tvp.pl informacje sport kultura rozrywka vod serwisy tvp.pl program telewizyjny

Następca Klose. Werner nową "dziewiątką" reprezentacji

Wśród niemieckich kibiców zapanowało szaleństwo i ma ono związek nie tylko z tym, że nasi zachodni sąsiedzi znacznie przybliżyli się w ostatnich dniach do wyjazdu na mundial. Euforię wywołał bowiem zawodnik, który przebojem wdarł się do kadry i mimo młodego wieku załatał największą dotychczasową wyrwę w wyjściowym składzie. To Timo Werner, który w najbliższych latach ma odpowiadać za strzelanie goli w drużynie Joachima Loewa.
Timo Werner (fot. Getty Images)

Aguero, Messi, Dybala i... problem ze skutecznością

Gdy w sierpniu 2014 roku karierę reprezentacyjną kończył Miroslav Klose, kraj zalała fala łez. Urodzony w Opolu napastnik przez długie lata perfekcyjnie wywiązywał się z roli tego, który miał wykańczać podania kolegów i łącznie w 137 meczach strzelił 71 goli. Na kibiców padł jednocześnie blady strach, bo na horyzoncie nie widać było godnego następcy, a przyparty do ściany selekcjoner zmuszony był eksperymentować.

W obliczu tych problemów, Joachim Loew kombinował. Czasami ustawiał na szpicy Thomasa Muellera, który przecież rasowym napastnikiem nie jest, a innym razem stosował wariant z fałszywą dziewiątką (na przykład w osobie Mario Goetze). I choć przeważnie Niemcy nie mieli problemów z wygrywaniem, to jednak przychodziły chwile, gdy brak klasycznego snajpera stawał się przeszkodą nie do przeskoczenia. Jak na przykład na mistrzostwach Europy we Francji, gdzie w półfinałowym starciu z gospodarzami nikt nie potrafił wykorzystać dogodnych sytuacji do zdobycia bramki w efekcie czego mistrzowie świata musieli spakować walizki.

Mario Goetze i Thomas Mueller (fot. Getty Images) Po tym w gruncie rzeczy nieudanym turnieju, niewiele się jednak zmieniło. Selekcjoner wciąż, w myśl powiedzenia, że z pustego i Salomon nie naleje, musiał wybierać z tego, co miał do dyspozycji. A miał niewiele, bo choć od święta na boisku pojawiał się Mario Gomez, to nie dawał drużynie tyle, by na dłużej zadomowić się w wyjściowej jedenastce. Koniec końców wciąż wygrywał wariant z Goetze.

Loew przeznaczył jednak 2017 rok na znalezienie napastnika, który spełni jego oczekiwania. W marcu, przeciwko Azerom, zagrał jeszcze Gomez, ale już w kolejnych spotkaniach 57-latek sięgał po Sandro Wagnera z Hoffenheim, Larsa Stindla z Borussii Moenchengladbach i właśnie Timo Wernera z RB Lipsk. Przełomowy okazał się jednak dopiero Puchar Konfederacji, na który opiekun zespołu zabrał "drugi garnitur".

Dwa gole strzelone Kamerunowi, jeden Meksykowi, a do tego dwie asysty zadecydowały, że na kolejne szanse zapracował Werner. Napastnik, który poprzedni sezon Bundesligi zakończył z 21 bramkami na koncie, ma wszystko, czego oczekuje Loew. Jest szybki, mobilny i dobrze wyszkolony technicznie. Potrafi zachować zimną krew pod bramką, a do tego świetnie ustawia się w polu karnym i przytomnie wychodzi na pozycję. Sprawdza się tak w grze kombinacyjnej, jak i szybkich kontratakach. Słowem: ideał.

21-latek przeciwko Czechom i Norwegom strzelił łącznie trzy gole, dzięki czemu ma fantastyczny bilans.

Mario Gomez, czyli de facto rywal Wernera do gry w ataku niemieckiej drużyny narodowej, nie ukrywa że przyszłość należy do piłkarze z Lipska. – Timo zdominuje tę pozycję na najbliższych 10 lat. Ma absolutnie wszystko, by stać się czołowym piłkarzem reprezentacji – podsumował młodszego kolegę.

Joachim Loew i Timo Werner (fot. Getty Images) Wszystko wskazuje więc na to, że w niezwykle krótkim czasie Joachim Loew odkrył dla drużyny prawdziwy diament, który w błyskawicznym tempie zbiera szlify i wyrasta na kluczowy element układanki. A to o tyle fascynujące, że jeszcze półtora roku temu... z Wernera śmiał się cały kraj. Wówczas występował jeszcze w VfB Stuttgart i notował fatalną serię. Praktycznie co weekend marnował jakąś stuprocentową okazję, a kpinom nie było końca. W Lipsku jednak w pełni mu zaufano, dostosowano go do ofensywnego stylu gry, a dziś owoce tego transferu zbierają wszyscy – od zawodnika, przez klub, po reprezentację. To zresztą nie powinno dziwić, bo jego umiejętności szlifuje w na zgrupowaniach kadry nie byle kto. Od blisko roku w sztabie szkoleniowym znajduje się bowiem Miroslav Klose, z którego legendą 21-latek będzie się musiał zmierzyć.

Przed naszymi zachodnimi sąsiadami jeszcze dwa mecze w tych eliminacjach – z Irlandią Północną oraz Azerbejdżanem. I jeśli Werner utrzyma swoją formę, a do tego wciąż będzie błyszczał w lidze, to o wyjazd na mundial do Rosji może być spokojny. I najpewniej pojedzie tam nawet jako piłkarz pierwszego składu.

podobne informacje

Hit dla RB Lipsk. Nowy wicelider Bundesligi

Długa lista problemów Realu. Dlaczego tracą punkty?

Jedenastka objawień. Oni zrobili największy progres

Werner w Bayernie? "Kiedyś byłbym zaszczycony..."