tvp.pl informacje sport kultura rozrywka vod serwisy tvp.pl program telewizyjny

Liga dla bogaczy. Co nas czeka w Premier League?

Rok temu oczekiwania były ogromne. Sezon nieco rozczarował, ale teraz nie ma żadnego powodu, by wymagać mniej. Znów do walki o mistrzostwo staną utytułowani menedżerowie. Czego możemy się spodziewać w najbliższych dziewięciu miesiącach po najbogatszej lidze piłkarskiej?
Od lewej: Antonio Conte, Pep Guardiola, Jurgen Klopp, Jose Mourinho (Fot. Getty)

Ubiegły sezon Arsene Wenger nazwał "mistrzostwami świata menedżerów". Zwycięsko z tej rywalizacji wyszedł Antonio Conte, ale na rewanż przegrani nie muszą czekać aż cztery lata.

Posadę zachowała „wielka szóstka”, w tym jeden z największych przegranych ubiegłego sezonu. O odejściu Wengera spekulowano wiosną nieustannie. Jednak im bliżej było końca sezonu, tym 69-latek wysyłał coraz więcej sygnałów, że z Kanonierami rozstawać się nie zamierza.

Choć po raz pierwszy za jego kadencji zespół nie zakwalifikował się do Ligi Mistrzów, to jednak atmosferę polepszyło wygranie Pucharu Anglii. Gdyby nie ten sukces, to kto wie, czy na Emirates Stadium nie rozpoczynałaby się era nowego trenera.

Od lewej: Granit Xhaka, Petr Cech, Arsene Wenger (Fot. Getty)

Wiele do udowodnienia będzie miał Jose Mourinho. Portugalczyka przed zmasowaną krytyką też uratowało trofeum. Zwycięstwo w Lidze Europejskiej dało awans do Ligi Mistrzów i przyćmiło słabą postawę w Premier League.

Czas ochronny kończy się. Na Old Trafford znów wypisano czeki na wiele milionów funtów. Powiedzieć, że kibice Manchesteru United są głodni sukcesu to mało. Po odejściu sir Aleksa Fergusona drużyna zakończyła sezon najwyżej na czwartym miejscu! A Szkot pożegnał się z Old Trafford w 2013 roku…

Nieco na sucho uszły słabe wyniki Pepowi Guardioli, który po raz pierwszy w trenerskiej karierze zakończył sezon bez trofeum. Jak na to odpowiedział? Ofensywą w defensywie. Na razie transferową. City na sprowadzenie Kyle’a Walkera, Danilo, Edersona i Benjamina Mendy’ego wydało fortunę.

Wydaje się, że Hiszpan ma najmniejszy margines błędu. I to nie tylko w Premier League, ale również w Lidze Mistrzów. Jeżeli zespół znów by zawiódł, to temperatura wokół utytułowanego trenera mogłaby dorównać tej, jaka panuje w kraju klubowych właścicieli.

Kto zostanie mistrzem?

Choć pod względem liczby drużyn, Londyn zdecydowanie wygrywa z Manchesterem, to wydaje się, że tym razem lepsi są na północy.

Więcej szans bukmacherzy dają klubowi szejka Mansoura. I nie ma się co dziwić. Po nieudanym poprzednim sezonie Guardiola wymienił "boki" obrony. Podstarzałych Clichy’ego, Kolarova i Zabaletę zastąpiły „konie pociągowe” – Walker oraz Mendy. Jakby mało było doskonałych w ofensywie, City kupiło rewelację ubiegłego sezonu ligi francuskiej – Bernardo Silvę. Skład kompletny?

Pytanie co będzie priorytetem. Mistrzostwo na Etihad Stadium już dwukrotnie świętowali, a arabscy właściciele "chorują” na to, co nie dawało spokoju Romanowi Abramowiczowi – czyli zwycięstwo w Lidze Mistrzów.

Paul Pogba (L) i Kyle Walker (P) (Fot. Getty)

Jeżeli nie City, to United, któremu pomóc mają nie tylko transfery Romelu Lukaku i Nemanji Maticia, ale przede wszystkim "drugi sezon Mourinho”. Zarówno w Chelsea, jak i w Realu, najlepsze wyniki osiągał właśnie w drugim roku pracy. Co się kryło za "najlepszymi wynikami”? Oczywiście mistrzostwo i to w spektakularnym stylu.

Kto zawiedzie kibiców?

W ubiegłym sezonie serca wielu kibiców w Premier League podbił Tottenham. Wspaniały, kreatywny duet Dele Alli – Hary Kane plus solidna obrona ze świetnym Hugo Llorisem sprawiła, że to zespół z White Hart Lane najdłużej dotrzymywał kroku Chelsea.

Stadionu, na którym ani razu nie przegrali w ubiegłym sezonie już nie ma. Zanim Tottenham przeniesie się na nowy obiekt zmuszony będzie przez najbliższy rok występować na Wembley. Tym Wembley, gdzie kompletnie nie poradził sobie w Lidze Mistrzów i Lidze Europejskiej.

Brak atutu własnego boiska oraz letnich wzmocnień, to dwa główne problemy. Trzeci dostarczył tuż przed pierwszym gwizdkiem sezonu Danny Rose, który na łamach prasy pożalił się, że "chciałby grać w drużynie, która jest odpowiednio wzmacniana”.

Piłkarze Tottenhamu (Fot. Getty)

Tottenhamowi trudno nie kibicować, bo w najbardziej przepłaconej lidze świata reprezentował minimum romantyzmu i pracy u podstaw. Jednak w najbliższym sezonie triumf pieniądza nad wartościami nie będzie wcale niespodzianką.

Jak poradzą sobie Polacy?

