tvp.pl informacje sport kultura rozrywka vod serwisy tvp.pl program telewizyjny

Studium legijnej klęski. Czas chorobą i... lekarstwem?

Nikt nie wie, dlaczego tak się stało. Legii Warszawa zabraknie w fazie grupowej europejskich pucharów po raz pierwszy od pięciu lat. "Zwolnić trenera, wyrzucić piłkarzy, zarząd do dymisji!" – komentują kibice. Sprawa jest jednak bardziej złożona, a przyczyny klęski niejednoznaczne.
Piłkarze Legii Warszawa (fot. PAP/Bartomiej Zborowski)

Najlepsi z... najgorszych. Polska jak Liechtenstein

Czerwiec 2017 roku.

– To był szalony sezon, który pokazał, że niemożliwe nie istnieje. To, czego ten zespół dokonał od 24 września do 4 czerwca, jest dla mnie nie tyle mistrzostwem Polski, co mistrzostwem świata – powiedział Jacek Magiera po zremisowanym 0:0 meczu z Lechią Gdańsk, który dał Legii 12. tytuł w historii.

Sierpień 2017 roku.

– Zawaliliśmy i nie będę nikogo wyprowadzał z błędu, że było inaczej. Wszystkich piłkarzy stać na to, by grać lepiej. To ich obowiązek. Musimy znów wejść na wyższy poziom, bo takie mecze nie mogą powtarzać. To porażka nasza i całej Ekstraklasy – powiedział Jacek Magiera po zremisowanym 0:0 meczu z Sheriffem Tyraspol, który kosztował Legię odpadnięcie w eliminacjach Ligi Europejskiej.

* * *

Magiera po kompromitacji z Sheriffem: zawaliliśmy... W futbolu dwa miesiące to naprawdę szmat czasu. Dziś już nikt nie zastanawia się nad tym, czy trener Magiera nadaje się na selekcjonera reprezentacji, a czy powinien dalej prowadzić skompromitowanego w europejskich pucharach mistrza Polski. Zrzucenie całej odpowiedzialności na szkoleniowca byłoby jednak dużym nadużyciem, bo przy Łazienkowskiej zbyt wiele jest do poprawy.

Polowanie na czarownice

To w końcu nie wina Magiery, że w niecały rok pozbawiono go Nemanji Nikolicia, Aleksandara Prijovicia i Vadisa Odjidji-Ofoe. To również nie jego wina, że kontuzji doznali Miroslav Radović i Guilherme. Nie jego winą jest, że Michał Pazdan, w najważniejszym meczu, zachował się jak junior i za popchnięcie sędziego opuścił przed czasem boisko.

Ten, kto uważnie czytał wywiady z Dariuszem Mioduskiem, musiał być przygotowany na to, że budowa zespołu pójdzie w innym kierunku. W pierwszych tygodniach okna transferowego uwaga prezesa skupiła się na zatrzymaniu Odjidji-Ofoe. Teraz śmiało możemy już stwierdzić, że była to strata czasu, bo Belg ani przez moment nie zamierzał pozostawać w Warszawie i nie była to raczej kwestia pieniędzy.

Michał Żewłakow od dawna nie miał tak złej serii. Z zimowego zaciągu sprawdził się na razie tylko Dominik Nagy. Tomas Necid miał być wielki, a strzelił tylko jednego gola. Artur Jędrzejczyk nie jest tym zawodnikiem, który imponował jeszcze sezon wcześniej. Daniel Chima Chukwu ciągle szuka formy. Hildeberto ma nadwagę, Armando Sadiku przegrywa rywalizację z Kasperem Hamalainenem, który nie jest napastnikiem, a Cristian Pasquato nie trafił nawet na ławkę rezerwowych w kluczowych meczach.

Dariusz Mioduski (fot. PAP) Żeby sprawiedliwie rozstrzygnąć, kto ponosi największą odpowiedzialność za taki stan rzeczy, trzeba by siedzieć w klubowych gabinetach i szatni. Kibice oraz dziennikarze widzą jedynie efekt, a ten jest przykry. Wprawdzie w Ekstraklasie nie ma takiej złej passy, jaka była za Besnika Hasiego, ale klęska w Europie może cofnąć Legię do miejsca, w którym była kilka lat przed awansem do Ligi Mistrzów.

Skąd tu brać?

Mioduski, zaraz po przejęciu Legii z rąk Bogusława Leśnodoroskiego i Macieja Wandzla, mówił o pustej kasie. – Po porażce w dwumeczu z Astaną będzie jeszcze większa dziura. Nie ma wyjścia, muszę ją zasypać z własnych środków – podkreślał. Prezes był pewien awansu do fazy grupowej Ligi Europejskiej i... to zakładał budżet. Co teraz?

