tvp.pl informacje sport kultura rozrywka vod serwisy tvp.pl program telewizyjny

"Dlaczego byłem w Auschwitz". Wyjątkowa podróż Allena...

Ray Allen, dwukrotny mistrz NBA i jeden z najlepszych koszykarzy ostatnich lat, zamieścił niedawno wspomnienie swojego wakacyjnego wyjazdu do... Auschwitz. "To, czego tam doświadczyłem, było przytłaczające" – napisał. "Jak człowiek może robić takie rzeczy drugiemu człowiekowi?".
Ray Allen (fot. Getty)

"The Players Tribune" to platforma komunikacji sportowców z kibicami. Bez dziennikarzy, bez cenzury, bez wtrącających swoje trzy grosze edytorów. Inicjatywa, zapoczątkowana przez słynnego baseballistę Dereka Jetera, cieszy się coraz większą popularnością. Skorzystali z niej m.in. Kobe Bryant, Ronaldo czy Maria Szarapowa. Ostatnio również Ray Allen.

Muzeum Holocaustu w Waszyngtonie (fot. Getty) Były mistrz NBA z Boston Celtics i Miami Heat, rekordzista pod względem liczby trafionych rzutów za trzy, od dwóch sezonów odpoczywa od koszykówki. Wolny czas wykorzystuje m.in. na podróże. W ostatnią udał się do Polski, by z bliska zobaczyć, jaką krzywdę Holocaust wyrządził społeczeństwu.

W Auschwitz spotkał się z Tadeuszem Skoczylasem, którego pradziadkowie ukrywali podczas wojny sześcioro Żydów. "Pokazał mi małą dziurę w podłodze. Maleńką. Wyobraziłem sobie, jak sześć osób chowa się tutaj przed śmiercią. Nie tak dawno temu" – opisywał wstrząśnięty. "To nie było muzeum. To nie była książka do historii. To działo się właśnie tam".

"Tadeusz opisał mi, jak pewnego dnia, w 1942 roku, Naziści postanowili przeczesać dom. Ktoś ze wsi powiedział im, że ukrywają się tu Żydzi. Znaleźli dziurę, ale w środku nikogo już nie było. Bez słowa zabrali całą rodzinę, postawili przed szopą i rozstrzelali". Dziadek Tadeusza miał więcej szczęścia: był wówczas małym chłopcem, bawił się gdzie indziej. Gdy jednak wrócił, zastał wszystkich martwych...

Dla Allena temat Holocaustu nie był obcy. "Czytałem o tym jeszcze gdy byłem nastolatkiem. Widziałem zdjęcia, książki, artykuły, ale to nie samo, co obserwować to wszystko z bliska".

Muzeum Holocaustu w Waszyngtonie (fot. Getty) Wspomina, jak w 1998 roku po raz pierwszy odwiedził Muzeum Holocaustu w Waszyngtonie. Był wówczas zawodnikiem Milwaukee Bucks, miał trochę wolnego czasu, więc udał się na wycieczkę z właścicielem drużyny – Herbem Kohlem. "Wszystko to, czego dowiedziałem się o Holocauście, sprawiło, że poczułem się... nieistotny. To nietypowe dla młodego zawodnika NBA, który czuje raczej, że znalazł się na szczycie świata. Zrozumiałem jednak, że są sprawy poza moją 'bańką', które mają znacznie większe znaczenie".

"Chciałem, żeby jak najwięcej osób to zrozumiało. Gdziekolwiek więc grałem, ilekroć lecieliśmy do Waszyngtonu na mecz z Wizards, prosiłem trenera o trochę czasu i zabierałem grupę do tego muzeum. Każda wizyta była inna. Za każdym razem wszyscy dziękowali mi jednak, że ich tam zaprowadziłem. Widziałem w ich oczach, że zmienili optykę na wiele spraw".

Pomimo tego, wyjazd nad Wisłę mocno nim wstrząsnął. "Myślałem, że wiem, czym był Holocaust. Poleciałem do Polski z kilkorgiem przyjaciół po to, żeby tę wiedzę zgłębić. Nie byłem przygotowany na to, co zobaczyłem. Nie sądziłem, że tak mnie to dotknie. Widziałem wiele filmów, ale nic nie równa się doświadczeniu bycia tam...".

"Powietrze było ciężkie. A cisza... Nigdy nigdzie nie było tak cicho. Cały czas zastanawiałem się: jak jeden człowiek może robić drugiemu takie rzeczy?" – Allen z wielką dbałością opisywał swoje przeżycia. I wyciągał wnioski. "To nie historia. To człowieczeństwo. Teraz. To żywa lekcja dla nas wszystkich."

"Ryzykowali życie, by ratować ludzi, których ledwo znali. (...) Zastanawiałem się, czy też byłbym do tego zdolny. Naprawdę: czy byłbym w stanie zrobić to samo?"

"Praca czyni wolnym", napis na bramie obozu w Auschwitz (fot. Getty) Wizyta w Auschwitz nie na wszystkich wywarła wrażenie. Gdy wrócił, czytał na swój temat wiele niepochlebnych rzeczy... "Niektórym ludziom nie podobało się, że poleciałem do Polski, zamiast zostać w Stanach i wspierać czarną społeczność. (...) Nie poleciałem tam jednak ani jako biały, ani czarny, ani chrześcijanin czy Żyd. Poleciałem jako istota ludzka" – tłumaczył.

Pragnie, by za jego przykładem poszli inni. By jak najwięcej osób poznało świat i jego historię. "Musimy robić więcej w kwestii walki z masową ignorancją. (...) Widzimy tylko siebie, tylko o siebie się martwimy. Myślę teraz o rodzinie Skoczylasów. Co dla nich znaczyło słowo 'my'? 'My' to wszystkie istoty ludzkie, niezależnie od wyglądu i wiary. Wierzyli, że wszystkich warto chronić i byli gotowi za to umrzeć".

"To coś, co warto zapamiętać. Na zawsze".

najpopularniejsze

PŚ: Kubacki wskoczy na podium? "Zaczyna się rozkręcać" [TRANSMISJA]

Wyprzedzić Brazylię. Finał KMŚ Real – Gremio w TVP Sport i SPORT.TVP.PL [TRANSMISJA]

Engelberg: drugie podium Stocha w tym sezonie PŚ

Świetna sobota skoczków. Większy limit na Turniej Czterech Skoczni

Siostrzeniec Małysza najlepszy w Ruce. Duży awans