tvp.pl informacje sport kultura rozrywka vod serwisy tvp.pl program telewizyjny

Czas podsumowań: słabe strony Legii w dwumeczu z Astaną

Po przegranej rywalizacji o awans do 4. rundy eliminacji Ligi Mistrzów, trener Jacek Magiera ma o czym myśleć. Jego zespół w niczym nie przypominał bowiem drużyny, która jeszcze przed kilkoma tygodniami sięgała po mistrzostwo Polski. Kto zawiódł? W jakich aspektach stołeczni wypadli najgorzej?
Guilherme (fot. PAP)

Chaos w defensywie

Kompletnie zdezorganizowana w pierwszym meczu linia obrony doprowadziła do sytuacji, w której legioniści musieli przy Łazienkowskiej odrabiać dwubramkową stratę. Przy golach Kabanangi i Twumasiego jak na dłoni widać było brak zrozumienia wśród zawodników i sporą dekoncentrację.

Z perspektywy czasu widać, że ostatnie minuty starcia w Kazachstanie zadecydowały o rezultacie tego dwumeczu. Do awansu zabrakło bowiem jednego strzelonego gola lub – jak kto woli – jednego mniej straconego. A przecież Astana na 3:1 strzeliła już w doliczonym czasie gry, gdy zbyt duża liczba zawodników zaangażowała się w poczynania ofensywne, a defensorzy nie zdążyli wrócić za skrzydłowym.

W rewanżu rywale stworzyli znacznie mniej okazji, ale i nie mieli potrzeby nieustannego atakowania bramki rywala. W związku z tym kwartet zbudowany z Jędrzejczyka, Czerwińskiego, Pazdana i Hlouska nie popełnił wielu błędów, a drugi z nich dołożył nawet gola.

Oceny po meczu Legii: najlepsza była... obrona

Igor Shitov i Thibault Moulin (fot. PAP) Bezbarwny środek pola

Niemoc środkowych pomocników uwypukliła się zwłaszcza w rewanżu. Dobrze ustawieni na swojej połowie Kazachowie sprawili, że Legia nie miała pomysłu na to, jak przedrzeć się w pole karne. Co rusz przeprowadzała akcje skrzydłami, ale niewiele było z nich pożytku.

Kiepski występ zaliczył m.in. Thibault Moulin, na którego prostopadłe podania z głębi pola liczyli kibice. Grę stołecznych rozruszało dopiero wejście Szymańskiego, który – choć ustawiony głównie na boku – szukał miejsca do rozegrania schodząc także do środka.

Zabrakło "zimnej krwi"

W tak wyrównanych starciach nie można pozwolić sobie na marnowanie jakichkolwiek sytuacji. Jedną z najlepszych miał Armando Sadiku. Albańczyk otrzymał precyzyjne dośrodkowanie od Adama Hlouska, ale uderzył głową prosto w bramkarza. Była to dopiero pierwsza połowa spotkania, więc czasu na strzelenie drugiego gola byłoby znacznie więcej.

Ale i w pierwszym meczu były momenty, gdy podopieczni Jacka Magiery powinni zdobyć gola, a tego nie zrobili. Okazję do tego miał choćby Michał Kucharczyk, który z najbliższej odległości – podobnie jak Sadiku – trafił w golkipera Astany.

El. LM: Adebayor poprowadził do zwycięstwa, awans Slavii

Armando Sadiku i Michał Kucharczyk (fot. pap/bartłomiej zborowski) Brak pomysłów

W pierwszym meczu Kazachowie nastawili się na atak, dzięki czemu Legia miała możliwość wyprowadzania sporadycznych kontrataków. Gdy jednak Astana pojawiła się na Łazienkowskiej z zapasem dwóch goli, nie miała zamiaru szarżować. Rywale ustawili się na własnej połowie i konsekwentnie dbali o to, by przeszkadzać gospodarzom.

Schemat polegający na zagraniu do skrzydła i dośrodkowaniu piłki w pole karne okazał się niezwykle nieskuteczny, bo futbolówka rzadko kiedy docierała do adresata. A gdy już dotarła, jak w pierwszej połowie do Sadiku, i tak nie znalazła miejsca w bramce.

Kolejny falstart Legii. "Nie ma usprawiedliwień"

Wzmocnienia, które nie spełniły oczekiwań

Latem Legia ściągnęła kilku zawodników, którzy mieli z miejsca wnieść do zespołu jakość i pomóc w walce o Ligę Mistrzów. Tymczasem spośród wszystkich gracz pozyskanych w ostatnich tygodniach, trudno wyróżnić kogokolwiek.

Armando Sadiku strzelił gola w Astanie, ale w rewanżu zmarnował doskonałą okazję i generalnie nie błyszczał. Krzysztof Mączyński popełnił w pierwszym spotkaniu kosztowny błąd i niewiele dawał w ofensywie. Cristian Pasquato zaś w trakcie całego dwumeczu rozegrał tylko 28 minut. A Łukasz Moneta i Hildeberto nie pojawili się na murawie nawet na chwilę.

Liga Mistrzów nie dla Legii. Zobacz skrót meczu [WIDEO]
Legia – FK Astana: minuta ciszy i specjalna oprawa w rocznicę Powstania Warszawskiego
Vuković: sztab Legii to nie chorągiewki. Do końca wierzyliśmy w zwycięstwo
Artur Jędrzejczyk: schodziliśmy z boiska z podniesioną głową
Czerwiński po Legia – Astana: daliśmy z siebie tyle, ile mogliśmy...

podobne informacje

Hiszpańskie demony PSG. "Szansa na powtórkę jest znikoma"

Wybierz najlepszą jedenastkę fazy grupowej Ligi Mistrzów!

Liverpool blisko rekordu goli oraz najwyższego wyniku w historii

Sterling, Kane, Ronaldo... Jedenastka fazy grupowej LM