tvp.pl informacje sport kultura rozrywka vod serwisy tvp.pl program telewizyjny

Sylwester Czereszewski: niektórym reprezentacja służyła jako relaks

– Z Bułgarią zagrałem dobry mecz, spodobałem się szefom TSV 1860 Monachium. Powiedzieli, że przyjadą do Polski. Niestety, właściciele Legii każdą ofertę odrzucali. Koreańczycy marzyli o Lidze Mistrzów – wspomina Sylwester Czereszewski, który 19 lat temu strzelił dwa gole Bułgarom w wygranym 3:0 meczu eliminacji Euro 2000.
Sylwester Czereszewski (fot. PAP/Przemek Wierzchowski)

Ryszard Staniek: złoty medal igrzysk olimpijskich był w naszym zasięgu

Mateusz Karoń, SPORT.TVP.PL: – Mecz Polska – Bułgaria z 6 września 1998 był najlepszy w karierze reprezentacyjnej?
Sylwester Czereszewski:
– Takie spotkania łatwo zapamiętać. Zdobyłem dwie bramki, ograliśmy trudnych rywali na ich terenie. Przecież ten sam zespół cztery lata wcześniej zajął czwarte miejsce w finałach mistrzostw świata. W składzie wciąż były wielkie postacie.

– Do Burgas jechaliście nastawieni defensywnie?
– Chcieliśmy kontrować. Nasz pomysł sprawdził się, było to widać choćby przy trafieniu Tomka Iwana na 3:0. Wcześniej zagraliśmy sparing z Ukrainą w Kijowie i to miał być przeciwnik imitujący grę Bułgarii. Wygraliśmy 2:1, strzeliłem gola. Byłem wtedy w dobrej formie.

– Pojawiały się obawy przed tamtym spotkaniem?
– Tak, mieli wielkich: Christo Stoiczkowa i Danieła Borimirowa. Oczywiście widać było ich klasę, lecz tylko przez chwilę. Wyprowadziliśmy dwie kontry, po których nie mogli się pozbierać. Bułgarzy – jak to mają w zwyczaju – szybko zaczęli się kłócić i przestali myśleć o meczu...

Czereszewski w reprezentacji rozegrał 23 spotkania i zdobył cztery gole (fot. PAP/Przemek Wierzchowski) – Bałkany kojarzą się z trudnymi bojami.
– Sporo walki, ale przede wszystkim większa klasa piłkarska. Gdyby porównać składy, to oni występowali w dużo lepszych klubach. Musieliśmy być niebywale skoncentrowani.

– Co Janusz Wójcik powiedział przed meczem z Bułgarią?
– Jego asystentem był Dariusz Śledziewski, prowadził wszystkie odprawy. Selekcjoner przychodził na koniec, pokrzyczał – ograniczał rolę do mobilizacji.

– Andrzej Kobylański opowiadał, że za Wójcika taktyka kreowała się sama.
– Wtedy było to dość powszechne zjawisko. Kiedy grałem w Stomilu Olsztyn, a nawet Legii Warszawa, nieraz wyglądało to podobnie. Trochę taktyki wprowadzał Jerzy Kopa, za jego czasów poruszaliśmy się w strefie. U reszty mieliśmy tylko przypisane pozycje, bazowaliśmy na umiejętnościach, dyspozycji dnia i szczęściu. Legia była silna. Straciliśmy dwie bramki? Co z tego? Za chwilę i tak strzeliliśmy pięć. Nic dziwnego, że w eliminacjach Euro 2000 nam nie poszło. Poza tym, mieliśmy w grupie Anglików oraz piekielnie mocnych Szwedów.

– Lubiliście się z Wójcikiem?
– Chłopcy z drużyny olimpijskiej szli za nim w ogień. Nic dziwnego, razem odnieśli sukces. Trener miał pewien urok. Pamiętam jak podczas któregoś zgrupowania zabrakło sprzętu. Wójcik wpadł w szał. Zaczął krzyczeć. Tego samego wieczoru samochody pojechały po rzeczy do magazynu. Weszliśmy do jadalni, stał tam wielki, okrągły stół, przy którym jedliśmy. Wysypali na niego chyba kilkaset kilogramów odzieży i obuwia. Każdy mógł wziąć, co chciał. Niektórzy szybko pakowali po dwie torby. Brali na zapas, dla rodziny...

