tvp.pl informacje sport kultura rozrywka vod serwisy tvp.pl program telewizyjny

Rosja bez Argentyny i Chile? Mecze ostatniej szansy…

Dwie najlepsze drużyny Ameryki Południowej walczą w meczach ostatniej szansy. Finaliści ostatnich dwóch edycji Copa America mogą nie pojechać do Rosji przez Peru, które prowadzi argentyński trener! Ba, te trzy drużyny trenują Argentyńczycy!

Rosja bez Argentyny i Chile? Mecze ostatniej szansy…

Dwie najlepsze drużyny Ameryki Południowej walczą w meczach ostatniej szansy. Finaliści ostatnich dwóch edycji Copa America mogą nie pojechać do Rosji przez Peru, które prowadzi argentyński trener! Ba, te trzy drużyny trenują Argentyńczycy!
fot. PAP/EPA

DWIE RÓWNORZĘDNE BRAZYLIE. KŁOPOT BOGACTWA TITE

Na dwie kolejki przed końcem eliminacji w strefie południowoamerykańskiej Argentyna zajmuje piąte, a Chile szóste miejsce w tabeli. Oznacza to, że aktualni wicemistrzowie świata i wicemistrzowie Ameryki zagraliby w barażach o rosyjski mundial, a mistrzowie Ameryki z 2015 i 2016 byliby i na to za słabi!

Jorge Sampaoli (fot. Getty Images) Argentyna jest pięciokrotnym finalistą turnieju zasadniczego, a jak twierdzą historycy, gdyby nie bojkot w latach trzydziestych i pięćdziesiątych to na pewno jeszcze jedno mistrzostwo by sobie dopisała. Warto pamiętać, że Włochy wygrywając u siebie mundial w 1934 roku... podebrały aż pięciu Argentyńczyków do drużyny, a wielki Di Stefano nigdy w mistrzostwach świata nie uczestniczył! Messi zagrał w nich już trzykrotnie...

Przegrane pokolenie


FC Barcelona, Real Madryt, PSG, Manchester City, Manchester United, Inter, Benfica, Porto, Juventus... Poza Bayernem, wszystkie najbardziej utytułowane kluby Europy widnieją w CV graczy reprezentacji Argentyny. Oszałamiające sumy transferowe, szafy pełne trofeów a gra reprezentacji szokuje nieporadnością. I chociaż legendarny Marcelo Bielsa uspokaja dowodząc, że awansują to sam nie radząc sobie w Lille raczej nie przekonuje nieprzekonanych.

W bieżących eliminacjach Argentynę prowadzi już trzeci selekcjoner. Wszyscy są świetnymi fachowcami, mają spore doświadczenie i niejeden sukces na koncie. Gerardo Martino i Edgardo Bauza zęby sobie wyszczerbili, nastał więc 57-letni Jorge Sampaoli. Prawdziwi wojownik, twardziel. Za jego kadencji skończył się wianuszek szczęścia i po latach stagnacji w kadrze pojawiają się nowi. Mauricio Icardi, Leandro Paredes, Guido Pizzarro, Dario Benedetto, Marcos Acuna, German Pezzella rozpychają się w drużynie kosztem takich asów jak Gonzalo Higuain i Javier Pastore albo Pablo Zabaleta. I nie chodzi tylko o ostatnie powołania lecz pewną widoczną tendencję. Bo Sampaoli ceni walkę, determinację i poświęcenie. Jest uosobieniem człowieka, któremu miało się nie udać, ale cudem wprost niewysłowionym zrobił wielką trenerską karierę, chociaż nie był zawodowym sportowcem ani nie kończył dobrych szkół, lecz przebił się do wielkiej piłki po 20 latach pracy z amatorami i dzieciakami.

Ricardo Gareca (fot. Getty Images) Najbardziej zdumiewające jest to, że selekcjoner tak naprawdę powinien spokojnie przygotowywać kadrę do mistrzostw, bo ma do dyspozycji najbardziej uzdolnione pokolenie piłkarzy od czasu drużyny, która wygrała mundial w 1978 roku. W rocznikach 1987 i 1988 mamy zawodników zmieniających najlepsze kluby świata jak rękawiczki! Messi, Aguero, Di Maria, Higuain, Gaitan, Romero, Zabaleta, Banega jeśli nie zagrają w Rosji, to pewnie do mistrzostw w Katarze przymiarki robić nie będą.