W porównaniu z ubiegłym sezonem stan Polaków się „nie zgadza”. Ubyło aż trzech – z Leicester odeszli Marcin Wasilewski i Bartosz Kapustka . Przymusowe pożegnanie przeżył Kamil Grosicki, którego Hull spadło do Championship.

Na Wyspy Brytyjskie przybył Jan Bednarek. Jednak zarówno młody obrońca, jak i polski doświadczony bramkarz o miejsce w składzie nie będą mieli łatwo. Borucowi, mimo że w ubiegłym sezonie został wybrany przez kibiców piłkarzem roku, przybył w Bournemouth poważny konkurent – Asmir Begović.

Trudno przewidywać, by kupiony za 20 milionów funtów Bośniak był przez Eddiego Howe’a obsadzany w roli rezerwowego. Z drugiej strony, Boruc już wiele razy udowodnił, że potrafi wygrać rywalizację z rywalem będącym na pole position.

Bednarek pierwsze miesiące prawdopodobnie przeznaczy na adaptację. W Southampton jest zakupem długofalowym i nikt nie zamierza od niego wymagać natychmiastowego błysku.

Najstabilniejszą pozycję ma Łukasz Fabiański. Problem jednak w tym, że Swansea, która w poprzednim sezonie cudem uniknęła spadku, prawdopodobnie straci – Gylfiego Sigurdssona – zaangażowanego w blisko połowę strzelonych goli w ostatnich trzech latach.

Kyle Naughton (L) i Łukasz Fabiański (P) (Fot. Getty)

Motywacji brakować jednak nie powinno. Wobec bardzo prawdopodobnych kłopotów Wojciecha Szczęsnego z miejscem w jedenastce Juventusu, mogą być to dla Fabiańskiego miesiące, w których ma szansę wygrać miejsce w bramce piątej drużyny rankingu FIFA. Sytuacja, w której robota będzie palić mu się w rękach wcale nie musi być niekorzystna dla reprezentacji Polski.

Czy ktoś sprawi niespodziankę?

Takiej jak Leicester na raczej nie. Cuda za często się nie zdarzają. Jednak pieniądze, które pojawiły się w Premier League sprawiły, że ambicje ma nie tylko "wielka szóstka”.

Naturalnym kandydatem mógłby być Everton. Jednak to zbyt łatwe. Warto poszukać w drugim szeregu.

Na poprawkę w porównaniu do ubiegłego sezonu na pewno liczą w West Hamie. Po przenosinach na nowy stadion rzeczywistość miała stać się kolorowa, ale drużyna rozczarowała. A oczekiwania po miodowym sezonie inauguracyjnym były bardzo wysokie. Teraz dla Slavena Bilicia nadchodzi sezon "make or break".

Ciekawym przypadkiem może być Newcastle. Drużyna Rafy Beniteza podniosła się po spadku i w mig wróciła do Premier League.

Trudno się z tego nie cieszyć. Zawsze pełen stadion, wspaniała, atmosfera, mecze ogląda się na St. James’s Park z ogromną przyjemnością. Ostatnio z dostosowaniem się do poziomu trybun mieli jedynie piłkarze.

Po awansie, jak to w Newcastle, nie mogło być spokojnie. Właściciel Mike Ashley nie pozwolił na razie menedżerowi na spektakularne zakupy. Jednak kadra, którą dysponuje Hiszpan, przy umiejętnościach trenerskich może pozwolić na walkę nawet nie o utrzymanie, a nawet o pierwszą "dziesiątkę". Może Alan Shearer podczas "Match of the day" wreszcie będzie mógł się uśmiechać.

Slaven Bilić (Fot. Getty)

Na kogo warto zwrócić szczególną uwagę?

Kelechi Iheanacho – wydawało się, że będzie jednym z beneficjentów przejścia do Manchesteru City. W końcu Pep Guardiola miał nie tylko wydawać, ale również rozwijać młodych. Nic z tego. Po rozczarowującym sezonie Nigeryjczyk opuścił Manchester i przeniósł się do Leicester. Duet, który stworzy z Vardym może być bardzo ciekawy.

Granit Xhaka – rok temu wielu ekspertów zachwycało się transferem Szwajcara. Miał być liderem drugiej linii Arsenalu, kimś, kogo na Emirates Stadium brakowało od lat. Nadziei długo nie spełniał. Jednak po zmianie systemu na 3-5-2 wyraźnie odżył. W meczu o Tarczę Wspólnoty był jednym z najlepszych. To może być jego sezon.

Frank de Boer – oglądać warto nie tylko piłkarzy, ale również trenerów. Kluby ze środka tabeli to świetne trampoliny do skoku, o czym przekonali się m.in. Mauricio Pochettino i Ronald Koeman. Przed Holendrem trudne zadanie – zmienić styl gry Crystal Palace z typowo angielskiego na bardziej kontynentalny. Jednak jeżeli misja się powiedzie, to sky is the limit.

Mohamed Salah – dla Egipcjanina Premier League to dobrze znany teren. To też jednak teren, na którym sobie nie poradził. Pobyt we Włoszech sprawił, że Salah stał się kimś więcej niż tylko "jeźdźcem bez głowy". Skrzydła Mane – Salah? Nawet Kamil Grosicki oddałby im chyba przydomek "turbo".

najpopularniejsze

Walka, której nie było. 17 lat od Tyson vs Gołota

"PS": Heynen chce zostać selekcjonerem reprezentacji Polski siatkarzy

Golfistka zaproszona na prestiżowy turniej. Wcale nie za wyniki

Angielskie media: Mesut Oezil przeniesie się na Old Trafford

Liga Mistrzów: bramkarz, który nie broni. 11 lat bez czystego konta