– Było odczucie, że selekcjoner stawia na ulubieńców?
– Tak, część grała choć była w słabszej formie. Oczywiście ja do tej grupy nie należałem. Udowodniłem mu w Kijowie przed eliminacjami, że mogę dać coś tej drużynie, ale wiele to nie zmieniło.

– W wywiadach z tamtych lat podkreślał pan, jak bardzo chce przebić się na stałe do kadry. Misja niemożliwa?
– To inna sprawa. Trochę wkurzało mnie podejście części kolegów. Wszyscy opowiadali bajki, jak ważna jest reprezentacja. Orzełek, orzełek, a tak naprawdę część przyjeżdżała się rozluźnić. Kiedy jeszcze byłem piłkarzem Stomilu, wyobrażałem sobie te zgrupowania inaczej.

Czereszewski w barwach Legii (fot. PAP/Adam Hawałej) – Dlatego 16 lat nie graliśmy w wielkim turnieju?
– Z pewnością miało to jakiś wpływ. Teraz to się zmieniło, ale kiedyś – gdy już ktoś podpisał zagraniczny kontrakt – przyjeżdżał i robił wszystko na pół gwizdka. Obowiązywało podejście "jakoś to będzie". Jasne, umieliśmy pracować ciężko, ale pedału gazu do końca nie dociskaliśmy...

– Przestało chyba zależeć? Król strzelców z sezonu 1997/98, grający regularnie w Legii, nie miał miejsca w kadrze.
– Nie, po prostu jeździłem tam po to, by być, zjeść śniadanie. Nie rajcowały mnie takie obozy. Z czasem uznałem, że trzeba skoncentrować się na Legii. Nie mam do nikogo pretensji, każdy przychodził z inną koncepcją, a zmian było wiele. To nie sprzyjało wynikom.

– Nie żałuje pan?
– Zawsze coś mogło potoczyć się inaczej, ale co zrobić? Takie życie. Żałować mogę natomiast, że Koreańczycy nie chcieli mnie puścić z Warszawy. Marzyli o Lidze Mistrzów. Dziś Legia sprzedałaby mnie ze trzy razy. Zawsze chciałem grać w Bundeslidze, fizycznie czułem się dobrze, byłem wybiegany i konsekwentny. Poradziłbym sobie.

– Ktoś się zgłosił?
– Ponoć przychodziły oferty, ale każdą odrzucali. Właśnie w Burgas moja gra spodobała się szefom TSV 1860 Monachium, którzy przylecieli tam po Borimirowa. Powiedzieli, że przyjadą do Polski. Transfer zablokowali Koreańczycy. W Legii było pięknie, zawsze będę ją miło wspominał, choć brakowało mi wyjazdu za granicę. Mógłbym jeszcze coś zdziałać.

Rozmawiał Mateusz Karoń

***

Sylwester Czereszewski – były piłkarz między innymi Stomilu Olsztyn, Legii Warszawa i Lecha Poznań. Król strzelców ekstraklasy w sezonie 1997/98. 23–krotny reprezentant Polski.

Retro TVP: Polska – Rosja 3:1, dwa gole Hajty
Czy brak profesjonalizmu był największym problemem reprezentacji w latach 90.?
Czy brak profesjonalizmu był największym problemem reprezentacji w latach 90.?
  • 94.5%TAK
  • 5.5%NIE

najpopularniejsze

UEFA podała zasady, terminarz i logo Ligi Narodów

Real – Betis 0:1. Goście zatrzymali passę Królewskich

Ranking: najbardziej lubiani polscy sportowcy. Na topie skoczkowie, na dole Janowicz

Mamut w Oberstdorfie największą skocznią na świecie

Świetny początek Messiego. W takim tempie może strzelić... 68 goli