 2015 roku. Wtedy jako pierwszy od ponad dekady pokonał Władimira Kliczkę (64-5, 53 KO), odbierając mu mistrzowskie pasy federacji IBF, WBA i WBO. W 2016 roku miało dojść do rewanżu, ale Brytyjczyk dwukrotnie się z niego wycofywał. Za pierwszym razem z powodu kontuzji, za drugim powołując się na depresję. Potem okazało się, że w jego organizmie wykryto kokainę.

Władimir Kliczko (L) i Tyson Fury (fot. Getty) Ostatecznie odszedł w niesławie i nigdy nie dane było mu bronić tytułów w ringu. Przestał interesować się sportem i zaczął ważyć ponad 150 kilogramów. – Kiedyś kochałem boks, teraz go nienawidzę – stwierdził. Potem przyznał się do myśli samobójczych i ogłosił rozbrat ze sportem.

Od początku mógł liczyć na wsparcie najbliższych. Jego wujek (i trener zarazem) Peter Fury wierzył w powrót na ring. Kuzyn Hughie Fury (20-0, 10 KO) w międzyczasie stał się jednym z wiodących postaci na scenie wagi ciężkiej. 23 września spróbuje odzyskać posiadany niegdyś przez Tysona pas federacji WBO, który obecnie należy do Josepha Parkera (23-0, 18 KO).

Choć Hughie nie ma jeszcze tytułu, to jego obóz... już myśli o kolejnej walce. We wtorek Peter Fury zamieścił w mediach społecznościowych zdjęcie ze współpracownikami Davida Haye'a. Z opisu wynika, że obie strony osiągnęły porozumienie i pod koniec 2017 roku może dojść do walki Fury – Haye. Warunek jest jeden: pierwszy z nich musi we wrześniu pokonać Parkera i zdobyć mistrzowski pas.

David Haye (fot. Getty) I to właśnie ten fakt doprowadził Tysona do furii. Sam miał dwukrotnie walczyć z Hayem – w 2013 roku rywal dwukrotnie przekładał termin pojedynku. W końcu... zdecydował się na zakończenie kariery z powodów zdrowotnych. Fury stracił rok i nie ukrywał wściekłości na rodaka.

Naprawdę go nienawidzę. Jest mocny w gębie i wydaje się pewny siebie, ale tak naprawdę udaje. To pozer, który na każdym kroku kłamie. Wolałbym dać walkę o tytuł kuzynowi niż jemu. Nigdy nie wyjdę z nim do ringu! – grzmiał Tyson.

Sam Haye po niespełna 4 latach zdecydował się wrócić do boksu. Po dwóch wygranych z niżej notowanymi rywalami w marcu 2017 roku zmierzył się z Tonym Bellew (29-2-1, 19 KO). Od szóstej rundy walczył z zerwanym ścięgnem Achillesa. Choć pokazał serce do walki, to w 10. rundzie został poddany przez trenera. Teraz planuje kolejny powrót.

Tyson Fury (fot. Getty) "Miałem piękną karierę. To była epicka podróż. Dziękuję wszystkim fanom, którzy od początku mnie dopingowali i we mnie wierzyli" – napisał w mediach społecznościowych były mistrz świata kilka godzin po tym, jak pojawiły się informacje o możliwej walce kuzyna z Hayem.

Tyson to Tyson. On ma za sobą różne trudne momenty, ale jestem pewien, że wszystko będzie w porządku. W jego przypadku nigdy nie można być pewnym, co przyniesie jutro, ale jestem przekonany, że wróci do sportu – skomentował jego słowa Peter Fury.

W podobnym tonie wypowiadał się promotor Frank Warren. – Boks potrzebuje Tysona. To oczywiste – stwierdził. Były mistrz chce wrócić na ring, ale wcześniej musi się uporać z brytyjską komisją antydopingową (UKAD), która w 2016 roku wykryła w jego organizmie obecność zakazanej substancji.

Zobacz także Zimnoch: musimy ze Szpilką wyjaśnić wszystko w ringu Wasilewski: psycholog dla Szpilki to dobre rozwiązanie

podobne informacje

Brutalny Wilder. Połamana szczęka w studio telewizyjnym

Wilder szykuje się na Fury'ego. Oberwało się maskotce i... [WIDEO]

"Dajcie mi Wildera!" Anthony Joshua zapowiada kolejną walkę. Wielkie starcie w kwietniu?

"Miks braci Kliczko z Chorwacji". Realne zagrożenie dla Joshuy i Wildera