tvp.pl informacje sport kultura rozrywka vod serwisy tvp.pl program telewizyjny

LM: Glik najlepszy w Monaco. Piszczek nie wyróżnił się

Środa dla Polaków w Lidze Mistrzów nie była udana. Kamil Glik zebrał dobre noty, ale jego Monaco nie potrafiło wygrać z Lipskiem. Z kolei Łukasz Piszczek był jednym z gorszych zawodników w przegranym przez Borussię Dortmund meczu z Tottenhamem.
Kamil Glik (L) i Łukasz Piszczek (fot. Getty Images)

"Flagowy strzelec" kontra "kosmita". Kto strzeli więcej?

Niemiecki "Bild" uznał stopera mistrza Francji za najlepszego w drużynie. Otrzymał notę "2" w sześciostopniowej skali, gdzie "1" to najlepszy wynik. Taką samą ocenę otrzymali jedynie dwaj zawodnicy Lipska - Dayot Upamecano i Diego Demme. Glik i Diego Benaglio byli czołowymi zawodnikami Monaco także według francuskiego "France Football", otrzymując "szóstkę" w dziesięciopunktowej skali.

Andriej Jarmolenko (L) i Łukasz Piszczek (fot. Getty Images) Łukasz Piszczek według tej samej gazety zasłużył jedynie na "czwórkę", podobnie jak trzech innych piłkarzy Borussii. Gorsze wrażenie pozostawili po sobie jedynie Roman Buerki i Omer Toprak. Notę marzeń, czyli "1" dostał Harry Kane, który strzelił dwa gole.

Łaskawsze dla prawego obrońcy było "Sky Sports", które wystawiło mu przyzwoitą ocenę – 6 na 10. Mniej litości miał niemiecki "Der Westen". "Pokazał się z dobrej strony przy golu wyrównującym, ale w drugiej połowie był spóźniony przy golu Kane'a. W drugiej połowie dostosował się do poziomu całej drużyny" – napisano.

Powyższe oceny nie mają odzwierciedlenia w tych, które wystawił portal "Whoscored.com". Według niego Glik nie zapracował nawet na "siódemkę", a Piszczek zasłużył na notę 6.4.

(fot. "Bild")
Zinedine Zidane: Ronaldo strzela zawsze, gdy to jest potrzebne
Trener Borussii: nie byliśmy dostatecznie uważni

podobne informacje

HSV – BVB 0:3. Cały mecz Łukasza Piszczka

Grali kadrowicze. "Lewy" klasa światowa, "Fabian" błyszczał na Wembley

Real, Neymar, Polacy... Pięć pytań przed Ligą Mistrzów

Kadrze brakuje zmienników? "Problem jest gdzie indziej..."