Projekty Legii są niezwykle ambitne. Pierwsza drużyna i walka o mistrzostwo Polski to jedno, ale jest też budowa akademii i rozbudowa klubowej infrastruktury. Nie da się tego zrobić w szybkim tempie bez znacznego nakładu środków, a struktura dochodów opierała się w dużej mierze na przychodach z gry w Europie.

Klub nie ma też piłkarza, którego mógłby sprzedać z dużym zyskiem. Są Thibault Moulin, Michał Pazdan i Michał Kucharczyk, ale nie ma się co oszukiwać – na żadnym z nich warszawianie nie zarobią takich pieniędzy, które zrekompensowałyby niepowodzenie w pucharach. Lech Poznań sprzedał za ponad 6 milionów euro do Southampton Jana Bednarka, a do tego jeszcze Tomasza Kędziorę i Dawida Kownackiego. Legia takiego interesu z pewnością nie zrobi. Wyprzedaż kadry nie jest poza tym doskonałą receptą, bo przecież celem pozostaje mistrzostwo i Puchar Polski.

Do tej pory Mioduski bronił się przed zagranicznym inwestorem. Ta sytuacja może się jednak zmienić, bo Europa ucieka coraz bardziej, a pościg z pustym bakiem nie może zakończyć się sukcesem. "Nie ma żadnej wymówki dla tego co się stało. Muszę ochłonąć. Krytyka uzasadniona. Też bardzo to przeżywam, ale wyjdziemy z tego silniejsi" – napisał w czwartek na Twitterze. Legia na pewno wyjdzie z tego bogatsza, ale tylko o bolesne doświadczenie.

Powietrze w szatni po rewanżu z Sheriffem można było ciąć siekierą. Trener Magiera był na konferencji prasowej nie tyle smutny, co wściekły. W bardzo emocjonalnych słowach wypowiedział się w strefie wywiadów Artur Jędrzejczyk. – My tam powinniśmy być. Nie oni. A jest na odwrót. To nie jest wytłumaczenie, że graliśmy w dziesięciu. To była drużyna z Mołdawii. A my w fazie grupowej graliśmy ostatnio co roku – zauważył, a to tylko cenzuralny wycinek jego przekazu.

Kibice Legii Warszawa (fot. PAP/Bartłomiej Zborowski) Jedno, co najbardziej rzuca się w oczy w sezonie, to bezradność drużyny. W rewanżu z Sheriffem była znów widoczna. Zespół raz tylko celnie strzelił na bramkę rywala, mając ogromy problem ze skonstruowaniem choćby jednej składnej akcji. W ten sposób trudno liczyć na wyeliminowanie nawet drużyny z Mołdawii.

Widoczny jest też brak lidera. Do tej pory w trudnych chwilach był Odjidja-Ofoe lub Radović. Pod ich nieobecność nikt nie kwapił się, by wziąć odpowiedzialność na swoje barki. Brak pewności siebie było widać nawet... przy stałych fragmentach gry. Żaden nie przyniósł nawet pół szansy.

Każdy chciałby teraz wcisnąć przycisk reset, ale w niedzielę czeka ich mecz z liderem Ekstraklasy – Zagłębiem Lubin. Choć zagrają u siebie, w tej sytuacji nie będzie to raczej atutem. Kibice z pewnością dadzą wyraz frustracji, przy Łazienkowskiej szykuje się trudne popołudnie.

Później przyjdzie długo oczekiwana przerwa na mecze reprezentacji, kiedy wszyscy będą mogli się zastanowić, co poszło nie tak. Na wielu płaszczyznach to sytuacja najtrudniejsza od 2012 roku, kiedy Legia bez stylu przegrała mistrzostwo, a potem odpadła z Rosenborgiem w eliminacjach Ligi Europejskiej. Nadzieja? Jak na wstępie – w piłce wszystko może obrócić się o 180 stopni w bardzo krótkim czasie. Tyle i aż tyle.

Rok Michała Pazdana. Był bohaterem Euro, a potem...
Czy Jacek Magiera powinien pozostać trenerem Legii?
Czy Jacek Magiera powinien pozostać trenerem Legii?
  • 58.6%Tak
  • 41.4%Nie

najpopularniejsze

Mioduski: Jozak już zmienił Legię na lepsze

Lewandowski zapytany o Real. Wymowna odpowiedź...

Kolarskie MŚ: Filip Maciejuk z brązowym medalem!

Dembele... sam sobie winny? Zaskakujące słowa trenera Barcelony

Allegri potwierdza: Szczęsny zagra od pierwszych minut