tvp.pl informacje sport kultura rozrywka vod serwisy tvp.pl program telewizyjny

ESG Tour Mykonos 2017: trzecie miejsce nie dla Polaków

Zawodnicy Virtus.pro przegrali w meczu o trzecie miejsce z brazylijskim SK Gaming 1:2 (Train 9:16, Cobblestone 16:7, Inferno 6:16). Oznacza to, że Polacy nie dostaną bezpośredniego zaproszenia na kolejną edycję ESG Tour.
coldzera (fot. Facebook)

ESG Tour Mykonos 2017: Virtus.pro przegrywa z mousesports!


Zła passa wydaje się nie opuszczać polskiej ekipy. Po tragicznym występie na DreamHack Masters Malmoe Polacy musieli wrócić silniejsi. Na początku turnieju szło bardzo dobrze: po dwóch szybkich meczach Virtusi weszli do play-offów. Tutaj niestety Polacy znów pokazali się od nie najlepszej strony, ponieważ dość nieoczekiwanie przegrali z mousesports w półfinałowym pojedynku i pozostała im walka o trzecią lokatę zawodów. Mecz z SK Gaming był nie tylko meczem o honor i większą nagrodę pieniężną. Trzecie miejsce gwarantuje graczom bezpośrednie zaproszenie na kolejny turniej organizowany w ramach ESG Tour, co przeszło Polakom przed samym nosem.

Przebieg meczu

Train 9:16
Pierwsza mapa (Train) przebiegała początkowo po myśli Virtusów, którzy zaczęli po stronie terrorystów. Pomimo startu w dużo trudniejszym ataku, byli w stanie zdobyć aż 8 rund, a Brazylijczycy nie potrafili odpowiedzieć na polską agresję. Sytuacja zmieniła się drastycznie w drugiej połowie. W obronie Polacy zdobyli tylko jedną rundę, co nie wróżyło niczego dobrego w kontekście pozostałych map.

Cobblestone 16:7
Na Cobblestone Virtus.pro przeżyło jednak niezwykłą zmianę formy. Wygrali pistoletówkę po stronie CT, chociaż oddali trzy kolejne rundy. Potrafili jednak pozbierać się i popisali się wyśmienitą obroną, czym zapracowali sobie na wynik 9:6, co po stronie CT na Cobblestone jest całkiem dobrym wynikiem. W drugiej połowie mieliśmy lustrzane odbicie pierwszej mapy, ponieważ tym razem to gracze SK Gaming zdołali ugrać tylko jeden punkt. Morale polskiej ekipy z pewnością były wysokie przed ostatnią mapą.

Inferno 6:16
Inferno okazało się jednak całkowitą katastrofą. Ciężko cokolwiek napisać o pierwszej połowie, ponieważ Polacy po stronie terrorystów zdobyli tylko 3 punkty, a warto zaznaczyć, że w pewnym momencie przegrywali już 0-11. Druga połowa była dość podobna, jednak przy wyniku 3:15 Polacy próbowali jeszcze coś ugrać. Niestety Brazylijczycy byli bezlitośni i zdobyli ostatnią rundę przy praktycznie zerowej inwestycji w wyposażenie, co sprawiło, że porażka Virtusów wydawała się jeszcze bardziej dotkliwa.