tvp.pl informacje sport kultura rozrywka vod serwisy tvp.pl program telewizyjny

"Tiger Woods tyczki". Talent Duplantisa eksploduje w Londynie?

Pełnoletność osiągnie dopiero w listopadzie, a pierwsze piwo będzie mógł kupić za trzy lata. To jednak nie przeszkadza mu rywalizować z najlepszymi tyczkarzami globu. Już w Londynie może zdobyć medal, a wkrótce stać się jedną z największych gwiazd lekkiej atletyki. Poznajcie Armanda Duplantisa, nazywanego za Oceanem "Tigerem Woodsem tyczki".
Amand Duplantis (fot. Getty Images)

Finał konkursu skoku o tyczce we wtorek. Transmisja sesji wieczornej od godziny 19.55 w TVP Sport, SPORT.TVP.PL i aplikacji mobilnej, a od 20.15 w TVP 1.

Z pozoru zwyczajny dom w Lafayette w stanie Luizjana wyróżnia się dopiero wówczas, gdy zajrzymy na jego podwórko. W ogrodzie znajduje się blisko 40-metrowy rozbieg i skocznia, na której trenuje młody Mondo. Zbudował mu ją jego ojciec – Greg. Jako były tyczkarz doskonale potrafił ocenić potencjał syna. Zwłaszcza, że ten od najmłodszych lat przejawiał swój wielki talent.

Do głowy przychodziły mu różne pomysły, ale zawsze związane z wysokością. Lubił znikać z domu, by chodzić po drzewach. Razem z braćmi skakali z dachów na deskorolkach, co oczywiście nie podobało się rodzicom. Nawet gdy Mondo udało się zatrzymać w domu, ten sięgał po miotłę i przeskakiwał różne przeszkody, lądując na kanapie. Dużą popularność zyskał jego film, gdy wysokość 3 metrów pokonuje, biorąc rozbieg na... segwayu.

The future is here @dpaynepv #worldrecord ? 10ft @johannaduplantis

Post udostępniony przez Mondo Duplantis (@mondo_duplantis)

Kwestią czasu było, gdy zabierze się za to na poważnie. W pewnym momencie zaczął skakać na tyle wysoko, że dalsze treningi w ogrodzie stały się zbyt niebezpieczne. Przeniósł się więc na obiekty szkoły średniej. Nie ograniczał się jednak do samych ćwiczeń na skoczni. Dużo czytał, zgłębiał wiedzę o dyscyplinie niemal z każdej strony.

– Powiedziałem mu w pewnym momencie, że nie jest już dla mnie tylko uczniem. Jest moim rywalem. Chcę z nim wygrywać, ale też od niego się uczyć – wspominał Sam Kendricks, główny faworyt tegorocznych mistrzostw świata i przyjaciel Mondo.

Konkretnie miało to miejsce w kwietniu, podczas zawodów w Teksasie. Skoczył wówczas 5,90, bijąc rekord świata juniorów. To trzeci rezultat tegorocznych list światowych, który dałby mu brązowy medal podczas igrzysk olimpijskich w Rio de Janeiro. – To się nie mieści absolutnie w żadnych ramach. On jest tak utalentowany w swojej dyscyplinie, jak Tiger Woods w golfie – przyznał Earl Bell, brązowy medalista olimpijski z Los Angeles.

Amerykanie już teraz nie mogą odżałować, że Duplantis zdecydował się reprezentować Szwecję. To właśnie z tego kraju pochodzi jego matka – Helena. Na co dzień jest dietetykiem i trenerem personalnym. Każdego lata zabierała swoich synów do Skandynawii, gdzie Mondo wraz z braćmi korzystał z tamtejszej infrastruktury. To Szwecja w dużej mierze ukształtowała go jako sportowca i dlatego występuje pod jej flagą.

Duplantis ze złotem ME do lat 20 (fot. Getty Images) – Jest dumnym obywatelem, tak Szwecji, jak i USA. Znam wielu ludzi, którzy ciągle zadają mu to same pytanie: dlaczego nie reprezentujesz Stanów Zjednoczonych? Ale to naprawdę nie ma większego znaczenia. Dla niego celem jest jedynie to, by skakać jak najwyżej – powiedział Kendricks.

Nad łóżkiem Duplantisa wisi podpisany plakat Renauda Lavilleniego, rekordzisty świata (6,16). Wynik Francuza to tylko jeden z celów Szweda. Głównym są igrzyska olimpijskie w Tokio. A 17-latek nie owija w bawełnę – chce pojechać tam po złoty medal. Normalnie zawodnicy swoją najlepszą dyspozycję osiągają tuż przed trzydziestką. W jego przypadku może być inaczej.

– Mondo ma nieprawdopodobną umiejętność w przenoszeniu energii z rozbiegu na moment skoku. Obecnie nie ma na świecie lepszego zawodnika w tym elemencie – twierdzi Jeff Hartwing, były rekordzista USA. – Imponuje mi zwłaszcza tym, że niczego się nie boi. Po prostu staje na rozbiegu, widzi poprzeczkę i wie, że za chwilę ją przeskoczy – dodaje Gavin Nettles, jeden z jego rówieśników i rywali na krajowym podwórku.

A cub amongst lions. #��

Post udostępniony przez Mondo Duplantis (@mondo_duplantis)

Nad tym, by Duplantisowi nie zagotowała się głowa, starannie pracuje ojciec. Właśnie dlatego młody Szwed rzadko występuje w międzynarodowych zawodach. – Ciągłe podróże, kwestie aklimatyzacji, przeplatanie tego z treningami... Nie jest to dobra sytuacja dla człowieka w jego wieku. Wszystko w swoim czasie – stwierdził Greg Duplantis.

Do Londynu przyjechał, by sprawić niespodziankę. Faworytem do złota nie będzie, bo wciąż brakuje mu jeszcze do takich asów jak Kendricks czy Lavillenie. Ma jednak w sobie nutkę szaleństwa i sportowej bezczelności oraz, co najważniejsze, trzeci rezultat światowych tabel. W eliminacjach miał pewne problemy, ale ostatecznie skoczył wymagane 5,70. Z pewnością dla Piotra Liska i Pawła Wojciechowskiego będzie bardzo groźnym przeciwnikiem.