tvp.pl informacje sport kultura rozrywka vod serwisy tvp.pl program telewizyjny

Koniec ery Kliczków. Nadchodzi czas bezkrólewia?

Decyzja Władimira Kliczki (64-5, 53 KO) o zakończeniu kariery zaskoczyła bokserskie środowisko. Kibice i eksperci spodziewali się, że 11 listopada zmierzy się w Las Vegas w rewanżu z Anthonym Joshuą (19-0, 19 KO). Emerytura Ukraińca może kompletnie wywrócić dotychczasowy porządek w królewskiej kategorii.

Koniec ery Kliczków. Nadchodzi czas bezkrólewia?

Decyzja Władimira Kliczki (64-5, 53 KO) o zakończeniu kariery zaskoczyła bokserskie środowisko. Kibice i eksperci spodziewali się, że 11 listopada zmierzy się w Las Vegas w rewanżu z Anthonym Joshuą (19-0, 19 KO). Emerytura Ukraińca może kompletnie wywrócić dotychczasowy porządek w królewskiej kategorii.
Władimir Kliczko (L) i Anthony Joshua (fot. Getty)

NAJWAŻNIEJSZE MOMENTY W KARIERZE WŁADIMIRA KLICZKI

Nikt w XXI wieku nie był tak blisko tytułu niekwestionowanego czempiona jak młodszy z braci Kliczków. Ostatni raz ta sztuka udała się w 1999 roku Lennoksowi Lewisowi. Władimir dominował dokładnie przez dziewięć lat, siedem miesięcy i siedem dni. Ostatecznie zgromadził pasy federacji IBF, WBA i WBO – nikt nie był w ich posiadaniu tak długo jak on. Przez wiele lat ostatni brakujący tytuł organizacji WBC należał do... jego starszego brat Witalija. Unifikacja nie była możliwa, choć Don King kusił rekordowymi ofertami. Obaj obiecali jednak matce, że nigdy nie wyjdą razem do ringu i słowa dotrzymali.

Starszy z braci ostatecznie powiedział "dość" pod koniec 2012 roku. Wcześniej rozstał się z ringiem w 2004 roku z powodu kontuzji, ale po blisko czterech latach przerwy wrócił. Wygrał 10 kolejnych walk, nokautując po drodze między innymi Alberta Sosnowskiego i Tomasza Adamka. Po ogłoszeniu bokserskiej emerytury wciąż wychodził do ringu razem z Władimirem – towarzyszył mu także podczas ostatniej porażki z Joshuą.

Zakończenie kariery przez młodszego z braci przyszło w wyjątkowym momencie. Nigdy wcześniej w bogatej karierze na ringach zawodowych nie przegrał dwóch walk z rzędu. Tytuły odebrał mu w listopadzie 2015 roku Tyson Fury (25-0, 18 KO), jednak niedługo potem wpadł w depresję i je stracił. W ringu nie pojawił się ponownie do dziś i nic nie wskazuje na to, by sytuacja miała się zmienić w najbliższych miesiącach.

Władimir wrócił największą z możliwych walk – stawił czoła młodszemu o 13 lat przeciwnikowi, w którym wielu widziało jego następcę. Z Joshuą spotkał się na Wembley w obecności 90 tysięcy widzów. Pojedynek obfitował w zwroty akcji – w 5. rundzie Ukrainiec wylądował na deskach, by w kolejnej odsłonie odpowiedzieć tym samym rywalowi. Ostatecznie Brytyjczyk udowodnił wyższość w 11. rundzie.

Walka odbiła się szerokim echem, a jej zwycięzca zdobył tytuły federacji WBA i IBF. Wszyscy spodziewali się rewanżu – Kliczko miał w kontrakcie zapisaną klauzulę gwarantującą kolejny pojedynek. Eddie Hearn – promotor Brytyjczyka – zarezerwował nawet halę w Las Vegas na 11 listopada. Gdy oficjalne potwierdzenie wydawało się kwestią dni, Ukrainiec zaskoczył decyzją o zakończeniu kariery.

