tvp.pl informacje sport kultura rozrywka vod serwisy tvp.pl program telewizyjny

Ebi Smolarek: Beenhakker miał magię. Smuda nikogo nie słuchał

– Leo Beenhakker potrafił przekonać nas, że jesteśmy dużo lepsi. Wcześniej wydawało nam się, że Portugalia jest poza zasięgiem – wspomina Ebi Smolarek, były napastnik reprezentacji Polski w 10. rocznicę meczu Portugalia – Polska (2:2) w eliminacjach Euro 2008.
Euzebiusz Smolarek i Leo Beenhakker podczas Euro 2008 (fot. PAP/Radek Pietruszka)

Sylwester Czereszewski: niektórym reprezentacja służyła jako relaks

Mateusz Karoń, SPORT.TVP.PL: – Jak to się stało, że Beenhakker odmienił oblicze reprezentacji?
Euzebiusz Smolarek:
– Kiedy obejmował kadrę, nie wierzyliśmy w siebie. Na Portugalczyków patrzyliśmy z podziwem – że to wielka drużyna, nie do pokonania. Po prostu przyszedł dobry trener, który pracował wcześniej w wielkich klubach jak Real Madryt, Ajax czy Feyenoord i dał nam więcej wiary.

– A konkretniej?
– Wymieszał zespół. Wreszcie byli młodzi i doświadczeni. Trochę zmienił sposób trenowania, co spodobało się chłopakom. Miał jakąś magię.

– Niektórzy mówili, że czuli się jak po praniu mózgu.
– Znaliśmy się jeszcze z Holandii. Prowadził Feyenoord, kiedy wchodziłem do pierwszej drużyny. Raz zabrał mnie na obóz. Zawsze wybierał sobie jednego czy dwóch juniorów. Przez dwa tygodnie zajęć z nim nauczyłem się dużo i, proszę mi wierzyć, miał wielki autorytet. Kiedy tylko wchodził do pokoju, wszyscy byli skupieni. Jak już coś powiedział, to zawsze mądrego.

– Beenhakker pozwolił uwierzyć, że nie jesteście gorsi niż Portugalczycy?
– Tłumaczył, że nie musimy się bać. Trenowaliśmy bardzo dobrze, a on umiał zmotywować. Dlatego daliśmy radę.

– Dobrze pamięta pan mecz w Lizbonie?
– Nie zdobyłem bramki, to było moje słabsze spotkanie i niewiele kojarzę.

W reprezentacji Beenhakkera Smolarek był prawdziwą gwiazdą (fot. PAP/Bartłomiej Zborowski)

– O Euro 2008 pewnie też lepiej zapomnieć...
– Byliśmy razem zbyt często, mieliśmy siebie dość. Proszę mnie nie zrozumieć źle, ale właściwie non-stop otaczali nas dziennikarze. Rozumiem to, ludzie chcieli widzieć, co słychać w reprezentacji i to zupełnie normalne. Chyba jednak przerastał nas tamten szum.

– Trochę dziwnie to brzmi.
– Oczywiście, przecież mówimy o piłkarskiej codzienności. Nie poradziliśmy sobie z nią. Czasami tak bywa w życiu. Proszę spojrzeć na Holendrów: świetny zespół, wspaniała historia, a w eliminacjach będą walczyć do końca.

– Dlaczego w krótkim czasie straciliście cały impet?
– Za dużo zmian w składzie, inna taktyka i nie wyglądaliśmy już tak dobrze. Nie podobało mi się to, ale nie wolno komentować decyzji trenera. On je podejmował, a później on ponosił odpowiedzialność.

– A potem? Eliminacje mistrzostw świata w RPA wyglądały fatalnie...
– Trudno mi wypowiadać się za kolegów. Grałem wtedy mniej, ponieważ straciłem miejsce w klubie. Nie szło, a trener został zwolniony przed kamerami. Bardzo nam się nie podobało, jak go potraktowano. Trzeba jednak przyznać, że od pewnego czasu przeczuwaliśmy taki scenariusz.

– Czar prysł?
– Z pewnością. Wydaje mi się, że nie działał na nas już tak jak przed Euro 2008. Sprawiał wrażenie człowieka, który szuka już czegoś innego. Później został dyrektorem sportowym Feyenoordu.

Ebi Smolarek i Ludovic Obraniak podczas zgrupowania reprezentacji Polski (fot. PAP/Adam Ciereszko) – Dlaczego później grał pan tak mało w reprezentacji?
– Franciszek Smuda mnie nie lubił. Nie wiem, o co mu chodziło. Może się mnie obawiał, bo byłem "większy"? Nie zrobiłem mu niczego złego. Nie podobało mi się kilka spraw, ale nie mówiłem tego głośno. Zajmowałem się swoją robotą.

