tvp.pl informacje sport kultura rozrywka vod serwisy tvp.pl program telewizyjny

Barca w pułapce. Pieniądze za Neymara przekleństwem?

Odejście Neymara jest ogromnym ciosem dla Barcelony pod względem sportowym. Znalezienie piłkarza, który zastąpi Brazylijczyka będzie niezwykle trudne. Wydawałoby się, że 222 miliony, które klub otrzymał za transfer, wystarczą do wzmocnienia zespołu. Okazuje się jednak, że bajońskie sumy mogą stać się przekleństwem.
Philippe Coutinho (L) i Ousmane Dembele (fot. Getty Images)

Prezydent Barcelony o Neymarze: żaden zawodnik nie jest większy niż klub

Rynek transferowy cały czas ewoluuje. Dziesięć lat temu – w czerwcu 2007 roku – Thierry Henry podpisał kontrakt z Barcą. Wtedy Francuz był uznawany za jednego z najlepszych piłkarzy na świecie, a wydano na niego zaledwie… 24 miliony euro. W zeszłym sezonie przeznaczono 30 milionów na jedynie rezerwowego napastnika – Paco Alcacera, który przez większą część rozgrywek nie mógł osiągnąć dobrej formy.

Kupienie klasowego zawodnika w dzisiejszych czasach za mniej niż 50-60 milionów euro wydaje się nierealne. Zespoły niechętnie pozbywają się gwiazd, o czym świadczy Neymar, którego PSG mogło ściągnąć dopiero po wpłaceniu gigantycznej klauzuli. Kluby, które mogą sobie pozwolić na wydanie takich sum, można policzyć na palcach jednej ręki. Barcelona nie była zadowolona, że musi pożegnać się z jednym z najbardziej utalentowanych piłkarzy na świecie, ale 222 miliony wydawały się odpowiednią rekompensatą, aby załatać dziury w składzie.

Juergen Klopp (L) i Philippe Coutinho (fot. Getty Images) Negocjacje bez efektów

Philippe Coutinho i Ousmane Dembele byli głównymi celami wicemistrza Hiszpanii od momentu rozpoczęcia letniego okienka. Władze oszacowały budżet na 75 milionów euro plus pieniądze, które uda się uzyskać ze sprzedaży innych zawodników. Wtedy było już wiadomo, że bez ogromnych wpływów nie uda się dogadać z Liverpoolem i Borussią. Tym bardziej, że Barca interesowała się także Hectorem Bellerinem, którego ostatecznie nie sprowadzono, stawiając na Nelsona Semedo.

Działania Katalończyków na rynku transferowym okazały się jednak zbyt wolne. Na razie z drużyną pożegnał się jedynie Jeremy Mathieu, którego Sporting ściągnął za darmo. Barca nie miała wystarczających funduszy, aby opłacić transfery nowych zawodników, więc wydawało się, że pieniądze od PSG spadły z nieba.

W Anglii i Niemczech zdali sobie jednak sprawę z finansowych możliwości Barcelony, szybko podnosząc wymagania. Negocjacje nie są w ostatnim czasie najmocniejszą stroną Katalończyków, więc uznano, że kwoty powyżej 100 milionów euro za piłkarza skutecznie odstraszą ich od kupna albo zachęcą do wydania absurdalnie dużych sum. Mimo doniesień prasy, że dopięcie transferów jest na ostatniej prostej, sytuacja stanęła w martwym punkcie.

Rafinha (fot. Getty Images) Pozbyć się balastu

Liverpool błyskawicznie odrzucił 100 milionów, które proponowała Barca za Coutinho. W Dortmundzie zapewniają, że Dembele nigdzie się nie rusza, ale 150 milionów euro mogłoby skłonić Borussię do sprzedaży. Josep Maria Bartomeu jest w stanie wyłożyć te pieniądze, ale sprowadzenie następcy Neymara za większość środków uzyskanych z jego sprzedaży byłoby szaleństwem.

Tym bardziej, że kadra, którą posiada Ernesto Valverde, jest cały czas szeroka. Coutinho to przede wszystkim środkowy pomocnik, a kandydatów do gry na jego pozycji jest siedmiu – Andres Iniesta, Ivan Rakitić, Andre Gomes, Denis Suarez, Sergi Roberto, Rafinha i Sergio Busquets. Można do tego doliczyć także Carlesa Alenię, który ma za sobą debiut w pierwszym zespole. W wyjściowym składzie może grać jedynie trzech, a przecież o miejsce nie musi martwić się Busquets. Bez pozbycia się zbędnych ogniw ściągnięcie nowego piłkarza do środka pola byłoby bezsensowne.