W pewnym momencie życia każdy z nas potrzebuje nowych, świeżych wyzwań. Nie mogłem wybrać lepszej kariery od tej w boksie. Moja sportowa podróż trwała 27 lat. Dzięki niej zwiedziłem świat, poznałem języki, stworzyłem biznesy, pomogłem ludziom w potrzebie. Osiągnąłem wszystko, o czym mogłem marzyćpowiedział Kliczko w oświadczeniu dla mediów i kibiców.

Jego decyzja może wywołać prawdziwe trzęsienie ziemi w królewskiej kategorii. Paradoksalnie największe problemy będzie miał teraz... Joshua. Tuż po słowach Ukraińca federacja IBF nakazała mu walkę z Kubratem Pulewem (25-1, 13 KO). Szkopuł w tym, że równolegle organizacja WBA zleciła mu starcie... z Luisem Ortizem (27-0, 23 KO).

Aby spełnić te żądania, Joshua musiałby się rozdwoić. Najbardziej prawdopodobne jest to, że straci pas federacji WBA, który wywalczył pokonując Kliczkę. Pierwsze negocjacje z obozem Pulewa już się odbyły. Ortiz z kolei w ostatnich tygodniach był wymieniany jako prawdopodobny listopadowy rywal... mistrza WBC, Deontaya Wildera (38-0, 37 KO). Teraz do tego elektryzująco zapowiadającego się starcia raczej nie dojdzie – Kubańczyk będzie czekał na decyzję Joshuy i reakcję federacji WBA. Jeśli Brytyjczyk wybierze Pulewa i zwolni tytuł, to w walce o wakujące trofeum Ortiz zmierzy z kolejnym z najwyżej notowanych w rankingu dostępnych rywali.

Pięściarskie zmagania zejdą w najbliższych tygodniach na dalszy plan – większe znaczenie odegrają zakulisowe działania promotorów. Joshua do tej pory mógł być spokojny – prowadzący jego interesy Hearn to jeden z najlepszych specjalistów w branży. Potrafił odwlec obowiązkową obronę tytułu IBF z Pulewem o blisko rok – wcześniej taka sztuka nie udała się Fury'emu, który stracił to trofeum tydzień po zwycięskiej walce.

Scenariuszy jest bez liku, ale najbardziej prawdopodobne jest bezkrólewie. Obecnie jest trzech mistrzów – pas WBC należy do Wildera, tytuł WBO do Josepha Parkera (23-0, 18 KO), a te organizacji WBA i IBF do Joshuy. Jeśli Brytyjczyk straci jeden z pasów, to za moment na scenie może pojawić się... czwarty czempion. Tylko kto w takiej sytuacji będzie prawdziwym numerem jeden?

Być może sprawę we własne ręce wezmą sami pięściarze. Wilder po decyzji Kliczki zabrał głos w mediach społecznościowych i wyzwał Joshuę do walki – do wielkiej unifikacji miałoby dojść 4 listopada w USA. Paradoksalnie, to rozwiązanie ma dużo sensu z każdego punktu widzenia – jeśli Brytyjczyk przyjmie wyzwanie, to na pewno nie straci mistrzowskich pasów IBF i WBA, bo walki unifikacyjne mają pierwszeństwo przed obowiązkowymi obronami.

Mamy szansę stworzyć jedną z największych walk w historii wagi ciężkiej. Zróbmy to! Nie chcę słyszeć o obowiązkowych obronach... Deontay Wilder

Wilder mimo wszystko wydaje się także łatwiejszym przeciwnikiem niż Ortiz. Kubańczyk nie należy może do najmłodszych (ma 38 lat), ale przemawiają za nim bogate doświadczenie z ringów amatorskich, twarda szczęka oraz nieszablonowy styl mańkuta. Amerykanin ma "tylko" siłę – technicznie wciąż wydaje się pięściarzem nie do końca ukształtowanym.

