tvp.pl informacje sport kultura rozrywka vod serwisy tvp.pl program telewizyjny
zakończony
Betard Sparta Wrocław
MrGarden GKM Grudziądz
52
:
38
Szczegóły
Data
4.08.2017, 19:00
Rozgrywki
Ekstraliga, 12. kolejka
Zwiń

Betard - GKM Grudziądz 52:38. Pewna wygrana gospodarzy

Betard Sparta Wrocław pokonała MrGarden GKM Grudziądz 52:38 w 12. kolejce żużlowej Ekstraligi. Pierwszy mecz także wygrali wrocławianie 50:40 i zdobyli punkt bonusowy.
Vaclav Milik (L) i Maciej Janowski (PAP/Maciej Kulczyński)

Betard pewnie pokonał GKM, ale mecz nie był nudny. Dwa pierwsze biegi wrocławianie wygrali po 5:1 i na starcie wypracowali sobie pokaźną zaliczkę, ale już ta druga gonitwa pokazała, że nie będzie to jednostronny pojedynek. Maksym Drabik wyskoczył daleko do przodu, ale Kamil Wieczorek z Damianem Dróżdżem toczyli przez niemal cztery okrążenia zacięty bój o drugie miejsce. Do ciekawej sytuacji doszło w trzecim biegu. Maciej Janowski przez cztery okrążenia naciskał prowadzącego Krzysztofa Buczkowskiego, ale żużlowiec gości okazał się lepszy.

W składzie gości na starcie z Betardem znalazł się Kai Huckenbeck, który tydzień temu świetnie radził sobie na Stadionie Olimpijskim podczas zawodów igrzysk sportów nieolimpijskich The World Games 2017 (zdobył 12 punktów). Tym razem Niemiec jednak nie zachwycił, bo zdobył tylko dwa oczka.

Zawodnikiem, który "trzymał wynik" dla drużyny przyjezdnej był Artiom Łaguta. Rosjanin w drugim swoim starcie w siódmym biegu zostawił za plecami Taia Woffindena. Zrezygnowany Brytyjczyk nawet specjalnie nie gonił rywala i jeszcze dał się wyprzedzić koledze z drużyny – Szymonowi Woźniakowi.

Andzej Lebedev (czerwony kask) i Damian Dróźdź (fot. PAP) Woffinden jeszcze słabiej pojechał w biegu dziewiątym, kiedy został daleko z tyłu i osamotniony Woźniak toczył walkę z parą gości Rafał Okoniewski i Krzysztof Buczkowski. Przyjezdni jechali blisko siebie i zawodnik gospodarzy nie miał jak przebić się na wyższe miejsce. GKM wygrał podwójnie i było 32:22. „Tajski” klasę pokazał dopiero w gonitwie 13. Brytyjczyk wyskoczył spod taśmy jak z procy i już po jednym okrążeniu miał całą prostą przewagi. Wtedy też pierwszy raz i ostatni w piątkowym spotkaniu Łaguta musiał uznać wyższość któregoś z rywali.

Sparta wygraną przypieczętowała bieg wcześniej, kiedy Janowski i Maksym Drabik pewnie pokonali Krzysztofa Buczkowskiego i Kamila Wieczorka. W całym spotkaniu było 43:29 i nawet, gdyby pozostałe trzy gonitwy przyjezdni zwyciężali podwójnie, nie zdołaliby już odrobić strat.

Trochę się tu pozmieniał tor, ale moje motocykle dobrze sobie dzisiaj radziły. Mecz mógł się podobać, był fajny, ale szkoda, że przegraliśmy – krótko skomentował spotkanie Łaguta. Trener miejscowych Rafał Dobrucki nie ukrywał zadowolenia z wygranej. – Zwycięstwo cieszy, ale trzeba wyciągać wnioski. Bardzo równo pojechaliśmy, ale nie ustrzegliśmy się błędów. Przygotowujemy się do najważniejszego fragmentu sezonu i cały czas szukamy optymalnych ustawień w sprzęcie. Wydaje się, że tylko Maks nie ma kłopotów – dodał.