– Gdzie leżał problem?
– Czasami traktował nas jak nas dzieci. Nie potrzebowaliśmy taty, tylko trenera. Nie powinien nam mówić, co mamy robić poza boiskiem. Miał trochę starodawny sposób pracy. Zabarykadował się ze swoimi pomysłami i nie dopuszczał myśli, że ktoś inny może mieć rację. Nie chciał słuchać drużyny. Piłkarze coś sugerowali, a on dosłownie udawał niesłyszącego. Euro 2012 w jego wykonaniu to skandal.

– Zatem co zrobił Adam Nawałka, że wreszcie wyszło?
– Patrzył na Beenhakkera i wyciągał wnioski. W przeciwieństwie do Smudy, za nim piłkarze pójdą w ogień. Jeśli drużyna zrobi coś źle, Nawałka bierze winę na siebie. Potrafi rozmawiać z ludźmi, inspirować ich nowymi rzeczami. Zawsze go lubiłem, bo to sympatyczny facet. Należy również pamiętać, że ma więcej jakości.

– Wróćmy do pana. Koniec kariery w wieku zaledwie 32 lat miał prawo zaskoczyć niejednego kibica.
– Mogłem jeszcze pograć, czułem się na siłach, ale nie było sensu tego ciągnąć. W pewnym momencie zabrakło mi ambicji. Nie interesowało mnie pełnienie roli rezerwowego. Nie zamierzałem również tylko być na boisku.

– Z czego to wynikało?
– Sam nie wiem. Jak miałem 18 lat, to nie przypuszczałem, że zrobię tak wspaniałą karierę. Później grałem, grałem, aż nagle przestało mi się chcieć.

– Może brakowało ofert?
– Pojawiło się kilka, ale żadna mnie nie satysfakcjonowała. Miałbym jechać do Afryki? Dostałem ciekawą propozycję ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Byłem już w Katarze i nie odpowiadał mi tamtejszy styl życia. Treningi wcześnie rano albo późnym wieczorem, a przez dzień odpoczynek, bo jest zbyt ciepło. Skończyłem i nie żałuję.

Ebi Smolarek (fot. PAP/Piotr Polak)

– A dlaczego zniknął pan z życia publicznego?
– Często przyjeżdżam do Polski, co miesiąc albo dwa, ale nikt nie chce, żebym się wypowiadał. To normalne, przecież już nie jestem piłkarzem. Przyszła inna generacja, niech oni błyszczą.

– Nie brakuje futbolu?
– Oglądam mecze, ale na spotkania reprezentacji Polski nie jeżdżę. Nikt mnie jeszcze nie zaprosił. Obecnie zajmuję się rodziną i interesami. Byłem blisko piłki, pracowałem jako trener juniorów Feyenoordu. Zrezygnowałem i nie tęsknię. To nie praca dla mnie. Nie umiałbym robić czegoś na 70 procent. Szkoleniowiec ma prawie takie życie jak zawodnik, ciągle wyjazdy.

– Nie wolał pan zostać blisko wielkiej piłki?
– To znaczy jak? Nikt nie jest bliżej niż trener, a to mi nie odpowiada. Chcę spędzać jak najwięcej czasu z dziećmi. Może kiedyś zmienię zdanie...

– Szum medialny przeszkadzał?
– Czasami. Nie trzeba być całe życie osobą publiczną. Nie mam potrzeby bycia w gazetach czy telewizji. Nagle zrobiło się cicho na temat Smolarka, ale to przecież naturalne. Oczywiście kiedy przyjeżdżam do Polski, ludzie nadal mnie rozpoznają. Często rozdaję autografy, ktoś prosi o zdjęcie i nie mam z tym problemu. Mimo wszystko mój czas minął.

Rozmawiał Mateusz Karoń

***

Euzebiusz Smolarek – były napastnik między innymi Feyenoordu, Borussii Dortmund, Racingu Santander, Boltonu Wanderers czy Polonii Warszawa. W reprezentacji zaliczył 47 meczów i zdobył 19 goli. Uczestnik mundialu w 2006 oraz Euro 2008. Piłkarz roku 2005, 2006 i 2007 w Polsce.

Retro TVP: Portugalia – Polska 2:2 (2007)
Czy reprezentacja Polski była w stanie osiągnąć więcej podczas Euro 2008?
Czy reprezentacja Polski była w stanie osiągnąć więcej podczas Euro 2008?
  • 73.4%TAK
  • 26.6%NIE

najpopularniejsze

UEFA podała zasady, terminarz i logo Ligi Narodów

PZPS podjął decyzję. Ferdinando De Giorgi zwolniony

Schody do nieba. Sprawdź nowe zasady el. Ligi Mistrzów

"Barbarzyństwo" na Camp Nou. Messi odzyskał uśmiech

FIFA ogłosiła listę nominowanych do drużyny roku