Na ringach zawodowych do tej pory nie zmierzył się z przeciwnikiem ze ścisłej czołówki. Jego również – podobnie jak Joshuę – prześladują federacyjne zobowiązania. Organizacja WBC nakazała mu walkę z Bermanem Stivernem (25-2-1, 21 KO) – tym samym, z którego rąk w styczniu 2015 roku wywalczył tytuł. Zdobył go po jednostronnym pojedynku, w którym nie pozostawił wątpliwości. Rewanż nie budzi emocji wśród fanów – nie jest nim zainteresowana też żadna z dużych amerykańskich stacji telewizyjnych, co mocno komplikuje negocjacje.

Zamieszanie z mistrzowskimi pasami i kompletny brak przejrzystości z pewnością nie przysporzą boksowi nowych fanów. Cała sprawa ma jednak drugie dno – pokazuje prawdziwą wyjątkowość Władimira Kliczki, który przez wiele lat potrafił radzić sobie z wymaganiami federacji i nigdy nie stracił żadnego z pasów przy zielonym stoliku. Często musiał przez to stawiać czoła rywalom, którzy w ogóle nie zasługiwali na to, by wychodzić z nim do ringu – takim jak narzucony przez WBO w 2014 roku Alex Leapai (30-7-3, 24 KO), którego z łatwością znokautował w 5. rundzie.

Tylko czy mistrzowskie tytuły koniec końców są aż tak istotne? Nikt nie ma wątpliwości, że największą postacią po odejściu Kliczki zostanie Joshua – i to bez względu na liczbę pasów u boku. Wszystko przez to, że budzi największe zainteresowanie mediów i kibiców. To on potrafi w kilka minut wyprzedawać największe brytyjskie hale, a jego pojedynki w systemie Pay-Per-View oglądają w Anglii setki tysięcy ludzi.

Pozostali grają w zupełnie innej lidze. Dość powiedzieć, że Wilder nie potrafił wyprzedać kompletu biletów nawet... w rodzinnej Alabamie. Ortiz z kolei wciąż nie mówi po angielsku – owszem, jego wartości sportowej nie sposób kwestionować, ale pod względem marketingowym sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Parker ma podobny problem – pierwszy raz bronił tytułu przez własnymi kibicami w Nowej Zelandii w maju, jednak walka zakończyła się spektakularnym finansowym fiaskiem.

Nic zatem dziwnego, że to właśnie Joshua będzie w najbliższych miesiącach najbardziej łakomym kąskiem. Bez względu na liczbę pasów w stawce, pewne jest jedno – to starcie z nim gwarantuje największe zainteresowanie, co bezpośrednio przekłada się na wysokość gaży. Pod tym względem Brytyjczyk rzeczywiście może okazać się następcą Kliczki, który widzi w nim mistrza nowej generacji.

Kacper Bartosiak

Kto po odejściu Kliczki jest obecnie najlepszym pięściarzem w wadze ciężkiej?
Kto po odejściu Kliczki jest obecnie najlepszym pięściarzem w wadze ciężkiej?
  • 73.1%Anthony Joshua
  • 14.6%Deontay Wilder
  • 5.4%Luis Ortiz
  • 5.4%Tyson Fury
  • 1.5%ktoś inny

PRÓBOWAŁ UTOPIĆ KLICZKĘ, A TERAZ... WPADŁ NA DOPINGU!

najnowsze opinie

Rafał Rostkowski Suarez kopnął bramkarza w rękę i głowę

Apoloniusz Tajner Skoczkowie muszą wyjechać z kraju!

Jakub Kot Czy jury popełniło błąd? Warunki były stabilne...

Adam Małysz Niesamowity konkurs! W niedzielę Kubacki faworytem