Dlatego Barca będzie starała się zapłacić mniej, oferując kogoś w zamian. Najprawdopodobniej będzie to Andre Gomes lub Rafinha. Pierwszy z nich przyszedł do Barcelony rok temu, ale był najbardziej krytykowanym piłkarzem w zespole. Z kolei Brazylijczyk często doznawał poważnych kontuzji, przez które nie mógł na dłuższy czas utrzymać miejsca w wyjściowej jedenastce. Problem tkwi w tym, że Liverpool raczej nie jest zainteresowany sprowadzeniem żadnego z nich.

Lionel Messi (tyłem) i Gerard Deulofeu (fot. Getty Images) Wydaje się, że na Camp Nou prędzej zrezygnują z Coutinho niż z Dembele. Francuz to typowy skrzydłowy, a przecież po odejściu Neymara to właśnie takiego gracza potrzeba Valverde. Borussia nie ma jednak zamiaru oddać 20-latka, o czym zapewnił dyrektor sportowy klubu, Hans-Joachim Watzke. – Nie ma żadnych negocjacji w tej sprawie. Dembele ma długoterminową umowę i mamy wobec niego plany – powiedział.

Barcelona ma Gerarda Deulofeu, którego przed sezonem odkupiła z Evertonu, ale nie wiadomo czy jest gotowy, aby z miejsca stać się pierwszoplanowym zawodnikiem. Wychowanek klubu już dwukrotnie był skreślany przez poprzednich trenerów i niewykluczone, że stanie się tak po raz trzeci. Władze ponoć rozważają użycie go jako karty przetargowej przy którejś z transakcji. Byłby to ogromny cios dla Deulofeu, który kilka dni temu z dobrej strony zaprezentował się w meczu o Puchar Gampera, który Barca wygrała 5:0 z Chapecoense.

Grosz do grosza

Klub ma świadomość, że musi odpowiednio wzmocnić skład przed rozpoczęciem sezonu i nie może na tym za bardzo oszczędzać. W zeszłym roku kupieni zawodnicy w większości nie zagwarantowali odpowiedniego poziomu. Tym razem potrzebny jest ktoś, kto z miejsca będzie regularnie grał i miał wpływ na występy drużyny. Mimo że kibice domagają się odważniejszego postawienia na wychowanków, to niewielu z nich posiada w umiejętności, aby grać pod okiem Ernesto Valverde.

Josep Maria Bartomeu (fot. Getty Images) Z drugiej strony Barca musi także znaleźć środki na plany związane nie tylko z kompletowaniem drużyny. Projekt Espai Barca, który m.in. zakłada budowę nowego Camp Nou i Palau Blaugrana, otrzymał aprobatę od urzędników w Barcelonie, o czym napisała gazeta "El Periodico". Szacuje się, że pochłonie on aż 600 milionów euro, z czego ponad połowa zostanie wydana na postawienie nowego obiektu. Josep Maria Bartomeu zapewnił już, że klub nie przeznaczy wszystkich środków ze sprzedaży Neymara na nowych piłkarzy. To może oznaczać, że z duetu Coutinho-Dembele na Camp Nou trafi maksymalnie jeden z nich.

Trzeba mieć świadomość, że transakcje w piłce nożnej przekraczające 100 milionów euro przestaną być rzadkością. Finansowe fair play, które miało stanowić barierę dla takich transakcji stało się niewystarczające. Biorąc pod uwagę tempo rozwoju rynku, rekordy transferowe mogą szybko się dezaktualizować.

Czy Barcelona sprowadzi Phillippe'a Coutinho i Ousmane'a Dembele?
Czy Barcelona sprowadzi Phillippe'a Coutinho i Ousmane'a Dembele?
  • 32.6%Tak
  • 67.4%Nie

podobne informacje

Sportowcy wstrząśnięci zamachem w Barcelonie

Paulinho pokazał się na Camp Nou. Nieudana żonglerka

Thierry Henry: złoty chłopiec z Clairefontaine

"Coutinho i Dembele są blisko Barcelony"