tvp.pl informacje sport kultura rozrywka vod serwisy tvp.pl program telewizyjny

Waży się los Semenyi. Teraz powrót do terapii?

W połowie września rozstrzygnie się sportowa przyszłość biegaczek z podwyższonym testosteronem. Należy do nich między innymi mistrzyni świata z Londynu – Caster Semenya. Nowe wyniki badań mogą spowodować, że IAAF po raz kolejny wróci do przepisów, które nakazywały zawodniczkom korzystanie z terapii.
Caster Semenya (fot. Getty Images)

Między Jóźwik a Semenyą... Kontrowersyjny testosteron


Po raz pierwszy ta regulacja pojawiła się w 2011 roku, gdy IAAF wprowadził przepisy, które wyznaczały maksymalny poziom testosteronu na 10 nanomoli na litr. Biegaczki, które przekraczały tę granicę musiały poddać się terapii. To właśnie wtedy Semenya przestała osiągać dobre rezultaty – zdarzyło się, że na mistrzostwach świata odpadła w... półfinale biegu na 800 metrów.

Margaret Wambui (fot. Getty Images) Sytuację zmienił protest hinduskiej biegaczki Dutee Chand, która nie chciała poddać się terapii.

Podwyższony testosteron wystepuje u mnie naturalnie. Nie mam na to wpływu. Czemu miałabym przechodzić jakąś terapię – zastawiała się Chand.

Z jej argumentacją zgodził się Trybunał Arbitrażowy do spraw Sportu w Lozannie (CAS) i orzekł, że "brak jest wystarczających związków między podwyższonym poziomem testosteronu a poprawą sportowych wyników". Terapie zostały zawieszone i biegaczki takie jak Semenya, Margeret Wambui oraz Francine Niyonsaba znów zaczęły dominować w biegach średniodystansowych.

Czas, który CAS dał IAAF na przedstawienie dowodów, które potwierdziłyby, że testosteron wpływa na wyniki, mija za niespełna miesiąc. Przed kilkoma tygodniami Stephane Bermon z Instytutu Medycyny Sportowej w Taco wysłał rezultaty badań według których biegaczki z wyższym poziomem testosteronu osiągały lepsze wyniki. W biegu na 400 metrów były szybsze o 2,7 procenta, zaś na 800 metrów o 1,8 procenta. W przypadku biegu na tym dłuższym z dystansów może to dać ponad 2 sekundy przewagi. I to właśnie o tyle Semenya i inne biegaczki są lepsze od rywalek.

Joanna Jóźwik jest w gronie "poszkodowanych" zawodniczek (fot. Getty Images) Nie przez przypadek testosteron jest zakazaną substancją. Daje anaboliczny efekt, który wzmacnia siłę i wytrzymałość mięśni. To najbardziej popularna forma dopingu. Prawda jest jednak taka, że niektórzy mają go za dużo już od urodzenia – mówi profesor John Brewer zajmujący się dopingiem w lekkiej atletyce.

Testosteron daje jeszcze więcej korzyści w konkurencjach takich jak skok o tyczce, rzut młotem czy rzut dyskiem. Lepsze rzuty powoduje nie tylko większa siła, ale także poprawiona orientacja wzrokowo-przestrzenna.

(fot. Getty Images) Co można z tym zrobić? Zakazać startów, bo się tacy urodzili? Dlaczego limit testosteronu ma wynosić akurat 10 nanomoli na litr? W sporcie zawsze będą zawodnicy, którzy urodzili się z lepszymi predyspozycjami. Chodzi tu o pułap tlenowy, próg mleczanowy, czy wskaźniki psychologiczne, o których się nie mówi.

Każdy rodzi się z inny. Mamy zakazać startu Kenijczykom, bo od urodzenia trenują na wysokim pułapie? – zastanawia się Brewer.

IAAF wciąż pracuje nad badaniami, które mają stwierdzić zależności w przypadku biegaczek krótkodystansowych. We wrześniu przedstawi je CAS, a ten będzie musiał podjąć trudną decyzję. Dobrego wyjścia nie ma. Nierówności w sporcie istniały od zawsze i należy sobie zadać pytanie, czy ich niwelowanie nie jest walką z wiatrakami.

Czy zawodniczki powinny być znów zmuszone do terapii hormonalnej?
Czy zawodniczki powinny być znów zmuszone do terapii hormonalnej?
  • 87.4%Tak
  • 12.6%Nie
Cichocka szósta w finale na 800 metrów. Zwycięstwo Semenyi

podobne informacje

MŚ: ostatki w Londynie. Medal w sferze marzeń?

Przełomowe badania IAAF. Semenya trafi na terapię?

Sawinowa straciła olimpijskie złoto z Londynu

Testosteron – męski hormon w sporcie kobiet