tvp.pl informacje sport kultura rozrywka vod serwisy tvp.pl program telewizyjny

20 lat minęło...

W dniu przerwy w mistrzostwach Europy warto cofnąć się w czasie. Dokładnie o dwadzieścia lat. Pod koniec sierpnia 1997 roku polska siatkówka odniosła sukces, który – choć dotyczył rozgrywek młodzieżowych – wpłynął w olbrzymim stopniu na rozwój dyscypliny w naszym kraju.

20 lat minęło...

W dniu przerwy w mistrzostwach Europy warto cofnąć się w czasie. Dokładnie o dwadzieścia lat. Pod koniec sierpnia 1997 roku polska siatkówka odniosła sukces, który – choć dotyczył rozgrywek młodzieżowych – wpłynął w olbrzymim stopniu na rozwój dyscypliny w naszym kraju.
Siatkarze reprezentacji Polski w 2000 roku (fot. PAP/Adam Hawałej)

ME: Optymizm u siatkarzy. "Możemy pokonać każdego"

Hale pełne kibiców, w dodatku kibiców zakochanych w siatkówce. Olbrzymie zainteresowanie ze strony mediów i rekordowe ceny praw do transmisji telewizyjnych. Stała obecność sponsorów wykładających milionowe kwoty. I wreszcie reprezentacja – męska – zaliczana do światowej czołówki, choć nie zawsze, co naturalne w sporcie, grająca tak, jakbyśmy sobie tego wszyscy życzyli. Taki jest obraz siatkówki w Polsce w roku 2017.

Dwie dekady temu wyglądało to wszystko niemal krańcowo inaczej. Rozbita po olimpijskiej klęsce w Atlancie reprezentacja seniorów nie przebiła się nawet przez eliminacje mistrzostw Europy. Prowadził ją co prawda Hubert Wagner, ale słynny "Kat" nie miał wówczas, delikatnie to ujmując, najlepszego okresu w swoim życiu. Oddani siatkówce kibice, a było ich wówczas nieporównywalnie mniej niż dzisiaj, z rzadka mogli liczyć na jakiekolwiek transmisje telewizyjne. Liga grała w małych, często źle oświetlonych halach, a sponsorami drużyn były niemal wyłącznie niewielkie, lokalne firmy. O tym, aby z ich pieniędzy opłacić transfer jakiegoś znanego zawodnika z zagranicy nie było nawet mowy. Reprezentacja i związek nie miały w ogóle sponsorów. Polska siatkówka kojarzyła się z czymś zaściankowym, tanim i nieatrakcyjnym.

Paweł Zagumny (fot. Getty Images) I w tym rodzimym, siatkarskim zaścianku pojawiło się zjawisko niemal z innej planety: świetnie prowadzona, tak pod względem sportowym, jak i organizacyjnym (jak na tamte czasy), grupa reprezentacyjnych juniorów. Niezwykle zdolnych i perspektywicznych zawodników, wyselekcjonowanych i szkolonych przez Ireneusza Mazura, któremu pomagał Marek Bernat.

Ich pierwszym sukcesem był brąz mistrzostw Europy kadetów w 1995 roku. W kolejnym polscy juniorzy okazali się już bezkonkurencyjni na Starym Kontynencie, zdobywając pierwszy od 21 lat (!) medal ME w tej kategorii wiekowej. Wreszcie 29 sierpnia 1997 roku zawodnicy Mazura pokonali w finale mistrzostw świata Brazylię 3:1 i wywalczyli tytuł najlepszej drużyny globu do lat 20.

Ach co to była za drużyna! Paweł Zagumny na rozegraniu, po przekątnej Paweł Papke, na zmianę z Grzegorzem Szymańskim. Przyjęcie? Do wyboru: Piotr Gruszka, Dawid Murek, Sebastian Świderski bądź nieco zapomniany już dzisiaj Michał Chadała. No i Krzysztof Ignaczak – wówczas jeszcze nie libero, bo funkcję tę wprowadzono dopiero rok później. Środek bloku to Marcin Prus, Robert Szczerbaniuk i Radosław Wnuk. Drugim rozgrywającym był Łukasz Kruk.

