tvp.pl informacje sport kultura rozrywka vod serwisy tvp.pl program telewizyjny

Pogoń za zmęczonym kangurem. Polacy dogonią Doyle'a?

Sobotnia runda Grand Prix w Sztokholmie może okazać się kluczowa dla rywalizacji o tytuł indywidualnego mistrza świata. Jason Doyle "odjechał" w dwóch ostatnich turniejach Maciejowi Janowskiemu i Patrykowi Dudkowi. Polacy muszą na Friends Arenie powalczyć o awans do finału. – Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby nawiązali walkę z Australijczykiem, ale nie tylko z nim. Tai Woffinden jest poważnym zagrożeniem – stwierdził Krzysztof Cegielski, były żużlowiec i uczestnik IMŚ.
Bartosz Zmarzlik (biały kask) i Maciej Janowski (żółty, fot. PAP/Maciej Kulczyński)

Miesiąc temu sytuacja biało-czerwonych w Grand Prix wyglądała zdecydowanie lepiej. Po siódmej rundzie w szwedzkiej Malilli prowadził Janowski (88 pkt.) przed Doylem (83 pkt.) i Dudkiem (80 pkt.). Do czołówki pukał też Bartosz Zmarzlik, który w Szwecji był bardzo szybki i wygrał zawody.

Przed turniejem w Sztokholmie nastroje polskich żużlowców nie są już tak dobre. Doyle odzyskał formę, dwukrotnie awansował do finałów i ma bezpieczną przewagę. Janowski traci do niego 10 punktów, a Dudek 13.

Tai Woffinden (fot. PAP) Na horyzoncie pojawił się też inny poważny rywal – Woffinden. Brytyjczyk od początku sezonu miał problemy ze sprzętem, był wolny i wydawało się, że w Grand Prix nie odegra większej roli. Dwukrotny mistrz świata "przełamał się" w Gorzowie Wielkopolskim i nie powiedział jeszcze ostatniego słowa.

Zapracowany pechowiec

Dla Polaków turniej w Sztokholmie może być kluczowy. Powiększenie przewagi przez Doyle'a sprawi, że tylko niefart będzie mógł mu odebrać tytuł mistrza świata. Żużlowiec z Newcastle to jednak urodzony pechowiec. Przed rokiem tytuł mistrzowski odebrała mu poważna kontuzja. Z kolei 2015 rok również zakończył w karetce z urazami szyi i kręgosłupa.

W końcówce sezonu będzie musiał walczyć nie tylko z rywalami, ale też zmęczeniem. 31-latek nie oszczędza się i startuje w trzech ligach, co sprawia, że jest narażony na częste podróże oraz urazy. W tym roku chodził kilkakrotnie do prezentacji o... kulach. – Jeździ bardzo dużo. Ma ligę polską, szwedzką i bardzo wymagającą angielską. Jest najbardziej zapracowanym zawodnikiem z czołówki – stwierdził Cegielski.

Maciej Janowski (fot. PAP) Start kluczem do sukcesu

Polacy muszą jednak patrzeć przede wszystkim na siebie. Ich forma w ostatnich tygodniach była daleka od ideału. Kryzys przechodzi Janowski, który jeździł słabiej nie tylko w Grand Prix.

– W jego przypadku to tylko sprzęt. Mocno nad nim pracuje, żeby wrócić na właściwe tory. Zaczynając sezon byłby zadowolony z pierwszej piątki, ale gdyby teraz skończył bez medalu to na pewno czułby niedosyt – stwierdził były żużlowiec. – W tym roku nie ma zawodników nieosiągalnych, bo nawet ostatnie tygodnie Doyle'a pokazują, że jest wolniejszy. Mam jednak wrażenie, że w Sztokholmie pojedzie dobrze, bo tytuł mistrza świata jest jego głównym celem – dodał.

Szansą dla żużlowca z Wrocławia jest to, że dwie z trzech ostatnich rund będą miały miejsce na torach czasowych. Gdyby stworzyć klasyfikację z tegorocznych rund rozgrywanych w takich warunkach, to Janowski byłby liderem.

– Powinien do tego tak podejść, że to są jego tory. To bardzo inteligentny zawodnik, który potrafi świetnie startować. Czasami przechytrzy rywali i sędziego. Mocno pracuje nad tym elementem, jest jego najsilniejszą stroną. To klucz do tego, by powalczyć o złoty medal. Bez odpowiedniego momentu startowego będzie ciężej – tłumaczy Cegielski.

Atak z drugiego szeregu

W walce o medale oprócz Doyle'a, Janowskiego, Dudka i Woffindena będzie liczył się też Fredrik Lindgren. Atutem Szweda jest brak kalkulacji. Zawodnik z Orebro potrafi wjechać tam, gdzie inni często boją się spojrzeć.

– Będzie zagrażał Polakom. Przestały go cieszyć miejsca w pierwszej ósemce. To szalenie ambitny zawodnik. Poczuł szansę, że po odejściu starszych zrobiło się miejsce dla niego. Potrafi często zaskoczyć doświadczeniem, agresją i dynamiką na motocyklu. Wykonał dobry ruch, przesiadając się z GTR-ów na szybsze silniki. Na pewno nie zadowoli go miejsce w pierwszej piątce. Medal byłby dla niego ogromnym sukcesem – zakończył Cegielski.

Czy Polak zostanie w tym sezonie mistrzem świata?
Czy Polak zostanie w tym sezonie mistrzem świata?
  • 38.1%Tak
  • 61.9%Nie

podobne informacje

Żużlowe hity transferowe. Były mistrz świata w... drugiej lidze

Dudek wicemistrzem świata, tytuł dla Doyle'a

Niedosyt czy sukces? Szansa na polski dublet w GP

GP Niemiec: Polacy słabo, Zagar zwycięzcą