Już przecież po przegraniu finału Copa America Centenario w USA część asów chciała zakończyć kariery, lecz wytypowany kilka dni później na stanowisko selekcjonera Edgardo Bauza zdołał Messiego i kolegów przekonać do zmiany decyzji. Ci weszli z Argentyną w zawodowy futbol z drzwiami i framugą wygrywając najpierw mundial U'20, a potem igrzyska olimpijskie w 2008 roku w Pekinie. Mundial zdawał się być tylko kwestią czasu. W 2010 Argentyna pod komendą Maradony wczołgała się na imprezę, w której została haniebnie ośmieszona przez Niemców, a w 2014 ci sami Niemcy pokonali ich w dogrywce finału na Maracanie. A teraz?

Piekło nie stadion?

A teraz Jorge Sampaoli zagrzewa do boju cały kraj mówiąc: – 40 milionów Argentyńczyków powinno zagrać ten mecz. I jeśli ktoś myśli, że będzie inaczej, to jest w błędzie! Bo nawet "letni" kibice będą zagrzewali do boju Messiego. Zresztą, w Buenos Aires jest teraz prezydent FIFA Gianni Infantino, który z szefami federacji Argentyny, Urugwaju, Paragwaju oraz CONMEBOL i prezydentami krajów Ameryki Południowej ubiegającymi się o organizację mistrzostw w 2030 roku debatuje nad przygotowaniem tej imprezy. Lionel Messi jest jej ambasadorem, więc jak miałoby zabraknąć go teraz na mundialu w Rosji?

Na pewno wie o tym doskonale argentyński trener Peru, Ricardo Gareca, nie darmo nazywany "Tygrysem". Ten bardzo dobry napastnik z lat 80. (debiut w reprezentacji w 1981 roku podczas meczu z Polską!) jest wymagającym szkoleniowcem. Do gry Peruwiańczyków wprowadził porządek i dyscyplinę. Tradycyjna witalność i świetne wyszkolenie techniczne wreszcie zyskały ramy systemowe i odpowiedni dla stylu i możliwości zawodników sznyt taktyczny. Peruwiańczycy pierwszy mecz z Argentyną zremisowali u siebie pechowo, a punkty skradł im nieobecny wśród powołanych Gonzalo Higuain. Jorge Sampaoli doskonale wie jakim strategiem jest Garceca, więc nie dziwota, że poprosił, by mecz rozegrano nie tradycyjnie na Monumentalu (stadion River Plate), lecz na Bombonerze (stadion Boca Juniors).

Arturo Vidal (fot. Getty Images) Dlaczego? Bo atmosfera na tym drugim jest wprost szalona, a rywalom kibice robią piekło. Pionowe trybuny sprawiają wrażenie jakby 55 tysięcy szaleńczo dopingujących kibiców zaraz miało wpaść na murawę i przegonić rywali. Niejeden by się przeląkł, ale nie "Tygrys" Gareca! Jego asystent, do niedawna jeszcze wieloletni kapitan Peru, Nolberto Solano mówi: – Znamy ten stadion, Argentynę, Buenos Aires, obaj graliśmy tu nieraz. Nie boimy się kibiców, bo to nie z nimi gramy, a z piłkarzami, którzy są takimi samymi jak my i tak jak my grają mecz ostatniej szansy.

Chile rozbite

Jeszcze trudniej jest w Chile, gdzie brak awansu nie tylko oznaczać będzie dymisję argentyńskiego selekcjonera Juana Antonia Pizziego, ale też zakończenie reprezentacyjnej kariery przez grupę zawodników wprowadzonych do kadry jeszcze przez... argentyńskiego trenera Marcelo Bielsę. Arturo Vidal już zapowiedział, że poważnie rozważa zakończenie kariery, w podobnym tonie wypowiadali się Bosejour, Isla i Gimenez.

Dla Chile oznaczałoby to ogromną stratę, bowiem w przeciwieństwie do Argentyny nie ma tu nowego pokolenia piłkarzy z młodych roczników. Dość napisać, że wśród piłkarzy wyróżniających się w klubowej piłce nie ma młodszego niż 26 lat! To wyrwa pokoleniowa, która może oznaczać, że „La Rioja” pożegna się z mistrzostwami świata na dłużej! I pomyśleć, że ledwie rok temu wygrali największą w historii Copę Amerikę 16 drużyn z wielką pompą zorganizowaną w USA...

Bartłomiej Rabij

"Argentyna przypomina zakalec. Nie da się jej oglądać!"

najnowsze opinie

Kacper Bartosiak 1996: niezapomniane wojny Bowe – Gołota

Maciej Iwański Iwański i Nowiński o występie Polek: to był turniej na "108"

Bartłomiej Rabij Dziś KMŚ. Wszyscy wszędzie chcą wygrać z Gremio

Dariusz Szpakowski W PSG nie po to wydawano tyle pieniędzy...