Patrząc z dzisiejszej perspektywy na ten skład dziwiłby raczej brak sukcesu. Gruszka i Zagumny mieli za sobą udział w turnieju olimpijskim. Kilku innych zawodników także dostawało już powołania do kadry seniorów, a ci co nie dostawali, nie musieli po triumfie w Bahrajnie długo na nie czekać. Od 1998 roku Ireneusz Mazur przejął stery pierwszej reprezentacji i dokonał w niej rewolucyjnej zmiany. Na zgrupowania nowej, mocno odmłodzonej kadry powoływał już wszystkich "złotych" juniorów.

Młoda reprezentacja Polski z młodym trenerem zadebiutowała w 1998 roku w Lidze Światowej. Rozgrywkach wcześniej dla nas niedostępnych i uważanych za elitarne. To, że nas do nich zaproszono, raczej jeszcze na wyrost, wynikało między innymi z wrażenia, jakie na władzach FIVB zrobił sukces naszych juniorów. Drugim elementem składowym okazał się sukces organizacyjny rozegranych w Gdańsku mistrzostw świata juniorek. W historii polskiej siatkówki nastała nowa era: odmłodzono nie tylko reprezentację, ale i władze związku. Liga Światowa podbiła serca kibiców, a całe związane z tym rozgrywkami zjawisko zmieniło raz na zawsze nastawienie mediów i sponsorów do tej dyscypliny.

Złoci medaliści z Bahrajnu mają dziś po 40 lat. Ich losy różnie się ułożyły. Paradoksalnie najmniej szczęścia w karierze miał najlepszy zawodnik tamtych mistrzostw, Marcin Prus. Kontuzja brutalnie wyeliminowała go ze sportu już cztery lata po tym, jak cieszył się ze złotego medalu i tytułu MVP. Na drugim biegunie Paweł Zagumny i Krzysztof Ignaczak – mistrzowie świata i Europy seniorów. Mistrzem Europy w 2009 został także Piotr Gruszka, który wraz z Zagumnym, Sebastianem Świderskim i Grzegorzem Szymańskim został ponadto srebrnym medalistą MŚ w 2006 roku. Dawid Murek, Robert Szczerbaniuk i Paweł Papke również przez wiele lat stanowili o obliczu naszej drużyny narodowej. Krótko trwała reprezentacyjna przygoda Michała Chadały i Radosława Wnuka, jeszcze krócej Łukasza Kruka. Dwóch mistrzów świata sprzed 20 lat wciąż można oglądać na siatkarskich parkietach: Murka oraz Szczerbaniuka.

Poza boiskiem największą karierę zrobił Paweł Papke: poseł na Sejm RP od kilku lat zasiada we władzach PZPS i był nawet prezesem związku. Prezesem klubu mistrza Polski jest z kolei Sebastian Świderski. Wcześniej pracował w ZAKSIE jako trener, a asystował mu Michał Chadała, wciąż drugi trener klubu z Kędzierzyna. Pracę szkoleniową wybrał także Piotr Gruszka, który po tym, jak wyróżnił się w prowadzeniu GKS-u Katowice został asystentem obecnego trenera reprezentacji Polski, Ferdinanda de Giorgiego. Paweł Zagumny to "świeżo" mianowany dyrektor sportowy Onico Politechniki.

A ich trener? Kadrę prowadził tylko przez dwa sezony, potem odnosił sukcesy klubowe, a od wielu już lat pracuje jako telewizyjny ekspert siatkarski w Polsacie. Pewnie nie tylko ja odnoszę wrażenie, że Ireneusz Mazur za szybko zniknął z trenerskiej ławki. W dwudziestą rocznicę pamiętnego triumfu w Bahrajnie przesyłam pozdrowienia Drogi Irku. Wszystkiego najlepszego dla Ciebie i Twoich złotych medalistów! A skromnym prezentem niech będzie załącznik z jedynym, dostępnym fragmentem finału i ceremonii dekoracji.

MŚ U-20 (1997 r.): Polska – Brazylia (skrót)

najnowsze opinie

Adam Małysz Adam Małysz: 40. urodziny? Wolę o tym nie myśleć

Adam Małysz Emocje są takie, że nie śpię po nocach

Kacper Bartosiak Niekwestionowany. Lewis ostatnim takim mistrzem...

Bartłomiej Rabij Za duzi, za bogaci. Kluby z Meksyku bez konkurencji